Filtrowanie wszystkich postów po tagu "oszczędzanie na zakupach." Wyczyść filtr

Jak sklepy nakłaniają nas do wydawania więcej?

  • 29 listopada 2015
  • Krzysztof Sobolewski
  • 7 comment

Można już śmiało powiedzieć, że rozpoczęliśmy sezon świątecznych zakupów. W sklepach mamy już cały zestaw dekoracji i świątecznych produktów, od Mikołajów z czekolady po choinki i bombki. Do tego niektórzy sprzedawcy podłapali tradycję zza oceanu i w piątek po Święcie Dziękczynienia zaoferowało mniejsze lub większe rabaty.

Na promocjach w „Czarny Piątek” i następującym niedługo po nim „Cyber Poniedziałku” (kolejne obniżki w sklepach internetowych) można co nieco zaoszczędzić. Jednak często dosięga nas pewien paradoks – mimo, że wszystko dookoła wydaje się przecenione, to my wydajemy więcej. Dlaczego?

Zobaczcie jakie triki stosują sklepy by skłonić na do częstszego wyciągania portfela.

1. Rabat od zawyżonej ceny

Na początek coś, co trzeba po prostu nazwać manipulacją. Zdarza się, że sprzedawca na moment przed sezonem wyprzedaży zawyża ceny swoich produktów. Po co? By oferowany później rabat wydawał się większy i atrakcyjniejszy.

A już szczytem bezczelności jest, gdy ten rzekomy „rabat” po prostu przywraca cenę do jej wcześniejszej wartości. Nam się wydaje, że oszczędzamy, a sklep sprzedaje towar po regularnej cenie.

Jak się przed tym bronić? Chyba jedynym rozwiązaniem jest porównywanie cen między sklepami, gdy planujemy jakieś większe zakupy. Jednak nie zawsze jest to możliwe.

2. … i 99 groszy

Odcięcie ostatniego grosza to numer stary jak świat. Ale ciągle działa! 9,99 zł zamiast 10 zł – niby niewielka różnica, a jednak sprawia, że czujemy że dany produkt jest istotnie tańszy, a my wydajemy mniej.

Wygląda na to, że jeszcze długo będziemy słyszeć przy kasie „mogę być winna grosik?”

3. Darmowa dostawa… od pewnej kwoty

Sklepy internetowe często oferują darmową dostawę. Jest tylko jeden haczyk – wartość naszego zamówienia musi przekroczyć określoną kwotę. W ten sposób jesteśmy zachęcani do wydawania więcej. Perspektywa „zaoszczędzenia” na kosztach dostawy sprawia, że kupujemy więcej niż faktycznie potrzebujemy i wydajemy więcej pieniędzy niż byśmy chcieli.

4. Przecenione produkty mają przyciągnąć cię do sklepu

Promocje, przeceny, oferty z gazetek zakupowych – to tak naprawdę tylko zachęta do tego, by odwiedzić sklep i zapoznać się z resztą asortymentu. Sklep może i nie zarobi za wiele na sprzedaniu nam głęboko przecenionych produktów, ale odbije to sobie na towarach w regularnej cenie, które „przy okazji” postanowimy wrzucić do koszyka.

5. Pozornie nieprzemyślany układ sklepu

Labirynt alejek i najbardziej potrzebne rzeczy ulokowane na drugim końcu sklepu – brzmi bez sensu? To celowy zabieg! W sklepie mamy spędzić jak najwięcej czasu na nogach. Być może nawet się zgubimy w wielkim sklepie. Ale każdy metr, który pokonamy po drodze, do kolejna okazja dla sklepu by zaprezentować nam kolejne produkty. A nuż coś włożymy do koszyka…

6. Promocje już na wejściu

W sklepach możemy natknąć się na promocyjne „wysepki” usytuowane tuż przy wejściu. Wyłożone są tam produkty z dużymi rabatami. Z tym, że te rzeczy to zazwyczaj nic specjalnego. Najczęściej są to jakieś drobiazgi lub po prostu „mało chodliwy” towar.

W tej ekspozycji wcale nie chodzi o to, by sprzedać jej zawartość. Jej zadaniem jest zbudowanie w klientach przekonania – już od samego przekroczenia progu – że w tym sklepie jest naprawdę tanio.

--

Jak się temu wszystkiemu przeciwstawić? Najlepiej zakupy robić po prostu świadomie – z listą i określonym budżetem. W ten sposób kupimy tylko te rzeczy, których naprawdę potrzebujemy, a nasze wydatki będą zgodne z wcześniejszymi założeniami.

Fot. Flickr / Caden Crawford

W tygodniu bywam w sklepie spożywczym cztery, może pięć razy. To typowe, „codzienne” zakupy i raz na kilka dni wizyta w hipermarkecie po jakieś większe zapasy. Rachunki z tych miejsc miesiąc w miesiąc stanowią jedną z najbardziej istotnych części mojego budżetu. Tuż po wydatkach stałych związanych z mieszkaniem i rachunkami za media.

Jeżeli coś ma tak znaczny udział w domowym budżecie, to znak, że na pewno musi być tu pole to równie istotnych oszczędności.

I tak jest w istocie. Na wizytach w sklepach i hipermarketach możemy sporo zaoszczędzić. Jest na to co najmniej kilka sposobów.

Warto zdać sobie sprawę, że w sklepach rzadko kiedy cokolwiek jest przypadkowe. Począwszy od ułożenia towaru, przez układ alejek, po towarzyszącą zakupom muzykę – wszystko jest ściśle zaplanowane, szczególnie w hipermarketach i dużych, sieciowych sklepach. To efekt pracy psychologów i marketerów, który ma nas skłonić do jednego – do wydawania więcej (niż planowaliśmy).

Szczególne nasilenie tych technik będziemy mogli zaobserwować już za moment – podczas okresu przedświątecznego. To wtedy duże sklepy notują największe obroty, toteż sięgną po każdy trik z podręcznika marketingowca tylko po to, byśmy włożyli do koszyka więcej niż chcemy.

No dobrze, może trochę to przejaskrawiam, tym niemniej warto mieć świadomość niektórych technik, na które możemy się natknąć podczas wizyty w sklepie.

Przez co wydajemy więcej?

Układ sklepu. Ułożenie towarów w sklepach nie jest przypadkowe. Przy wejściu zazwyczaj znajdziemy towary sezonowe i promocyjne. Towary „pierwszej potrzeby”, takie jak na przykład pieczywo, kupimy na końcu sklepu, bo w ten sposób w drodze będziemy mieć okazję by natknąć się na szereg innych towarów. I być może akurat „przypomni się” nam, że akurat czegoś jeszcze potrzebujemy.

Miejsce na półce. Sklepy nie poprzestają na kierowaniu ścieżkami, po których podążamy między alejkami. Ważne jest też po jakich ścieżkach wędruje nasz wzrok. Na wysokości oczu ułożone są bowiem towary, które handlowcy chcą sprzedać w pierwszej kolejności. To, czego my – jako klienci – możemy faktycznie potrzebować, często jest układane na dolnych półkach, poza zasięgiem „pierwszego rzutu oka”.

Wózek. Najczęściej w jednym słusznym rozmiarze – bardzo dużym. Niewielkie, codzienne zakupy włożone do takiego wózka wyglądają skromnie. Wyzwala to w nas wrażenie, że może kupiliśmy czegoś za mało lub o czymś zapomnieliśmy.

Z tymi i innymi technikami możemy walczyć. Jako konsumenci też mamy szereg metod, które pomagają nam przeciwstawiać się zakusom na zawartość naszych portfeli.

Jak wydawać mniej na zakupach?

Zakupy z listą. To pierwsza i najważniejsza zasada.  Nie ma sensu ganiać godzinę po sklepie i po drodze „przypominać sobie” o kolejnych potrzebnych rzeczach do domu. Ale lista to nie tylko oszczędność czasu. To przede wszystkim oszczędność pieniędzy – konsekwentne trzymanie się własnego planu pomaga nam kupić tylko to, czego naprawdę potrzebujemy i nie wydać ani złotówki więcej.

Nie warto jeździć na małe zakupy do hipermarketu. W ten sposób zwiększamy ryzyko, że kupimy za dużo.

Mądre korzystanie z promocji. Nie ma sensu demonizować promocji i twierdzić, że to jedynie sposób na wyciagnięcie od nas pieniędzy. Od czasu do czasu w przecenie jest towar, którego potrzebujemy – warto skorzystać z takiej okazji. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy promocja staje się dla nas pretekstem do kolejnych zakupów – na przykład, gdy wybieramy się do sklepu skuszeni promocją z gazetki, a „przy okazji” kupujemy cały szereg innych rzeczy w cenach, które wcale nie muszą być dla nas korzystne.

Zakupy często robimy w pośpiechu. A tu przecież tak bardzo przydaje się chwila na zastanowienie! Chłodna refleksja i pytanie „czy naprawdę tego potrzebuję?” to sprawdzony sposób na oszczędności.

Jeżeli zakupy, to tylko z pełnym żołądkiem... Dlaczego? Bo uczucie głodu sprawia, że kupujemy więcej. I że stołujemy się w restauracjach lub, co gorsza, w fast foodach w centrum handlowym. A to kolejne wydatki, poświęcony czas (połączony z jedzeniem w pośpiechu). Nie wspominając już o złej diecie.

... ale z pustym portfelem. Planowanie dużych zakupów tuż po wypłacie to też często zły pomysł. Mamy wtedy poczucie, że stać nas na więcej – więc kupujemy więcej. Czasem więcej niż byśmy chcieli czy potrzebowali, co oznacza dla nas po prostu niepotrzebny wydatek.

Fot. Flickr / Michalel W. May

Ogólne Zakupy w czasach kryzysu - sprawdzone porady na tańsze kupowanie

  • 15 października 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 5 comment

Gdzie szukać oszczędności? W sklepach! - na codziennych zakupach. Ja co miesiąc wydaję około 1200 zł na różne zakupy „do domu” i jestem przekonany, że jest tu miejsce na jakieś oszczędności. A jeżeli masz większą rodzinę, większe wydatki to i pewnie większe pole do ewentualnych oszczędności.

Jeżeli na poważnie szukasz istotnych luk w swoim budżecie domowym, to ważne, byś ograniczył zakupy do rzeczy, które są potrzebne. „Ale ja kupuję same przydatne rzeczy!” Czy na pewno?

Warto przyjrzeć się swoim zakupom, a szczególnie emocjom, które się gdzieś w okolicy pojawiają. Kupowanie tylko i wyłącznie dla poprawy humoru – to często droga do nadmiernych wydatków. Nie mówię, że dobry nastrój nie jest ważny, ale w momencie, kiedy każda złotówka oszczędności jest ważna, to coś trzeba poświęcić. Tak samo jest z zakupami dla samej przyjemności zakupów. Oszczędzając, takich przyjemności trzeba sobie częściej odmawiać.

Rób zakupy z listą. To jedna z najczęściej powtarzanych porad w tym temacie. I nie bez powodu – ona po prostu jest skuteczna. Przed wyjściem na zakupy pomyśl nad tym, co chcesz kupić (już samo to pomaga!). Nie idź do sklepu bez żadnego z planu, jedynie z myślą, że „jak trafię na coś, czego potrzebuję, to włożę to do koszyka”. Plan musisz mieć jeszcze przed wyjściem z domu – sprawdź czego brakuje, co już się kończy i wpisz to na listę zakupów. I potem trzymaj się tej listy już podczas samej wizyty w sklepie.

Jeżeli kupujesz coś, co nie jest Ci potrzebne, to to nie jest żadna „okazja”. Nawet nie zwracaj uwagi na rzeczy, których nie potrzebujesz. To kolejny krok do tego, by kupować tylko rzeczy, które są naprawdę potrzebne. Ale to nie wszystko. Ważne też, aby nie kupić za dużo.

Nie kupuj z pustym żołądkiem. Kolejny oszczędnościowy evergreen, ale też skuteczny. Jeżeli idziesz do sklepu „na głodnego” to prawie na pewno kupisz więcej niż potrzebujesz!

Nie tylko kupuj mniej. Kupuj też rzadziej. Kupowanie z mniejszą częstotliwością, ale bardziej przemyślane ma wiele zalet. Wyrabia nawyk planowania – musisz pomyśleć o tym ile czego w jakim czasie zużyjesz – i pod to dostosować swoją listę zakupów. Kupuj na zapas, ale w taki sposób, by cały ten zapas wykorzystać w zakładanym czasie. Tak, aby nic się nie zmarnowało. To oczywiste, robienie zapasów rzeczy, które się szybko psują, nie ma najmniejszego sensu.

Rzadsze robienie zakupów to jeszcze jedna korzyść – mniej okazji do ulegania pokusom i impulsywnym zakupom. No i mniej wycieczek do sklepów, więc oszczędność czasu i kosztów transportu. Za to podczas takiej jednej zakupowej wycieczki możesz odwiedzić więcej sklepów i poszczególne produkty kupować tam, gdzie są one najtańsze. W codziennych zakupach to żadna oszczędność i strata czasu, ale w zakupach robionych na cały tydzień robi się to opłacalne.

Po raz kolejny okazuje się, że w trzymaniu dyscypliny finansowej kluczowe jest planowanie. W przypadku zakupów – na kilka dni, a nawet tygodni do przodu.

Targuj się. Nie zawsze jest na to miejsce i czas i nie wszędzie się to opłaca, ale jest kilka takich okazji, kiedy można zaoszczędzić kilkadziesiąt, a nawet kilkaset złotych. Mój ulubiony przykład to sklepy z elektroniką. Można w nich wynegocjować 2-3% rabat przy zakupach – pod warunkiem, że masz w ręku gotówkę.

Zwracaj uwagę na szczegóły. Teraz, gdy producenci tak bardzo lubią bawić się w downsizing (zmniejszanie objętości opakowań przy pozostawieniu stałej ceny) to bardzo ważne: sprawdzać wielkość opakowań i porównywać ceny jednostkowe (w sklepach zazwyczaj oznaczane bardzo małą czcionką) – czyli ile zapłacimy za kilogram lub litr danego produktu.

Nie sądzę, aby to była pełna lista dobrych nawyków zakupowych – pewnie macie też swoje własne tricki na kupowanie taniej. Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach!

Fot. Flickr / Mike Behnken

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.