Filtrowanie wszystkich postów po tagu "paypass." Wyczyść filtr

Płatności mobilne rozwijają się w błyskawicznym tempie. Dopiero co oswoiliśmy się z kartowymi płatnościami bezstykowymi, a już pojawiają się alternatywne formy płatności: telefonem, smartwatchem i innymi gadżetami. Dziś krótko przedstawiamy kilka z ostatnich nowości na tym polu.

Android Pay w Polsce?

Według portalu Spider’s Web mobilne płatności od Google mają pojawić się w Polsce w ciągu najbliższych miesięcy. Mówi się o trzecim kwartale bieżącego roku. Portal cytuje Erikę Wool z Google, która o wdrożeniu Android Pay w Polsce mówiła w ten sposób:

– W tym roku chcielibyśmy wprowadzić Android Pay na kilka rynków, które są dla nas priorytetowe. Polska do nich należy. Spodziewamy się pierwszych wdrożeń w Polsce w III kw. Szczegółowe informacje na ten temat przekażemy latem.

Więc już niedługo możemy spodziewać się jakichś nowych wiadomości w tej sprawie. Na razie nie wiadomo jakie banki w Polsce szykują się do wdrożenia tego systemu.

A co z Apple Pay?

A czy użytkownicy iPhone’ów i Apple Watchy będą mieli możliwość płatności swoimi gadżetami, bez wyciągania karty lub gotówki z portfela? Oficjalnie nic nie wiadomo.

Coś jednak jest na rzeczy, bo nieoficjalnie mówi się, że usługa ma docelowo pojawić się i w Polsce. Jednak pewnie później niż Android Pay.

A co w międzyczasie? Jeżeli jesteście wyjątkowo niecierpliwi i chcielibyście płacić swoim iPhonem już teraz, iMagazine podpowiada sprytny sposób na obejście blokad Apple. Nie jest to jednak zbyt elegancki sposób – trzeba zainstalować na swoim telefonie aplikację „pośrednika” – boon. Wprowadzanie takich pośredników w naszych transakcjach to zawsze pewne ryzyko, więc warto mieć tego świadomość.

Jeżeli zamierzacie skorzystać ze sposobu opisanego w iMagazine, to robicie to na własną odpowiedzialność. W każdym razie – interesująca ciekawostka.

A może jakiś inny gadżet?

Pamiętacie Coin? Pisaliśmy o tym start-upie jakiś czas temu. Stworzyli elektroniczną kartę, w której można było zapisać kilka kart jednocześnie i przełączać między nimi na bieżąco.

Właśnie kupił ich Fitbit, lider rynku opasek fitnessowych. Celem jednak nie jest rozwijanie samej karty Coin, co zastosowanie podobnej technologii przy wprowadzaniu płatności mobilnych na grunt wearables.

Choć sam posiadam Fitbita, raczej trudno jest mi wzbudzić sobie entuzjazm wobec tego kroku firmy. Jedną z zalet Fitbita jest właśnie to, że urządzenie próbuje robić tylko jedną rzecz i robi ją stosunkowo dobrze. Jak kolejne opaski będą próbować spełniać coraz więcej ról – stając się w istocie smartwatchami -- to prawdopodobnie nie skończy się to najlepiej. Wszak nawet Apple nie odniosło na rynku smartwatchy spektakularnego sukcesu.

Tak czy inaczej, akurat to rozwiązanie ma najmniejsze szanse by pojawić się w Polsce.

Fot. Materiały prasowe Apple 

Ogólne Chcesz wydawać mniej? Płać gotówką!

  • 29 maja 2014
  • Krzysztof Sobolewski
  • 4 comment

Sam za zdecydowaną większość zakupów płacę kartą kredytową. Niezależnie od miejsca, niezależnie od kwoty – moim pierwszym wyborem zawsze jest plastik, a dopiero potem, w wyjątkowych sytuacjach, gotówka.

Co więcej, najczęściej płacę z wykorzystaniem technologii zbliżeniowej, kontrowersyjnej funkcji kart, której niektórzy bardzo chcą się pozbyć.

Jestem więc pewnie ostatnią osobą, która powinna zachwalać zalety płacenia gotówką. A jednak! Badania psychologów udowadniają, że to w jaki sposób wydajemy (gotówka czy plastik) i jakimi pieniędzmi płacimy (z kredytu czy z dostępnych środków) ma istotny wpływ na to, ile wydajemy.

Wniosek jest następujący: mniej wydajemy, gdy korzystamy z gotówki. W przeciwieństwie do płatności kartami.

Zatem jeżeli płacenie gotówką pomaga oszczędzać, to zdecydowanie warto przyjrzeć się tej formie wydawania pieniędzmi.

Płacenie gotówką boli (i tak być powinno!)

Rozstawanie się z pieniędzmi jest przykre. Powoduje coś w rodzaju psychicznego bólu (tu znów muszę powołać się na te same badania). A my, ludzie, już tak mamy, że przykrych rzeczy raczej unikamy. I tego dyskomfortu związanego z pozbywaniem się pieniędzy możemy uniknąć na co najmniej dwa sposoby:

  • wydawać pieniądze rzadziej (i/lub mniej)
  • lub zastąpić fizyczne banknoty czymś innym, żeby rozstawanie się z pieniędzmi nie było tak dosłowne

Karty płatnicze to właśnie wyraz tego ostatniego rozwiązania. Redukują psychiczny dyskomfort związany z wydawaniem pieniędzy zastępując banknoty symbolicznym kawałkiem plastiku. Do tego, karty kredytowe idą jeszcze o krok dalej niż karty debetowe.

Kupując coś przy pomocy karty debetowej możemy od razu w domu popsuć sobie przyjemność z zakupów poprzez sprawdzenie dostępnych środków na naszym ROR. Karty kredytowe odraczają ten wyrok – po nasze własne środki będziemy musieli sięgnąć dopiero w kilka tygodni po samym zakupie.

Zatem z jednej strony karty płatnicze obniżają wagę zakupów – wręczenie sprzedawcy pliku banknotów ma dużo większe znaczenie dla naszej psychiki niż przejechanie kartą po czytniku. Płatność kartą zawsze jest tak samo błaha – niezależnie od tego, czy kupujesz bułki za kilka złotych, czy telewizor za kilka tysięcy.

Wyobraźcie sobie teraz, że wchodzicie do sklepu z elektroniką i kupujecie wybrany przez siebie telewizor za 3000 zł. Wyciągacie z portfela trzydzieści stuzłotówek, uważnie przeliczacie, wręczacie plik sprzedawcy, ten przelicza jeszcze raz… Jest różnica, prawda?

W podobny sposób działają kasyna. Też obniżają wagę transakcji/zakładów zastępując banknoty żetonami. A kasyno nie kojarzy się z oszczędzaniem, prawda? ;)

Ponadto, karta kredytowa dodatkowo rozrywa związek przyczynowo-skutkowy między faktem zakupu a koniecznością zapłacenia z własnych środków. Płacimy za zakupy często z kilkutygodniowym opóźnieniem. I do tego nie pojedynczo, za każdy zakup, tylko jednym przelewem za wszystkie transakcje z danego cyklu rozliczeniowego.

To wszystko razem prowadzi do tego, że płacąc kartą jest znacznie łatwiej wydawać większe sumy pieniędzy. Zatem jeżeli chcemy znaleźć dodatkowe oszczędności w naszym budżecie, to zdecydowanie warto przyjrzeć się nie tylko temu, na co wydajemy, ale też temu w jaki sposób za to płacimy.

Metoda kopertowa

Wokół gotówki można też zorganizować cały miesięczny domowy budżet.

Metoda kopertowa przenosi zarządzanie budżetem z wirtualnych zapisów w arkuszach kalkulacyjnych do świata realnego. Polega na tym, że pieniądze przeznaczone na dane kategorie wydatków trzyma się w osobnych kopertach. Każdy wydatek w danym miesiącu finansujemy ze środków z koperty, którą mamy przeznaczoną na dany cel.

Jak wprowadzić tę metodę w życie?

Tu, jak w wielu innych przypadkach zarządzania domowymi finansami, przyda się wcześniejsza wiedza o strukturze naszych wydatków. Trzeba więc przejrzeć historię swoich wydatków z ostatnich kilku miesięcy i zobaczyć ile wydawaliśmy na poszczególne kategorie zakupów.

Pod te kategorie (np. żywność, transport i dojazdy, rozrywka, obiady na mieście, zdrowie i higiena itp.) przygotowujemy osobne koperty. Wypłacamy z konta kwotę naszych miesięcznych wydatków i rozdysponowujemy ją między poszczególne koperty.

Podczas zakupów korzystamy tylko ze środków, które mamy przeznaczone na daną kategorię wydatków w danej kopercie.

Ten system może być jednak trochę kłopotliwy. Bo co jeżeli idę do Tesco i przy jednej wizycie kupuję trochę jedzenia, jakieś kosmetyki, uzupełniam zapasy chemii gospodarczej – mam przy kasie żonglować trzema kopertami? Nie jest to najpraktyczniejsze rozwiązanie świata.

Dlatego też do systemu kopertowego można podejść inaczej – i dostępne środki na dany miesiąc rozdzielić do kopert tygodniami, a nie kategoriami wydatków. Efekt powinien być podobny.

No właśnie, na jaki efekt tu liczymy? Poza już wcześniej wspomnianymi zaletami płacenia gotówką („psychiczny dyskomfort” płacenia + zachowany związek między zakupem a wydawaniem pieniędzy), mamy tu jeszcze dodatkowy motywator do oszczędzania. Wydając pieniądze od razu widzimy, ile nam jeszcze zostało – w danej kategorii wydatków, czy w danym tygodniu. Jeżeli pieniędzy ubywa zbyt szybko, to dostajemy wczesny sygnał ostrzegawczy, że należy przystopować z wydatkami.

Kiedy jeszcze warto zrezygnować z kart?

Rozważ rezygnację z kart i przejście na płatności gotówkowe jeżeli:

  • chcesz zaoszczędzić dodatkowe pieniądze, ale nie masz pomysłu jakie wydatki można jeszcze przyciąć
  • zrezygnuj z karty kredytowej jeżeli przekraczasz okres bezodsetkowy i swoje zakupy finansujesz wysoko oprocentowanym kredytem
  • rozważ też rezygnację z karty kredytowej jeżeli mieścisz się w okresie bezodsetkowym, ale ze spłatą zadłużenia zawsze musisz czekać do kolejnej pensji (nie masz bieżących środków, którymi mógłbyś sfinansować zakupy)
  • jeżeli ponosisz dodatkowe opłaty związane z korzystaniem z kart
  • jeżeli w erze „po Snowdenie” nie chcesz przekazywać korporacjom danych o swoich zwyczajach zakupowych ;)

Naturalnie, karty nie są jednoznacznie złe. To całkiem przydatne i praktyczne narzędzie. Jednak od czasu do czasu warto rozważyć plusy i minusy jednego i drugiego sposobu płatności i zobaczyć co ma szansę sprawdzić się najlepiej w naszej indywidualnej sytuacji.

Fot. Flickr / Tax_Credits, ollily

Ogólne Polska jest potęgą większą niż Stany Zjednoczone

  • 28 lutego 2014
  • Krzysztof Sobolewski
  • 5 comment

Przynajmniej jeżeli chodzi o płatności bezgotówkowe.

Z pewnym rozbawieniem przeczytałem ostatnio o tym, że banki w Stanach Zjednoczonych zaczynają wycofywać stare karty płatnicze i zastępują je nowymi, z lepszymi zabezpieczeniami przed nieuprawionym użyciem.

Jakiego typu karty wprowadzają? Jakąś rewolucyjną nowość? Może karty biometryczne, które umożliwiają płatność jeżeli tylko rozpoznają odcisk palca właściciela? Albo coś jeszcze bardziej dalekowzrocznego?

W końcu to USA, Krzemowa Dolina, kolebka nowych technologii… No i przede wszystkim USA to kraj, w którym wszyscy płacą kartami kredytowymi. Przynajmniej tak to można sobie wyobrażać śledząc różne doniesienia zza oceanu i oglądając amerykańskie seriale.

Tymczasem, te pozory okazują się wyjątkowo mylące! Wyobraźcie sobie, że banki w Stanach dopiero teraz (mamy 2014 rok!) odchodzą od kart na podpis! I wprowadzają karty z chipem, zabezpieczone PIN-em. Coś, co w Polsce powszechnie funkcjonuje już od dobrych kilku lat.

To dla USA duża zmiana. Banki muszą wymienić karty milionom swoich klientów. A sprzedawcy powinni zainstalować terminale, umożliwiające płatność kartą z chipem. Przekonanie tych ostatnich może okazać się trudne, toteż pojawiają się pomysły na „zachęcenie” sklepów do instalacji „nowoczesnych” terminali. Na przykład takie: jeżeli w sklepie dokonano nieuprawnionej transakcji kartą na podpis, to odpowiedzialność finansową będzie ponosić nie bank (tak było dotychczas), a sklep który tę kartę przyjął.

Moim zdaniem karta na podpis to najmniej bezpieczny środek płatniczy, który mamy obecnie do dyspozycji. Kasjerzy stosunkowo rzadko sprawdzają czy podpis na karcie zgadza się z tym na potwierdzeniu transakcji. W ten sposób złodzieje mogą zrobić naprawdę duże zakupy. Będą mieli w ręku kartę dużo gorzej zabezpieczoną niż karta z kodem PIN. I pozwalającą na dużo większe zakupy niż karty zbliżeniowe (z limitem do 50 zł na pojedynczą transakcję bez potwierdzenia kodem).

To niesamowite jak Stany są daleko za nami pod względem płatności kartami i – w zasadzie – bankowości w ogóle.

Świetnie kontrastuje z tym ostatnie doniesienie z serwisu Bankier.pl. Z ostatnich danych Visy w Polsce dokonuje się prawie 20 mln transakcji zbliżeniowych. Miesięcznie! Pod tym względem jesteśmy na trzecim miejscu w Europie.

W USA tkwią jeszcze w erze kart na podpis, a my jesteśmy już kilka kroków dalej.

Jak sądzicie, czego to jest kwestia? Tego, że banki same narzucają tego typu produkty (wszak dopiero niedawno banki zaczęły na nowo dawać możliwość zamawiania kart płatniczych bez funkcji płatności zbliżeniowych)? A może jesteśmy otwarci na nowości i chętnie wypróbowujemy nowinki techniczne? A może jest jeszcze jakiś inny powód?

Mi się wydaje, że cokolwiek by nie mówić o bankach, coś w tym pędzie do nowoczesności i wyznaczania przyszłych trendów jest. Pod względem innowacyjności w bankowości jesteśmy w czołówce. I nie mam tu na myśli jedynie kart zbliżeniowych. Spójrzcie na taki mBank – to prekursor bankowości elektronicznej. I to w 100% elektronicznej, gdzie wszystko załatwiało się przez internet (ewentualnie przez infolinię lub poczta, jeżeli trzeba było wysyłać papierowe dokumenty). Bez fizycznych placówek, bez obsługi kasowej.

mBank powstał w Polsce w 2000 roku.

A w Stanach? Pierwszy bank oparty na tym modelu – Simple – został założony w roku 2009.

Źródła: The Verge, Bankier.pl

Fot. Flickr / Sean MacEntee

Ogólne Waszym zdaniem: czy karty zbliżeniowe są bezpieczne?

W ostatnich tygodniach gorącym tematem są karty zbliżeniowe. Wygodna technologia pozwalająca na szybkie płatności bezstykowe do 50 zł budzi wątpliwości co do bezpieczeństwa takich transakcji.

Na stronach portalu Gazety Wyborczej oraz na własnym blogu Maciej Samcik szczegółowo rozpisał poszczególne ryzyka związane ze zbliżeniówkami. Sprawę zbadał także Niebezpiecznik prezentując kolejne metody na wyczyszczenie konta posiadacza karty z PayWave lub PayPass.

Głównym zarzutem jest to, że banki pozwalają na to, aby transakcje zbliżeniowe odbywały się w trybie offline. To oznacza, że przy próbie transakcji terminal nie łączy się od razu z bankiem i nie sprawdza ustalonych limitów.  W ten sposób płatności zbliżeniowe mogą doprowadzić nas do debetu (bo terminal nie sprawdzi, czy mamy wystarczającą ilość środków na koncie, tylko przyjmie transakcję) lub przekroczenia limitu na karcie kredytowej. A to naraża nas kolejne karne opłaty.

W skrajnej sytuacji te limity może przekroczyć za nas złodziej.

Druga istotna wątpliwość dotyczy tego jak banki rozpatrują reklamacje dotyczące nieautoryzowanych transakcji dokonanych kartami zbliżeniowymi. Pojawiały się historie klientów, którzy reklamowali transakcje na skradzionych kartach zbliżeniowych, natomiast bank, wystawca karty, odrzucał takie zgłoszenie argumentując, że "okazanie karty przy terminalu jest wystarczającą autoryzacją”.

To bardzo zła praktyka i w takich przypadkach należy się odwoływać. Bank odpowiada za każdą transakcję, która nie jest weryfikowana PIN-em. Przyłożenie karty do czytnika nie jest wystarczającą weryfikacją. To wynika z Ustawy o elektronicznych instrumentach płatniczych, takie jest też stanowisko MasterCard.

Trzecia rzecz to fakt, że banki na ogół nie dają klientom możliwości zablokowania transakcji zbliżeniowych. Stąd szereg poradników w internecie o tym, gdzie naciąć kartę, aby uszkodzić odpowiednią antenkę. Tylko ostatnio wyłamał się mBank, który dał możliwość wyłączenia płatności bezstykowych na swoich kartach. Taka operacja jest jednak nieodwracalna i funkcji zbliżeniowej nie będzie można potem przywrócić.

--

A jakie jest Wasze zdanie na temat kart zbliżeniowych?

Korzystacie z nich na co dzień? Mieliście kiedyś do czynienia z sytuacją, która budziłaby wątpliwości co do bezpieczeństwa transakcji bezstykowych? Gdybyście mieli taką możliwość, to wybralibyście kartę zbliżeniową czy tradycyjną?

Zapraszamy do dyskusji!

Fot. Flickr / Images_of_money

Ogólne Płatności bezstykowe

W ciągu najbliższych dwóch lat bank PKO BP zamierza wymienić 6 mln kart płatniczych. To wszystkie „plastiki” wydane przez ten bank do kont osobistych. W nowych kartach poza mikroprocesorem (chipem) nowością będzie funkcja zbliżeniowa PayWave, która umożliwia dokonywanie płatności bezstykowych.

Płatności bezstykowe to realna alternatywa dla gotówki w miejscach, gdzie płacimy niewielkimi kwotami, a szybkość przeprowadzania transakcji ma duże znaczenie – w kioskach, fast food'ach czy autostradowych bramkach. Sam proces dokonywania płatności jest niezwykle prosty – nie podajemy sprzedawcy karty, a jedynie zbliżamy ją do specjalnego czytnika na odległość 0-5 cm.

Jeżeli płatność zostanie przyjęta, to na terminalu pojawi się komunikat oraz nadany zostanie sygnał dźwiękowy. Co istotne w przypadku płatności bezstykowych, papierowe potwierdzenie transakcji nie jest standardowo drukowane, a jego wydanie odbywa się na życzenie klienta.

Przy transakcjach do 50 zł nie jest wymagane podawanie kodu PIN, a autoryzacja odbywa się w kilka- kilkanaście sekund. To nawet trzykrotnie szybciej niż przy standardowych płatnościach kartą. Dla transakcji przekraczających kwotę 50 zł niezbędne będzie wprowadzenie kodu PIN. O kod możemy być poproszeni także w przypadku mniejszych transakcji, a wszystko zależy od bankowych systemów zabezpieczeń, które przy wykorzystaniu specjalnych algorytmów będą identyfikowały podejrzane transakcje i w ramach weryfikacji klient będzie wtedy proszony o wprowadzenie PIN-u.

Limity wysokości jednorazowej transakcji bez PIN-u obowiązują także w innych krajach – w strefie euro jest to 20 euro, w Wielkiej Brytanii 15 funtów, a w Stanach Zjednoczonych 25 dolarów.

Dokonywanie płatności bezstykowych (contactless) jest możliwe tylko w specjalnie przystosowanych terminalach zbliżeniowych. Oczywiście wydawane karty PayWave (Visa) i PayPass (MasterCard) umożliwiają także płatności w standardowych urządzeniach i wypłaty z bankomatu, a więc klienci nie są skazywani na poszukiwanie odpowiedniego terminala.

Wygoda posługiwania się kartami zbliżeniowymi jest poważnym argumentem za ich użytkowaniem. Oczywiście sporą barierą jest niewielka liczba punktów akceptantów, ale z każdym miesiącem powinno być ich coraz więcej. Fundamentalnym wydaje się jednak pytanie o bezpieczeństwo posługiwania się taką kartą.

Teoretycznie posługiwanie się kartą PayWave lub PayPass jest tak samo bezpieczne jak standardową kartą płatniczą. Dopóki karta jest w naszym posiadaniu, nie grozi nam utrata pieniędzy. Problem pojawia się jednak, gdy kartę zgubimy lub utracimy wskutek kradzieży. W takiej sytuacji nieuczciwa osoba może dokonywać nią transakcji, a do kwoty 50 zł nikt nie będzie prosił jej o podanie kodu PIN. Przed taką sytuacją ochroni nas jednak dbałość o własne karty i częste sprawdzanie czy żadnej nie brakuje. Ponadto możliwe jest ustalenie limitu dokonywanych transakcji oraz ubezpieczenie karty na wypadek nieuprawnionego użycia przez osobę trzecią.

Wiele osób zastanawia się także czy np. przechodząc obok terminala nie dokonamy nieumyślnie transakcji. Osoby, które korzystały np. z biletów komunikacji miejskiej na kartach zbliżeniowych wiedzą, że czasami wystarczy przejść obok kasownika z kartą w plecaku, by doszło do komunikacji między plastikiem a odbiornikiem. Przed taką sytuacją jesteśmy jednak zabezpieczeni – przede wszystkim by doszło do płatności na terminalu musi zostać wprowadzona kwota, a karta musi znaleźć się blisko terminala. Ponadto wykluczona została możliwość dokonania dwukrotnie tej samej transakcji (np. trzymając zbyt długo kartę przy terminalu)  - aby dokonać kolejnej transakcji ponownie musi zostać wprowadzona kwota, a kartę należy zbliżyć do terminala jeszcze raz.

Karty zbliżeniowe oferują w Polsce mBank, MultiBank, Millennium, BZ WBK, Alior Bank, ING, Citi Bank, Deutsche Bank, Invest-Bank i Polbank. Wkrótce korzystanie z nich będzie możliwe w PKO BP, BPH, DnB Nord, Lukas Banku i w bankach spółdzielczych. Samych kart Visa – wg szacunków organizacji – ma być na koniec roku przeszło 2 mln.

Wydaje się, że płacenie kartami contactless stanie się w ciągu kilku lat stosunkowo powszechne. Zwiększająca się liczba kart i terminali będzie prowadzić do popularyzacji tej formy płatności. Być może za kilka lat dźwięk monet brzęczących w portfelu będzie już tylko wspomnieniem, a kupując w kiosku gazetę będziemy mieć ze sobą tylko kartę zbliżeniową.

Fot. SXC.HU / Mapelc

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.