Filtrowanie wszystkich postów po tagu "płatności zbliżeniowe." Wyczyść filtr

W Kontomierzu bardzo lubimy śledzić nowinki techniczne związane z tematem finansów osobistych. W Stanach Zjednoczonych powstają coraz to nowe startupy, które obiecują zmianę w podejściu do finansów osobistych, oszczędzania i większą wygodę w zarządzaniu i dysponowaniu pieniędzmi.

Czy faktycznie mają na to szansę? Oceńcie sami. Oto dwa nowe rozwiązania, które pojawiły się całkiem niedawno i które wpisują się w ten ciekawy trend.

Digit

Chcielibyście powierzyć swoje finanse i decyzje oszczędnościowe całkowicie w ręce algorytmów i sztucznej inteligencji? Duży krok w tę stronę chce zrobić Digit – zautomatyzowane konto oszczędnościowe, które niedawno wystartowało w Stanach Zjednoczonych.

Jak to działa? Z pozoru jak normalne konto oszczędnościowe – zakładasz konto, masz podgląd jego stanu, a środki na nim są zabezpieczone przez amerykański odpowiednik Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Cała zabawa zaczyna się dopiero potem, gdy podłączysz do Digit swój ROR, a aplikacja nauczy się tego, jak obracasz pieniędzmi na koncie: jakie masz dochody, jakie masz wydatki i jak to się rozkłada w ciągu miesiąca.

Dzięki tym informacjom usługa „wie” na jakie oszczędności i w jakim terminie możesz sobie pozwolić. Wtedy co kilka dni Digit przelewa niewielką kwotę z ROR na konto oszczędnościowe.

Dostęp do pieniędzy mamy za pomocą… SMS-ów. Wysyłamy na podany numer „wypłać x dolarów” i Digit przelewa tę kwotę z powrotem na nasz ROR.

Usługa jest darmowa – ale jest też haczyk. „Konto oszczędnościowe”, na które przelewane są zaoszczędzone kwoty, nie jest oprocentowane.

Ta usługa może trochę przypominać to, co oferuje mBank z mSaverem. Tam też oszczędności są automatycznie przelewane na osobne konto. Ale Digit idzie o krok dalej. Nie przelewa stałego „zaokrąglenia” po każdej transakcji, tylko sam liczy i decyduje na jaką kwotę oszczędności faktycznie możemy sobie pozwolić.

To ciekawy trend ku temu, by uczynić oszczędzanie możliwie „bezbolesnym” i niezauważalnym. I dobre rozwiązanie, dla tych osób, dla których pierwszym argumentem przeciwko oszczędzaniu jest „nie mam z czego”.

Pozostaje tylko pytanie czy powinniśmy oddawać tak dużą kontrolę nad naszymi finansami zewnętrznym aplikacjom. Jak sądzicie?

Digit →

Stratos

Stratos to coś więcej niż wirtualna usługa. To fizyczny produkt – w formie zwykłej karty płatnicznej.

„Zwykłej” – tylko pozornie. Twórcy zaszyli w niej całą masę elektroniki – bluetooth, interfejs dotykowy i baterię, do zasilania tego wszystkiego. A mimo to całość nie różni się rozmiarami od typowej karty Visa czy Mastercard.

Na co ta cała elektronika? Stratos to karta programowalna. Użytkownicy, za pośrednictwem aplikacji, mogą zapisać na Stratosie trzy własne karty: płatnicze, kredytowe czy lojalnościowe. Docelowo ma to być sposób na odchudzenie portfela – „odchudzenie” w tym dobrym sensie – poprzez wyeliminowanie z niego zbędnych kart.

Z podobnymi pomysłami spotkaliśmy się już wcześniej. Na przykład w przypadku Coin – to też miała być rewolucyjna, programowalna „smart-karta”. Okazało się jednak, że ze względu na jej konstrukcję, nie jest przyjmowana we wszystkich terminalach płatniczych. A w przypadku takich rozwiązań – odrzucenie przez terminal czy bankomat taką kartę całkowicie dyskwalifikuje. Po co komu ryzyko, że nasza płatność w sklepie zostanie odrzucona?

W przypadku Stratos twórcy obiecują, że będzie inaczej i gwarantują, że kartę przyjmie każdy bankomat i terminal.

Stratos ma być usługą abonamentową, która będzie kosztować 95 dolarów rocznie. Czy rozwiązanie problemu „zagraconego portfela” faktycznie jest tyle warte? I czy to w ogóle jest rzeczywisty problem?

Przykład Stratos w zabawny sposób pokazuje, jak wygląda amerykański rynek kart płatniczych w porównaniu z… polskim. „Smart-karta” ma w sobie mnóstwo elektroniki, bluetooth, obsługę dotykiem, synchronizację z własną aplikacją… ale samej karcie brakuje jednego elementu, do którego polski rynek zdążył nas już przyzwyczaić. Brakuje mianowicie zabezpieczenia chipem. Stratos ma wyłącznie pasek magentyczny.

Amerykanie chcą więc iść w stronę nowoczesnych rozwiązań, ale w pewnych obszarach nadal są daleko w tyle.

No i nazwa tej usługi raczej nie przyjęłaby się na polskim rynku ;).

Stratos →

Fot. Stratos

Ogólne Chcesz wydawać mniej? Płać gotówką!

  • 29 maja 2014
  • Krzysztof Sobolewski
  • 4 comment

Sam za zdecydowaną większość zakupów płacę kartą kredytową. Niezależnie od miejsca, niezależnie od kwoty – moim pierwszym wyborem zawsze jest plastik, a dopiero potem, w wyjątkowych sytuacjach, gotówka.

Co więcej, najczęściej płacę z wykorzystaniem technologii zbliżeniowej, kontrowersyjnej funkcji kart, której niektórzy bardzo chcą się pozbyć.

Jestem więc pewnie ostatnią osobą, która powinna zachwalać zalety płacenia gotówką. A jednak! Badania psychologów udowadniają, że to w jaki sposób wydajemy (gotówka czy plastik) i jakimi pieniędzmi płacimy (z kredytu czy z dostępnych środków) ma istotny wpływ na to, ile wydajemy.

Wniosek jest następujący: mniej wydajemy, gdy korzystamy z gotówki. W przeciwieństwie do płatności kartami.

Zatem jeżeli płacenie gotówką pomaga oszczędzać, to zdecydowanie warto przyjrzeć się tej formie wydawania pieniędzmi.

Płacenie gotówką boli (i tak być powinno!)

Rozstawanie się z pieniędzmi jest przykre. Powoduje coś w rodzaju psychicznego bólu (tu znów muszę powołać się na te same badania). A my, ludzie, już tak mamy, że przykrych rzeczy raczej unikamy. I tego dyskomfortu związanego z pozbywaniem się pieniędzy możemy uniknąć na co najmniej dwa sposoby:

  • wydawać pieniądze rzadziej (i/lub mniej)
  • lub zastąpić fizyczne banknoty czymś innym, żeby rozstawanie się z pieniędzmi nie było tak dosłowne

Karty płatnicze to właśnie wyraz tego ostatniego rozwiązania. Redukują psychiczny dyskomfort związany z wydawaniem pieniędzy zastępując banknoty symbolicznym kawałkiem plastiku. Do tego, karty kredytowe idą jeszcze o krok dalej niż karty debetowe.

Kupując coś przy pomocy karty debetowej możemy od razu w domu popsuć sobie przyjemność z zakupów poprzez sprawdzenie dostępnych środków na naszym ROR. Karty kredytowe odraczają ten wyrok – po nasze własne środki będziemy musieli sięgnąć dopiero w kilka tygodni po samym zakupie.

Zatem z jednej strony karty płatnicze obniżają wagę zakupów – wręczenie sprzedawcy pliku banknotów ma dużo większe znaczenie dla naszej psychiki niż przejechanie kartą po czytniku. Płatność kartą zawsze jest tak samo błaha – niezależnie od tego, czy kupujesz bułki za kilka złotych, czy telewizor za kilka tysięcy.

Wyobraźcie sobie teraz, że wchodzicie do sklepu z elektroniką i kupujecie wybrany przez siebie telewizor za 3000 zł. Wyciągacie z portfela trzydzieści stuzłotówek, uważnie przeliczacie, wręczacie plik sprzedawcy, ten przelicza jeszcze raz… Jest różnica, prawda?

W podobny sposób działają kasyna. Też obniżają wagę transakcji/zakładów zastępując banknoty żetonami. A kasyno nie kojarzy się z oszczędzaniem, prawda? ;)

Ponadto, karta kredytowa dodatkowo rozrywa związek przyczynowo-skutkowy między faktem zakupu a koniecznością zapłacenia z własnych środków. Płacimy za zakupy często z kilkutygodniowym opóźnieniem. I do tego nie pojedynczo, za każdy zakup, tylko jednym przelewem za wszystkie transakcje z danego cyklu rozliczeniowego.

To wszystko razem prowadzi do tego, że płacąc kartą jest znacznie łatwiej wydawać większe sumy pieniędzy. Zatem jeżeli chcemy znaleźć dodatkowe oszczędności w naszym budżecie, to zdecydowanie warto przyjrzeć się nie tylko temu, na co wydajemy, ale też temu w jaki sposób za to płacimy.

Metoda kopertowa

Wokół gotówki można też zorganizować cały miesięczny domowy budżet.

Metoda kopertowa przenosi zarządzanie budżetem z wirtualnych zapisów w arkuszach kalkulacyjnych do świata realnego. Polega na tym, że pieniądze przeznaczone na dane kategorie wydatków trzyma się w osobnych kopertach. Każdy wydatek w danym miesiącu finansujemy ze środków z koperty, którą mamy przeznaczoną na dany cel.

Jak wprowadzić tę metodę w życie?

Tu, jak w wielu innych przypadkach zarządzania domowymi finansami, przyda się wcześniejsza wiedza o strukturze naszych wydatków. Trzeba więc przejrzeć historię swoich wydatków z ostatnich kilku miesięcy i zobaczyć ile wydawaliśmy na poszczególne kategorie zakupów.

Pod te kategorie (np. żywność, transport i dojazdy, rozrywka, obiady na mieście, zdrowie i higiena itp.) przygotowujemy osobne koperty. Wypłacamy z konta kwotę naszych miesięcznych wydatków i rozdysponowujemy ją między poszczególne koperty.

Podczas zakupów korzystamy tylko ze środków, które mamy przeznaczone na daną kategorię wydatków w danej kopercie.

Ten system może być jednak trochę kłopotliwy. Bo co jeżeli idę do Tesco i przy jednej wizycie kupuję trochę jedzenia, jakieś kosmetyki, uzupełniam zapasy chemii gospodarczej – mam przy kasie żonglować trzema kopertami? Nie jest to najpraktyczniejsze rozwiązanie świata.

Dlatego też do systemu kopertowego można podejść inaczej – i dostępne środki na dany miesiąc rozdzielić do kopert tygodniami, a nie kategoriami wydatków. Efekt powinien być podobny.

No właśnie, na jaki efekt tu liczymy? Poza już wcześniej wspomnianymi zaletami płacenia gotówką („psychiczny dyskomfort” płacenia + zachowany związek między zakupem a wydawaniem pieniędzy), mamy tu jeszcze dodatkowy motywator do oszczędzania. Wydając pieniądze od razu widzimy, ile nam jeszcze zostało – w danej kategorii wydatków, czy w danym tygodniu. Jeżeli pieniędzy ubywa zbyt szybko, to dostajemy wczesny sygnał ostrzegawczy, że należy przystopować z wydatkami.

Kiedy jeszcze warto zrezygnować z kart?

Rozważ rezygnację z kart i przejście na płatności gotówkowe jeżeli:

  • chcesz zaoszczędzić dodatkowe pieniądze, ale nie masz pomysłu jakie wydatki można jeszcze przyciąć
  • zrezygnuj z karty kredytowej jeżeli przekraczasz okres bezodsetkowy i swoje zakupy finansujesz wysoko oprocentowanym kredytem
  • rozważ też rezygnację z karty kredytowej jeżeli mieścisz się w okresie bezodsetkowym, ale ze spłatą zadłużenia zawsze musisz czekać do kolejnej pensji (nie masz bieżących środków, którymi mógłbyś sfinansować zakupy)
  • jeżeli ponosisz dodatkowe opłaty związane z korzystaniem z kart
  • jeżeli w erze „po Snowdenie” nie chcesz przekazywać korporacjom danych o swoich zwyczajach zakupowych ;)

Naturalnie, karty nie są jednoznacznie złe. To całkiem przydatne i praktyczne narzędzie. Jednak od czasu do czasu warto rozważyć plusy i minusy jednego i drugiego sposobu płatności i zobaczyć co ma szansę sprawdzić się najlepiej w naszej indywidualnej sytuacji.

Fot. Flickr / Tax_Credits, ollily

Ogólne Polska jest potęgą większą niż Stany Zjednoczone

  • 28 lutego 2014
  • Krzysztof Sobolewski
  • 5 comment

Przynajmniej jeżeli chodzi o płatności bezgotówkowe.

Z pewnym rozbawieniem przeczytałem ostatnio o tym, że banki w Stanach Zjednoczonych zaczynają wycofywać stare karty płatnicze i zastępują je nowymi, z lepszymi zabezpieczeniami przed nieuprawionym użyciem.

Jakiego typu karty wprowadzają? Jakąś rewolucyjną nowość? Może karty biometryczne, które umożliwiają płatność jeżeli tylko rozpoznają odcisk palca właściciela? Albo coś jeszcze bardziej dalekowzrocznego?

W końcu to USA, Krzemowa Dolina, kolebka nowych technologii… No i przede wszystkim USA to kraj, w którym wszyscy płacą kartami kredytowymi. Przynajmniej tak to można sobie wyobrażać śledząc różne doniesienia zza oceanu i oglądając amerykańskie seriale.

Tymczasem, te pozory okazują się wyjątkowo mylące! Wyobraźcie sobie, że banki w Stanach dopiero teraz (mamy 2014 rok!) odchodzą od kart na podpis! I wprowadzają karty z chipem, zabezpieczone PIN-em. Coś, co w Polsce powszechnie funkcjonuje już od dobrych kilku lat.

To dla USA duża zmiana. Banki muszą wymienić karty milionom swoich klientów. A sprzedawcy powinni zainstalować terminale, umożliwiające płatność kartą z chipem. Przekonanie tych ostatnich może okazać się trudne, toteż pojawiają się pomysły na „zachęcenie” sklepów do instalacji „nowoczesnych” terminali. Na przykład takie: jeżeli w sklepie dokonano nieuprawnionej transakcji kartą na podpis, to odpowiedzialność finansową będzie ponosić nie bank (tak było dotychczas), a sklep który tę kartę przyjął.

Moim zdaniem karta na podpis to najmniej bezpieczny środek płatniczy, który mamy obecnie do dyspozycji. Kasjerzy stosunkowo rzadko sprawdzają czy podpis na karcie zgadza się z tym na potwierdzeniu transakcji. W ten sposób złodzieje mogą zrobić naprawdę duże zakupy. Będą mieli w ręku kartę dużo gorzej zabezpieczoną niż karta z kodem PIN. I pozwalającą na dużo większe zakupy niż karty zbliżeniowe (z limitem do 50 zł na pojedynczą transakcję bez potwierdzenia kodem).

To niesamowite jak Stany są daleko za nami pod względem płatności kartami i – w zasadzie – bankowości w ogóle.

Świetnie kontrastuje z tym ostatnie doniesienie z serwisu Bankier.pl. Z ostatnich danych Visy w Polsce dokonuje się prawie 20 mln transakcji zbliżeniowych. Miesięcznie! Pod tym względem jesteśmy na trzecim miejscu w Europie.

W USA tkwią jeszcze w erze kart na podpis, a my jesteśmy już kilka kroków dalej.

Jak sądzicie, czego to jest kwestia? Tego, że banki same narzucają tego typu produkty (wszak dopiero niedawno banki zaczęły na nowo dawać możliwość zamawiania kart płatniczych bez funkcji płatności zbliżeniowych)? A może jesteśmy otwarci na nowości i chętnie wypróbowujemy nowinki techniczne? A może jest jeszcze jakiś inny powód?

Mi się wydaje, że cokolwiek by nie mówić o bankach, coś w tym pędzie do nowoczesności i wyznaczania przyszłych trendów jest. Pod względem innowacyjności w bankowości jesteśmy w czołówce. I nie mam tu na myśli jedynie kart zbliżeniowych. Spójrzcie na taki mBank – to prekursor bankowości elektronicznej. I to w 100% elektronicznej, gdzie wszystko załatwiało się przez internet (ewentualnie przez infolinię lub poczta, jeżeli trzeba było wysyłać papierowe dokumenty). Bez fizycznych placówek, bez obsługi kasowej.

mBank powstał w Polsce w 2000 roku.

A w Stanach? Pierwszy bank oparty na tym modelu – Simple – został założony w roku 2009.

Źródła: The Verge, Bankier.pl

Fot. Flickr / Sean MacEntee

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.