Filtrowanie wszystkich postów po tagu "nieprzewidziane wydatki." Wyczyść filtr

Spis majątku. Liczymy osobistą wartość netto

  • 7 sierpnia 2014
  • Krzysztof Sobolewski
  • 4 comment

Niedawno na blogu opisywaliśmy wyniki badań, z których wynika, że majątek przeciętnego Polaka to 60 tysięcy złotych. Można się zastanawiać, czy to dużo czy mało – ale nie to jest w tym wszystkim najważniejsze.

Najważniejsze jest to, by znać wartość swojego majątku – a mówiąc dokładniej: znać swoją wartość netto.

Czym jest majątek rozumiany jako osobista wartość netto?

Twoja wartość netto = Twoje aktywa + Twoje pasywa – Twoje zobowiązania finansowe

Warto raz na pół roku lub raz na rok poświęcić godzinę lub dwie i zabrać się za podstawianie wartości po prawej stronie powyższego równania.  Dlaczego jest to istotne? Z kilku powodów.

1. Regularne śledzenie własnej wartości netto daje wiedzę o tym, czy nasz majątek powiększa się czy kurczy.

A to nie jest zawsze takie oczywiste na pierwszy rzut oka. W naszym domu może przybywać coraz to nowych, drogich urządzeń, mogliśmy kupić nowy samochód, mogliśmy kupić większy telewizor… pozornie nasz majątek rośnie. Ale jeżeli te wszystkie zakupy były finansowane kredytami (obciążonymi prowizjami i odsetkami), to po stronie „winien” mamy więcej niż po stronie „ma”. Fizycznych składników majątku przybyło, ale kalkulator mówi, że nasza wartość netto w istocie zmniejszyła się.

2. Znajomość wielkości majątku to – oprócz miesięcznego budżetu – jeden z podstawowych składników wiedzy o osobistych finansach.

Miesięczny budżet daje nam informacje w skali mikro – ile w danym miesiącu zarobiliśmy, ile wydaliśmy, a ile przeznaczyliśmy na oszczędności. Ważne, by w tej skali mikro się nie zamykać, tylko mieć też oczy otwarte na szerszy obraz.

Ten szerszy obraz to właśnie spis wszystkich składników majątku i zobowiązań.

Zapisz i podsumuj wszystkie swoje oszczędności: „osad” na ROR, pieniądze na kontach oszczędnościowych, lokaty, środki odłożone na czarną godzinę.

To samo zrób z inwestycjami: akcjami na giełdzie, udziałami w funduszach inwestycyjnych, programami systematycznego oszczędzania, produktami strukturyzowanymi i wszystkimi innymi produktami inwestycyjnymi.

Następnie przejdź do majątku „stałego”, tego którego upłynnienie zajmie więcej czasu i wysiłku niż zwykłe anulowanie lokaty. Zapisz wartość swojego mieszkania, samochodu i innych sprzętów i urządzeń, które w razie czego mógłbyś sprzedać (np. takich, które nadawałyby się do wystawienia na Allegro, gdybyś nagle potrzebował na tyle dużej gotówki, że „płynniejsze” składniki majątku by na to nie starczyły).

Na koniec zapisz wszystkie swoje zobowiązania finansowe: długi, kredyty, pożyczki, zadłużenie w kartach kredytowych, debet w koncie itp.

To właśnie jest ta skala makro, która nas interesuje.

3. Taki spis majątku to informacja o własnej elastyczności finansowej.

W przypadku różnych trudnych sytuacji życiowych dochodzi czasem do tego, że aby im zaradzić trzeba zacząć upłynniać własny majątek. Raz skończy się na uszczupleniu funduszu bezpieczeństwa, a innym razem trzeba zajrzeć głębiej.

W kryzysowych sytuacjach w pierwszej kolejności będziesz sięgał po fundusz bezpieczeństwa. To te pieniądze, które mają być Twoim buforem i zabezpieczeniem przed nagłymi, niespodziewanymi wydatkami.

Jeżeli to za mało, to swoją uwagę trzeba zwrócić w kierunku oszczędności. Wycofanie środków z kont oszczędnościowych jest proste i wymaga zaledwie kilku kliknięć. Zazwyczaj nic też nie kosztuje. Zerwanie lokat to też czynność łatwa, ale tu już najczęściej tracimy wypracowane odsetki.

Jeśli i to nie pomoże, to czas zacząć likwidować inwestycje. I tu już zaczynają się trudności. Nasza kryzysowa sytuacja może wymusić na nas sprzedaż akcji czy jednostek funduszy w niekorzystnym momencie, np. w dołku. Rezygnacja z niektórych produktów inwestycyjnych (np. planów systematycznego oszczędzania) może wydawać się w ogóle nieopłacalna ze względu na utratę zysków i dodatkowe opłaty za wcześniejsze wycofanie środków.

Na koniec zostają rzeczy, które upłynnić najtrudniej. Ale może zdarzyć się i tak, że niestety nasz osobisty kryzys finansowy wymusi na nas sprzedaż samochodu czy mieszkania.

Zapisanie i podsumowanie sobie wszystkich składników majątku jest o tyle ważne, że wiemy jak „silny” i elastyczny jest nasz budżet, z jakimi nagłymi wydatkami sobie poradzi i gdzie znajdują się kolejne granice bezpieczeństwa.

Jest to też cenna wiedza o proporcjach składników naszego majątku. Taki spis może być pretekstem do zadania sobie pytań takich jak:

  • czy wystarczająco bezpiecznie czuję się z tym, że większość środków mam zablokowane w inwestycjach, zaś niewiele trzymam na lokatach i kontach?
  • czy nie jestem zbyt zachowawczy i nie trzymam za dużej części środków w bezpiecznych, ale mało zyskownych produktach finansowych?
  • czy mój fundusz bezpieczeństwa jest odpowiedniej wielkości?

Taką wiedzę warto sobie uaktualniać co jakiś czas.

Fot. Flickr / 401(K) 2013

Ogólne Ile pieniędzy trzymać w funduszu awaryjnym?

O funduszu awaryjnym pisaliśmy już kilka razy. Nie bez powodu – uważamy, że takie pieniądze odłożone „na czarną godzinę” to absolutny fundament zdrowych finansów domowych. Budowa takiego funduszu to pierwszy cel finansowy dla tych, którzy właśnie zaczynają oszczędzać.

Tak, w pewnych warunkach warto zbudować sobie przynajmniej minimalny fundusz bezpieczeństwa, nawet jeszcze przed przystąpieniem do spłacania różnych długów. Jeżeli chcesz zacząć zbijać swoje zadłużenie na karcie kredytowej, warto rozważyć inny scenariusz niż przelewanie każdej wolnej kwoty na rachunek karty.

Rozważmy taką sytuację: masz 0 zł oszczędności, 5000 zł zadłużenia na karcie kredytowej i wolny 1000 zł. Spłacić część zadłużenia na karcie, czy odłożyć gdzieś na konto oszczędnościowe?

Naturalnie, najbardziej opłaca się spłacić kartę. Mniejsze zadłużenie = mniejsze odsetki. Procentami z jakiegokolwiek konta oszczędnościowego tego nie zbilansujemy.

Tylko z osobistymi finansami jest ten problem, że czysta matematyka nie zawsze się sprawdza. W grę wchodzą jeszcze emocje. I tak jak gracze giełdowi muszą panować nad swoimi emocjami, tak osoby walczące z długami i oszczędzające powinny starać się zaprząc te emocje do pracy na własną korzyść.

Tak działa na przykład metoda kuli śniegowej w „atakowaniu” kolejnych długów.

A wracając do funduszu awaryjnego – dla niektórych ważniejsze będzie poczucie bezpieczeństwa wynikające z posiadania własnej poduszki finansowej i minimalnego zabezpieczenia w razie nieprzewidzianych wydatków. Takie niespodzianki już niekoniecznie będą musiały oznaczać konieczność powiększania zadłużenia.

Przepadnie jednak korzyść na odsetkach z kredytu, którą można byłoby osiągnąć spłacając zadłużenie wcześniej. To właśnie cena spokoju. Jedni chętnie ją zapłacą, innym bardziej pasować będzie wcześniejsza spłata. Czasami trzeba przekonać się samemu, z jakim rozwiązaniem będziemy czuć się lepiej.

Moje rozwiązanie dla powyższego dylematu (-5000 zł na karcie, +1000 zł wolnych środków)? Pociąć kartę na kawałki i zablokować sobie drogę do dalszego zadłużenia. Odłożyć 1000 zł na konto oszczędnościowe i w przypadku ewentualnych nieprzewidzianych wydatków sięgać w pierwszej kolejności po te środki. I za wszelką cenę unikać kolejnych kredytów.

Ok, fundusz awaryjny jest ważny. Czasami może mieć nawet wyższy priorytet niż spłata pewnych długów. Ale do czego powinniśmy dążyć? Jaką kwotę warto mieć odłożoną na czarną godzinę?

Powszechny konsensus i opinia, którą można znaleźć na wielu blogach finansowych jest taka, że minimum to kwota odpowiadająca trzymiesięcznym wydatkom Twojego gospodarstwa domowego. Ważne, że chodzi o wydatki, a nie trzy pensje (choć oczywiście w wielu przypadkach jest to równoznaczne). Idea jest taka, aby w razie utraty źródła utrzymania dać sobie samodzielnie radę przez te trzy miesiące.

By znać kwotę swoich miesięcznych wydatków najlepiej prowadzić budżet domowy. Jeżeli jest on wystarczająco dokładny, to można jeszcze bardziej doprecyzować kwotę niezbędną w funduszu awaryjnym – nie biorąc pod uwagę wszystkich wydatków związanych z przyjemnościami, jedzeniem na mieście i innymi rzeczami, które warto ograniczyć, gdy sytuacja zmusza do tego, by sięgać po środki na czarną godzinę. W taki sposób można określić swój własny plan minimum: jaka kwota jest mi absolutnie niezbędna by dać sobie radę przez jeden miesiąc.

Pomnóż to przez trzy i dostaniesz sumę, którą jest tym niezbędnym minimum, które warto mieć „na wszelki wypadek”.

Ale to jest minimum. Co ponad to? Niektórzy mówią, by dążyć do optimum, jakim jest równowartość 10-miesięcznych wydatków, inni przekonują by odłożyć pieniądze niezbędne na rok życia... Tak naprawdę, to tu zaczynają się osobiste preferencje i duży wpływ mają osobiste uwarunkowania. Czyli takie rzeczy jak miejsce zamieszkania, sytuacja na lokalnym/branżowym rynku pracy, to czy twoje dochody są jedynym źródłem utrzymania w gospodarstwie domowym, czy twój partner/partnerka też zarabia, czy masz dzieci, czy masz samochód itp.

Musisz trochę pobawić się w aktuariusza i określić ryzyko problemów finansowych w swojej własnej, indywidualnej sytuacji. Jeżeli dojdziesz w ten sposób do konkretnej kwoty, którą uznasz za dobre „ubezpieczenie” od finansowych problemów, to świetnie. W innym przypadku, po prostu dokładaj co miesiąc jakąś kwotę do swojego funduszu awaryjnego. Przestań wtedy, gdy będziesz czuć się z takim zabezpieczeniem komfortowo.

Fot. Flickr / 401(K) 2013

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.