Filtrowanie wszystkich postów po tagu "porady finansowe." Wyczyść filtr

Dokonując zakupów w internecie zazwyczaj możemy wybrać formę płatności – możemy zapłacić przy odbiorze lub z góry. Przelewem lub kartą kredytową. Dla wielu osób płacenie kartą w internecie wydaje się jednak mało bezpieczne. Czy naprawdę tak jest?

W teorii płacenie w internecie jest tak samo (nie)bezpieczne jak w tradycyjnym punkcie. Wiele zależy od użytkownika karty, bo tak samo jak dane mogą zostać wykradzione z naszego komputera, tak samo łatwo nieuczciwy sprzedawca może skopiować pasek z naszej karty w sklepie pod domem.

Przed większością zagrożeń można się jednak chronić, przestrzegając kilku podstawowych zasad. Nie wymaga to wiele wysiłku i wcale nie jest czasochłonne.

Początkiem każdej transakcji jest wybór sklepu, w którym zamierzamy nabyć interesujący nas produkt. W internecie są tysiące sklepów, a nowe powstają w zasadzie codziennie. Trzeba szczególnie ostrożnie podchodzić do sklepów o niepewnej reputacji oraz takich, które powstały kilka dni temu.

Zazwyczaj jednak w takich sytuacjach większe jest ryzyko nieotrzymania zamówionego towaru niż kradzieży danych dot. naszej karty. Rzadko bowiem zdarza się, by dane dot. karty kredytowej wpisywane były bezpośrednio na stronie sklepu – częściej następuje to po przekierowaniu na stronę operatora e-płatności (np. DotPay lub Platnosci.pl).

Niezwykle ważne jest, by połączenie ze stroną gdzie podajemy dane takie jak numer karty kredytowej, datę ważności czy jej kod zabezpieczający było szyfrowane. Najprościej można to stwierdzić po adresie w przeglądarce (powinien zaczynać się od https://) oraz obecności symbolu kłódki. Jeżeli połączenie nie jest szyfrowane, to wpisywane przez nas dane łatwo odczytać i narażamy się na bardzo wysokie ryzyko.

Mówiąc bardziej obrazowo, podawanie danych karty w nieszyfrowanym połączeniu najłatwiej porównać z zapisaniem takich informacji na zwykłej kartce pocztowej. Po wrzuceniu do skrzynki pocztowej wiele osób może zapoznać się z jej treścią, gdyż w praktyce odczytanie nieszyfrowanych danych nie sprawia problemu.

Szyfrowane połączenie na niewiele się jednak zda, gdy podstawowych zasad bezpieczeństwa nie spełnia komputer z którego korzystamy. Przede wszystkim istotne jest posiadanie oprogramowania antywirusowego, które powinno mieć aktualną bazę zagrożeń. Istotna jest także poprawna konfiguracja firewall'a oraz nieinstalowanie na dysku podejrzanych programów.

Ważna jest wersja przeglądarki oraz jej bieżace aktualizowanie. Ze względów bezpieczeństwa zaleca się, by korzystać z najnowszych stabilnych wersji przeglądarek, bo z każdą wersją poprawia się ich bezpieczeństwo, a kolejne aktualizacje są nierzadko odpowiedzią na pojawiające się w internecie zagrożenia. Konfiguracja przeglądarki powinna zapewniać maksymalnie wysoki poziom bezpieczeństwa, zgodnie z zaleceniami producenta.

Nie mamy żadnej pewności czy opisane powyżej wymagania spełniają komputery w kafejkach internetowych czy innych miejscach publicznych. Zakupów z użyciem karty kredytowej powinniśmy więc dokonywać tylko z własnego komputera, najlepiej wyłączając opcję zapamiętywania danych wpisywanych do formularzy.

Spełnienie powyższych wymagań pozwala niemal w 100 proc. zabezpieczyć się przed niebezpieczeństwami wynikającymi z płatności internetowych. Trzeba także pamiętać, że również po stronie banków i organizacji płatniczych funkcjonują mechanizmy mające chronić klientów. Jeżeli jednak cokolwiek budzi nasze wątpliwości – powinniśmy natychmiast przerwać transakcję i o całej sytuacji poinformować bank. W ten sposób zwiększamy szanse na to, że wrażliwe dane nie trafią w niepowołane ręce, a nasze pieniądze będą bezpieczne.

Ogólne Płatności bezstykowe

W ciągu najbliższych dwóch lat bank PKO BP zamierza wymienić 6 mln kart płatniczych. To wszystkie „plastiki” wydane przez ten bank do kont osobistych. W nowych kartach poza mikroprocesorem (chipem) nowością będzie funkcja zbliżeniowa PayWave, która umożliwia dokonywanie płatności bezstykowych.

Płatności bezstykowe to realna alternatywa dla gotówki w miejscach, gdzie płacimy niewielkimi kwotami, a szybkość przeprowadzania transakcji ma duże znaczenie – w kioskach, fast food'ach czy autostradowych bramkach. Sam proces dokonywania płatności jest niezwykle prosty – nie podajemy sprzedawcy karty, a jedynie zbliżamy ją do specjalnego czytnika na odległość 0-5 cm.

Jeżeli płatność zostanie przyjęta, to na terminalu pojawi się komunikat oraz nadany zostanie sygnał dźwiękowy. Co istotne w przypadku płatności bezstykowych, papierowe potwierdzenie transakcji nie jest standardowo drukowane, a jego wydanie odbywa się na życzenie klienta.

Przy transakcjach do 50 zł nie jest wymagane podawanie kodu PIN, a autoryzacja odbywa się w kilka- kilkanaście sekund. To nawet trzykrotnie szybciej niż przy standardowych płatnościach kartą. Dla transakcji przekraczających kwotę 50 zł niezbędne będzie wprowadzenie kodu PIN. O kod możemy być poproszeni także w przypadku mniejszych transakcji, a wszystko zależy od bankowych systemów zabezpieczeń, które przy wykorzystaniu specjalnych algorytmów będą identyfikowały podejrzane transakcje i w ramach weryfikacji klient będzie wtedy proszony o wprowadzenie PIN-u.

Limity wysokości jednorazowej transakcji bez PIN-u obowiązują także w innych krajach – w strefie euro jest to 20 euro, w Wielkiej Brytanii 15 funtów, a w Stanach Zjednoczonych 25 dolarów.

Dokonywanie płatności bezstykowych (contactless) jest możliwe tylko w specjalnie przystosowanych terminalach zbliżeniowych. Oczywiście wydawane karty PayWave (Visa) i PayPass (MasterCard) umożliwiają także płatności w standardowych urządzeniach i wypłaty z bankomatu, a więc klienci nie są skazywani na poszukiwanie odpowiedniego terminala.

Wygoda posługiwania się kartami zbliżeniowymi jest poważnym argumentem za ich użytkowaniem. Oczywiście sporą barierą jest niewielka liczba punktów akceptantów, ale z każdym miesiącem powinno być ich coraz więcej. Fundamentalnym wydaje się jednak pytanie o bezpieczeństwo posługiwania się taką kartą.

Teoretycznie posługiwanie się kartą PayWave lub PayPass jest tak samo bezpieczne jak standardową kartą płatniczą. Dopóki karta jest w naszym posiadaniu, nie grozi nam utrata pieniędzy. Problem pojawia się jednak, gdy kartę zgubimy lub utracimy wskutek kradzieży. W takiej sytuacji nieuczciwa osoba może dokonywać nią transakcji, a do kwoty 50 zł nikt nie będzie prosił jej o podanie kodu PIN. Przed taką sytuacją ochroni nas jednak dbałość o własne karty i częste sprawdzanie czy żadnej nie brakuje. Ponadto możliwe jest ustalenie limitu dokonywanych transakcji oraz ubezpieczenie karty na wypadek nieuprawnionego użycia przez osobę trzecią.

Wiele osób zastanawia się także czy np. przechodząc obok terminala nie dokonamy nieumyślnie transakcji. Osoby, które korzystały np. z biletów komunikacji miejskiej na kartach zbliżeniowych wiedzą, że czasami wystarczy przejść obok kasownika z kartą w plecaku, by doszło do komunikacji między plastikiem a odbiornikiem. Przed taką sytuacją jesteśmy jednak zabezpieczeni – przede wszystkim by doszło do płatności na terminalu musi zostać wprowadzona kwota, a karta musi znaleźć się blisko terminala. Ponadto wykluczona została możliwość dokonania dwukrotnie tej samej transakcji (np. trzymając zbyt długo kartę przy terminalu)  - aby dokonać kolejnej transakcji ponownie musi zostać wprowadzona kwota, a kartę należy zbliżyć do terminala jeszcze raz.

Karty zbliżeniowe oferują w Polsce mBank, MultiBank, Millennium, BZ WBK, Alior Bank, ING, Citi Bank, Deutsche Bank, Invest-Bank i Polbank. Wkrótce korzystanie z nich będzie możliwe w PKO BP, BPH, DnB Nord, Lukas Banku i w bankach spółdzielczych. Samych kart Visa – wg szacunków organizacji – ma być na koniec roku przeszło 2 mln.

Wydaje się, że płacenie kartami contactless stanie się w ciągu kilku lat stosunkowo powszechne. Zwiększająca się liczba kart i terminali będzie prowadzić do popularyzacji tej formy płatności. Być może za kilka lat dźwięk monet brzęczących w portfelu będzie już tylko wspomnieniem, a kupując w kiosku gazetę będziemy mieć ze sobą tylko kartę zbliżeniową.

Fot. SXC.HU / Mapelc

Ogólne UOKiK przypomina: płać bezpiecznie

Opłacając rachunki coraz częściej decydujemy się na przelewy internetowe. Duża grupa klientów wybiera jednak płatności gotówkowe – na poczcie, w banku czy w tzw. okienkach kasowych.  Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta przeprowadził analizę rynku, a wnioski mają pomóc w dokonywaniu bezpiecznych płatności.

Kilkanaście lat temu niemal wszystkie rachunki opłacane były na poczcie lub w agencjach PKO BP. Od tamtego czasu zmieniło się wiele, a rozwijający się od kilku lat rynek okienek kasowych przejął już 21 proc. klientów (badania TNS OBOP dla UOKiK). Czym wyróżnia się taka forma płatności i dlaczego jest tak popularna? Przede wszystkim atrakcyjna jest cena – czasem opłata za przelew jest nawet 70-80 proc. niższa niż na poczcie.

Oczywiście klienci wymieniają także inne zalety – dostępność (możliwość opłacenia rachunku w kasie supermarketu), czas (atrakcyjne godziny otwarcia, krótsze kolejki) czy wygoda (nie ma potrzeby wypełniania dodatkowych druków). Oprócz wielu zalet, trzeba także zwrócić uwagę na zagrożenia związane z dokonywaniem płatności u niezależnych pośredników.

UOKiK przypomina zasady, na jakich działają punkty kasowe i radzi jak bezpiecznie dokonywać płatności w takich placówkach:
- pamiętajmy, że wpłata pieniędzy pośrednikowi nie oznacza automatycznego przekazania pieniędzy na rachunek odbiorcy – np. zakładu energetycznego czy banku. Rachunek uznawany jest za opłacony dopiero wówczas, gdy przelew trafi na konto wierzyciela;
- powierzając agencji finansowej przekazanie pieniędzy wystawcy rachunku, konsumenci robią to na własną odpowiedzialność. Za brak wpłaty w terminie odpowiada tylko i wyłącznie klient i może zostać obciążony odsetkami naliczonymi za zwłokę w regulowaniu zobowiązań;
- przed skorzystaniem z pośrednictwa punktów kasowych należy zapoznać się z regulaminem świadczenia przez nie usług – przede wszystkim ustalić, po jakim czasie nasze pieniądze trafią na właściwe rachunki oraz jaka jest procedura reklamacyjna, w przypadku opóźnionych wpłat na docelowe konto;
- jeżeli zwłoka wynika z winy przedsiębiorcy możemy domagać się zwrotu zapłaconej kwoty i dodatkowych opłat, jakie ponieśliśmy w związku z nienależytym wykonaniem zobowiązania. Jeśli natomiast pośrednik dopuści się oszustwa, powinniśmy zawiadomić o tym fakcie organy ścigania.

Pamiętajmy także, że chociaż okienka kasowe pobierają prowizje mniejsze od tych, które inkasuje np. Poczta Polska, to jednak... na rynku można znaleźć tańsze sposoby opłacania rachunków.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta przedstawił w swoim raporcie zestawienie, które porównuje koszty opłacania rachunków w zależności od wybranej metody płatności. Porównano formy gotówkowe (bank, poczta czy okienka kasowe) oraz bezgotówkowe (przelewy i polecenie zapłaty). Wyniki chyba nikogo nie dziwią – najdroższe jest opłacanie rachunków gotówką w oddziale banku. Przyjmując, że opłacamy w roku 96 rachunków, to w formie prowizji wydamy przeszło 1,2 tys. zł! Nieco tańsze będzie natomiast zlecanie w oddziale przelewów – niespełna 450 zł rocznie.

Na tym tle okienka kasowe wypadają nieźle – z rocznym kosztem na poziomie 190 zł są w czołówce najlepszych rozwiązań. Uwzględniając koszt prowadzenia rachunku bankowego na poziomie niemal 6 zł miesięcznie dużo mniej wydamy w banku, gdy samodzielnie będziemy zlecać przelewy przez internet (108 zł). Podobne wydatki będą związane z poleceniem zapłaty.

Oczywiście nie wrzucamy do jednego worka wszystkich agencji finansowych. Za niektórymi stoją banki i to one gwarantują, że pieniądze dotrą na właściwe konto. Jeżeli nie mamy zastrzeżeń co do bezpieczeństwa – powinniśmy myśleć o oszczędnościach. Na rynku można znaleźć konta, które przynoszą nawet zyski, a w połączeniu z bezpłatnymi przelewami są to naprawdę dobre rozwiązania.

Dane z raportu Departamentu Analiz Ryzyka UOKiK: "Raport z badania pośredników opłat gotówkowych", wersja jawna, styczeń 2010
Fot. SXC.HU / Sarej

Ogólne Cash back

Zarabianie na lokacie jest coraz trudniejsze. Oprocentowanie większości rachunków bieżących jest bliskie zera. Czy to oznacza, że na naszej współpracy z bankiem nie można zarobić? Można – i to całkiem sporo, a wszystko dzięki usłudze cash back.

Cash back to zwrot części wydanych przez klienta pieniędzy. Warunek jest w zasadzie tylko jeden – transakcje muszą być opłacone przy użyciu karty. Zazwyczaj bank zwraca 0,5 – 1 proc. wartości transakcji, ale niektóre banki w ramach ofert specjalnych oddają klientowi 5, a nawet 7 proc.

Usługa cash back najczęściej występuje w przypadku kart kredytowych. Na rynku można jednak znaleźć oferty kart debetowych do konta, które umożliwiają klientowi odzyskanie części wydanych pieniędzy. Takie rozwiązania oferuje BZ WBK, Alior czy Toyota Bank.

W Toyota Banku można otrzymać zwrot 1 - 3 proc. wydatków kartowych. Na najwyższy zwrot mogą liczyć tylko Ci klienci, którzy mają ulokowane w banku przynajmniej 20 tysięcy złotych. Otrzymanie mniejszego zwrotu także wiąże się z dodatkowymi warunkami – utrzymywanie określonego salda lub posiadanie wybranych produktów kredytowych. Rocznie możemy w tym banku otrzymać nie więcej niż 760 zł zwrotu. W zależności od pakietu konto kosztuje 0 lub 10 zł, a karta 30 zł rocznie.

W BZ WBK  możemy otrzymać zwrot 1 proc. wydanych pieniędzy. Karta kosztuje 3 zł, a konto w podstawowej wersji 7 zł miesięcznie (przy wpływach 1.000 zł miesięcznie jest bezpłatne).

W Alior Banku również otrzymamy zwrot 1 proc. Konto kosztuje w tym przypadku 7 zł miesięcznie, a karta kolejne 5 zł.

Ostatni ranking kont osobistych przygotowany przez Kontomierz.pl pokazał, że konta z kartami oferującymi cash back są w czołówce najbardziej opłacalnych. Niskie oprocentowanie można zrekompensować aktywnie korzystając z karty – zamiast wypłacać pieniędze z bankomatu.

Wiele osób zastanawia się dlaczego bank decyduje się płacić klientowi za używanie karty. Po pierwsze jest to dla niego tańsze niż wypłaty z bankomatu, a po drugie... bank tak naprawdę tylko dzieli się z klientem pieniędzmi, które otrzymuje od sklepu czy punktu usługowego w ramach prowizji za płatność kartą.

Decydując się na usługę cash back warto przeanalizować czy kwota naszych transakcji jest na tyle wysoka, by zwrócił się koszt posiadania takiej karty. Często bowiem są to plastiki droższe od standardowych. Wydając z karty 200 zł miesięcznie otrzymamy zwrot 2- 6 zł (w zależności od banku), a to za mało, by zwróciło się nam chociażby 3 zł opłaty za kartę. Pamiętajmy, że banki zazwyczaj kalkulują swoje oferty w ten sposób, by to one były na plusie, a klient musi się nierzadko mocno nagimnastykować, by na swoim koncie przynajmniej nie tracić.

W wyborze odpowiedniego rachunku warto korzystać z naszej aplikacji, bo dokładna analiza przeprowadzanych transakcji pozwoli na najbardziej optymalny wybór. Kontomierz to wie!

Fot. SXC.HU / LotusHead

Ogólne Minimalne wynagrodzenie w górę

Wynagrodzenie minimalneOd przyszłego roku płaca minimalna w Polsce ma wynosić co najmniej 1.386 zł. Taką propozycję Ministerstwa Pracy będzie teraz analizowała Trójstronna Komisja ds. Społeczno- Gospodarczych. W stosunku do roku bieżącego oznaczałoby to wzrost najniższego uposażenia o 69 zł (5,2 proc.). Taka zmiana oprócz zwiększenia wynagrodzeń osób najmniej zarabiających, oznacza także zmianę szeregu innych wskaźników i składek.

Osoby wchodzące po raz pierwszy w życiu na rynek pracy muszą się liczyć z tym, że przez pierwszy rok ich wynagrodzenie może być niższe od płacy minimalnej. Wynika to z ustawy, która dopuszcza wypłacanie takim osobom 80 proc. minimum. Ta wartość wzrośnie z 1.053,60 zł do 1.108,80 zł brutto.

Od wysokości najniższego wynagrodzenia zależy także wymiar dodatku za pracę w godzinach nocnych. W miesiącu w którym są 22 dni robocze, za przepracowanie ośmiu godzin w nocy będzie przysługiwał dodatek w wysokości 12,60 zł. W tym roku byłoby to 11,97 zł.

Zwiększy się także wysokość maksymalnej odprawy dla osób podlegających zwolnieniom grupowym. W roku 2011 nie będzie mogła ona przekroczyć kwoty 20.790 zł, co stanowi 15-krotność najniższej krajowej.

Składki  na ubezpieczenia emerytalne i rentowe osób przebywających na urlopach wychowawczych lub pobierających zasiłek macierzyński finansuje w całości budżet państwa. Podstawą do wyliczenia wysokości składek jest w tym przypadku minimalne wynagrodzenie. Podstawa obliczeń wzrośnie zatem z 1.317 do 1.386 zł.

Wzrost płacy minimalnej dla osób prowadzących działalność gospodarczą wiąże się ze zmianą wysokości płaconych przez nich składek. Dotyczy to jednak tylko osób, które opłacają składki na ZUS w preferencyjnej wysokości (przez pierwsze 24 miesiące działalności). W tym roku miesięczne opłaty na ubezpieczenie emerytalne, rentowe i chorobowe wynoszą w ich przypadku łącznie 110,51 zł. Od nowego roku będzie to 116,30 zł.

Wraz z nowym rokiem zwiększy się także m.in. kara za niezłożenie PIT-a w terminie. W tym roku było to maksymalnie 26.340 zł, a po zmianie może być to nawet 27.720 zł.

Jak co roku przy okazji ogłaszania wysokości płacy minimalnej rozpoczynają się także dyskusje o zasadności jej utrzymywania. Wielu ekonomistów uważa, że zniesienie płacy minimalnej ograniczyłoby bezrobocie i umożliwiło wejście na rynek pracy osobom o najniższych kwalifikacjach. W tym momencie przeszło 2/3 krajów Unii Europejskiej ustanawia płacę minimalną, ale np. w Niemczech nie jest ona odgórnie określona.

Proponowana na przyszły rok kwota stanowi 41,3 proc. prognozowanego przez Ministerstwo Finansów przeciętnego wynagrodzenia. Zgodnie z szacunkami Ministerstwa Pracy na koniec bieżącego roku będzie to 41,9 proc., a zatem przyjęcie płacy minimalnej na poziomie 1.386 zł będzie oznaczało jej obniżenie w relacji do średniego wynagrodzenia.

Według danych Eurostatu z roku 2005 w większości krajów Unii Europejskiej minimalne wynagrodzenie stanowi 35-50 proc. przeciętnej pensji. Z tego samego raportu wynika, że tylko niespełna 5 proc. Polaków pobiera wynagrodzenie w najniższej dopuszczonej prawem wysokości. Może się więc okazać, że większy wpływ na nasze życie będą miały zmiany poszczególnych składek powiązanych z wysokością płacy minimalnej niż faktyczne podwyżki wynagrodzeń, które nastąpią w związku ze zmianą w przyszłym roku.

Fot. SXC.HU / dtuna

Ogólne Czy warto kupić akcje Tauronu? - część III

Tauron Polska EnergiaTo już ostatnia część naszego kompendium dla zainteresowanych akcjami Tauronu. Poniżej kilka istotnych informacji o spółce oraz krótkie podsumowanie.

Wielkość spółki

Tauron to druga co do wielkości grupa energetyczna w Polsce. Jej budowa rozpoczęła się w 2006 roku, a powstała w wyniku połączenia kilku spółek z różnych dziedzin branży energetycznej: PKE (wytwarzanie i wydobycie), Enion (wytwarzanie, dystrybucja i sprzedaż), EnergiaPro (wytwarzanie, dystrybucja i sprzedaż), ESW (wytwarzanie), EC Tychy (wytwarzanie), PEC Katowice (dystrybucja i sprzedaż), PEC Dąbrowa Górnicza (dystrybucja i sprzedaż), EC Nowa (wytwarzanie).

W 2009 r. Grupa Tauron zajmowała pierwsze miejsce w Polsce pod względem ilości dostarczanej energii elektrycznej i przychodów z jej dystrybucji. Grupa dostarczała energię elektryczną do ponad 4 mln klientów końcowych.

Udział Tauronu w krajowym rynku dystrybucji energii elektrycznej w 2008 r., wyniósł 27,1%. Spółka szacuje, iż jej udział w krajowym rynku dystrybucji energii elektrycznej w 2009 r. nie uległ istotnej zmianie. W roku 2009 przychody spółki wyniosły niemal 10 mld zł i były 15 proc. wyższe niż rok wcześniej.

Płynność i kapitalizacja spółki

Ze względu na giełdową kapitalizację Tauron znajdzie się w indeksie WIG-20. Nie nastąpi to zapewne tak szybko jak w przypadku PZU, ale dopiero przy kolejnej korekcie indeksów. Ostateczna decyzja zostanie podjęta już po giełdowym debiucie spółki.

Szybkie wejście do indeksu największych spółek mogłoby dać dodatkowy impuls wzrostowy. Pozostawanie poza tym indeksem przez kilka miesięcy przez wielu inwestorów jest ocenianie jako potencjalne zagrożenie dla kursu spółki.

Wartość dopuszczonych do obrotu akcji będzie sytuowała Grupę Tauron w gronie kilku największych spółek na warszawskiej giełdzie.

Zadłużenie spółki

Spółki z Grupy Tauron zawarły szereg umów kredytowych i pożyczek w kilkunastu instytucjach finansowych oraz wyemitowały obligacje niepubliczne na krajowym rynku finansowym. Na dzień 31 marca 2010 r. długoterminowe zadłużenie z tytułu kredytów, pożyczek i obligacji zaciągnięte przez Grupę wynosiło 1,23 mld zł, natomiast jej krótkoterminowe zadłużenie wynosiło 0,62 mld zł.

Spółka otrzymała od międzynarodowej agencji ratingowej Fitch Ratings długoterminową ocenę inwestycyjną (credit rating) na poziomie BBB.

Podsumowanie

Już jutro rozpoczynają się zapisy na akcje Grupy Tauron Polska Energia. W ostatnich wpisach starałem się przyjrzeć kilkunastu istotnym aspektom dotyczącym samej spółki jak i zbliżającej się emisji. Jeżeli było to możliwe – unikałem jednoznacznych ocen i starałem się zwrócić uwagę na obydwie strony medalu.

Które z powyższych danych przemawiają za inwestycją w Tauron, a które powinny nas od tego odwodzić? Moim zdaniem wygląda to następująco:

- perspektywy dla sektora – wydają się bardzo korzystne. Kupuję.
- wyzwania dla spółki – bardzo duży program inwestycyjny z pewnością ograniczy zyski. Nie kupuję.
- koniunktura gospodarcza – bardzo niepewna sytuacja na świecie. Nie kupuję.
- sytuacja na giełdzie – mocno niestabilna. Nie kupuję.
- debiuty z przeszłości – zazwyczaj korzystne, ale spółki energetyczne... Nie kupuję.
- skup akcji – powinien zabezpieczyć kurs akcji. Kupuję.
- inwestor branżowy – może zwiększać popyt i podbijać kurs. Kupuję.
- cena maksymalna – na odpowiednim poziomie. Kupuję.
- liczba akcji – duża, ale zarazem z limitem dla każdego. Kupuję.
- scalanie akcji – ograniczy ewentualną spekulację. Kupuję.
- akcje pracownicze – ryzyko wywołania nadpodaży. Nie kupuję.
- program lojalnościowy – dla klientów spółki korzystny. Kupuję.
- polityka dywidendowa – nastawiona na wypłatę zysku co roku. Kupuję.
- wielkość spółki – druga co do wielkości spółka w sektorze. Kupuję.
- płynność i kapitalizacja – duża spółka, na pewno wejdzie do indeksu WIG-20. Kupuję.
- zadłużenie – niewielkie, ale zapewne będzie się zwiększać. Kupuję.

Przewaga głosów „kupuję” nie oznacza, że akcje powinien nabyć każdy. Wydaje się, że obecne otoczenie rynkowe nie pozwoli osiągnąć dużych zysków już w dniu debiutu. Inwestycja w akcje Tauronu powinna być więc traktowana jako długoterminowa. I choć zysk na otwarciu nie jest wykluczony, to kupując akcje trzeba także wziąć pod uwagę scenariusz, w którym obok Tauronu będzie widoczny kolor czerwony.

Ogólne Czy warto kupić akcje Tauronu? - część II

Dzisiaj druga część naszego kompendium wiedzy dla inwestorów zainteresowanych akcjami Grupy Tauron Polska Energia. Początek zapisów indywidualnych rozpoczyna się już za dwa dni – w środę. Oto kolejne elementy, które warto przeanalizować przed podjęciem ostatecznej decyzji

Perspektywy dla sektora

Według danych Eurostat w 2008 r. polski sektor elektroenergetyczny był szóstym co do wielkości w Unii Europejskiej pod względem całkowitej mocy wytwórczej. W okresie ostatnich pięciu lat zużycie energii elektrycznej w Polsce wzrosło o 3 proc. Według danych zawartych w Polityce Energetycznej Polski do 2030 r., zużycie prądu w Polsce ma wzrosnąć o przeszło 50 proc.

Oprócz wzrostu przychodów wynikających ze zwiększonego zużycia i dosyć szybko rosnących cen, należy także pamiętać o rozwoju energetyki jądrowej i odnawialnej w Polsce, które z jednej strony wymuszą inwestycje, ale z drugiej strony będą prowadziły do większej innowacyjności i dalszego zwiększania mocy produkcyjnych.

Wysokie mogą być także koszty związane z zakupem praw do emisji CO2, które mogą znacząco obciążać budżety firm z sektora energetycznego. Konkurencja między firmami powinna się zaostrzać, a tendencje w Unii Europejskiej prowadzą do liberalizacji rynku i możliwości łatwego zmiany dostawcy prądu.

Dla firm energetycznych korzystne może okazać się ograniczenie roli Urzędu Regulacji Energetyki w zakresie ustalania taryf i ich całkowitego uwolnienia co nastąpiło już na rynku odbiorców firmowych.

Wyzwania dla spółki

Najważniejszym dla spółki wydaje się wykonanie ambitnego programu inwestycyjnego. W ciągu dziesięciu najbliższych lat Tauron chce wydać niemal 50 mld zł na projekty inwestycyjne. Jako najbardziej kosztowne spółka określiła budowę nowych bloków w elektrowniach Siersza i Łaziska.

Trwające inwestycje zostały podzielone na trzy kategorie: będące w fazie realizacji, przygotowania i na etapie wstępnym. Inwestycje prowadzone są w wielu obszarach: wydobycia, wytwarzania, odnawialnych źródeł energii, dystrybucji i innych.

Koniunktura gospodarcza


Pomimo, że koniec kryzysu został już oficjalnie ogłoszony, to jednak nadal ze światowej gospodarki napływa wiele niekorzystnych informacji. Od wielu tygodni śledzimy walkę z kryzysem w Grecji, a byc może już wkrótce rozpoczną się podobne problemy w Hiszpanii, Portugalii czy we Włoszech.

Nastroje pogorszyły także ostatnie doniesienia z Węgier, gdzie sytuacja gospodarcza jest prawdopodobnie dużo trudniejsza niż wydawało się jeszcze kilka tygodni temu. W koszykach wielu inwestorów znajdujemy się wraz z innymi krajami regionu (co można było zauważyć podczas kulminacji niedawnego kryzysu), a to może negatywnie wpływać na warszawską giełdę pomimo lepszych fundamentów całej gospodarki.

W ostatnich dniach opublikowane zostały mieszane dane z amerykańskiego rynku pracy. Chociaż miejsc pracy przybyło, to jednak wolniej niż oczekiwano. To może przełożyć się na gorsze od oczekiwań analityków wartości innych wskaźników makroekonomicznych. Jak wiadomo – gdy Ameryka kichnie, na całym świecie jest grypa.

Sytuacja na giełdzie

Sytuacja na warszawskiej giełdzie jest niestabilna. Wahania indeksów są bardzo wysokie, a to rodzi duże ryzyko dla debiutującej spółki. Nie inaczej wyglądają z resztą notowania na innych parkietach. W ubiegły piątek mocne przeceny dotknęły spółki z Wall Street. Bieżący tydzień rozpoczyna się z kolei od spadków na europejskich giełdach.

W tym momencie prognozowanie sytuacji na giełdzie przypomina wróżenie z fusów. Oprócz fundamentalnych wskaźników ze światowych gospodarek duże znaczenie mogą mieć emocje, a sygnały docierające z różnych krajów (m.in. z Węgier) mogą skutkować wycofywaniem kapitału ze wszystkich krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

Debiuty z przeszłości

Przez giełdę prywatyzowano już wiele spółek. W ostatnich 5 latach było ich kilkanaście. W tym czasie na zdecydowanej większości debiutów można było nieźle zarobić, ale zdarzały się także sytuacje, gdy na otwarciu dominował kolor czerwony.

Zdecydowanie najsłabiej wypadł pierwszy dzień notowań Zakładów Azotowych „Tarnów”, które straciły na wartości 6 proc. Niewiele lepiej wyglądała sytuacja ZA „Puławy” czy Polmosu Białystok. Oczywiście na prywatyzowanych spółkach można było także dobrze zarobić – przykłady Zelmera (+36 proc.), PGNiG (+34 proc.) czy niedawny debiut PZU (+12 proc.) mówią same za siebie.

Na giełdzie notowane są obecnie dwie sprywatyzowane częściowo spółki z sektora energetycznego – PGE i Enea. Debiutująca w roku 2008 Enea zyskała na otwarciu nieco ponad 1 proc. i było to wszystko na co mogli liczyć tego dnia inwestorzy. Trzeba jednak zwrócić uwagę na wyjątkowo niekorzystny moment debiutu – w samym środku finansowego kryzysu. Rok później na akcjach Polskiej Grupy Energetycznej można było zarobić około 13 proc.

Po przeszło 18 miesiącach obecności na giełdzie akcje Enei są warte 17 proc. więcej niż w debiucie, a PGE po 7 miesiącach jest przeszło 10 proc. na minusie. Nie ma więc zasady – generalnie debiuty prywatyzowanych spółek wypadają dobrze, ale nie jest to regułą.

Skup akcji

Obrona kursu może być prowadzona dzięki skupowi akcji przez podmioty prowadzące emisję. To element tzw. opcji stabilizacyjnej, która pozwoli obsłużyć nawet bardzo dużą podaż przy jednocześnie niewielkim popycie. Taka sytuacja może mieć miejsce szczególnie wtedy, gdy duża część pracowników zdecyduje się sprzedać swoje akcje.

Transakcje w ramach opcji stabilizacyjnej mogą być przeprowadzane tylko w ciągu pierwszych 30 dni od debiutu akcji na giełdzie. Chociaż nie ma żadnej pewności, że awaryjny skup akcji będzie miał pozytywny efekt, to zwiększa on szanse na zyski dla inwestorów.

Inwestor branżowy


W prasie pojawiają się informacje, że przejęciem Tauronu może być zainteresowany czeski koncern energetyczny – CEZ. Nieoficjalnie mówi się nawet, że odbywały się w tej sprawie rozmowy w polskim Ministerstwie Skarbu Państwa.

Przyglądając się inwestycjom Czechów trudno jednak znaleźć przykłady wchodzenia w spółki bez przejmowania kontroli operacyjnej. Czy Tauron wydaje się dla CEZ na tyle atrakcyjnym kąskiem, że zdecyduje się funkcjonować w akcjonariacie bez możliwości samodzielnego kontrolowania spółki?

Możliwe są różne scenariusze wejścia inwestora branżowego do spółki – poprzez zakup znaczącego pakietu akcji już etapie oferty publicznej, przez skup akcji na giełdzie już po debiucie, aż po ogłoszenie wezwania. Biorąc pod uwagę, że – jak mówi się nieoficjalnie – CEZ był gotów płacić więcej niż 1 zł za akcję, to... taka oferta może być bardzo atrakcyjna.

Możliwe jednak, że zainteresowanie Czechów to tylko plotka, która ma podgrzać atmosferę przed debiutem.

- - -

Jutro ostatnia część naszego poradnika. Opiszemy w niej kwestie wielkości, płynności, kapitalizacji oraz zadłużenia spółki. Będziecie mogli przeczytać także krótkie podsumowanie wszystkich trzech części kompendium inwestora Tauronu.

Ogólne Czy warto kupić akcje Tauronu? - część I

Już w środę zaczynają się zapisy na akcje drugiego co do wielkości producenta energii elektrycznej w Polsce – Grupy Tauron Polska Energia. Czy warto inwestować w walory tej spółki? Czy w debiucie przyniosą zysk jak akcje PZU? Postaramy się pomóc Wam podjąć właściwą decyzję, zbierając najważniejsze dane o spółce i samej emisji w jednym miejscu.

Cena maksymalna

Ustalona kilka dni temu cena maksymalna – 70 groszy za jedną akcję jest niższa od wycen większości analityków i obserwatorów rynku. Wartość całej spółki została więc oszacowana na 10 mld zł, a niektóre domy maklerskie pisały w swoich analizach nawet o 15-16 mld zł.

Cena maksymalna na tym poziomie daje więc potencjał do wzrostu. Wiele zależy jednak od inwestorów instytucjonalnych – jeżeli zainteresowanie będzie duże i zechcą oni płacić za akcje więcej, to mogą kupować papiery Tauronu za większą kwotę. Dla inwestorów indywidualnych jednak nic to nie zmieni – cena nie wzrośnie powyżej 70 groszy.

Ostateczna cena sprzedaży zostanie ogłoszona 22 czerwca i może okazać się niższa od maksymalnej. W takiej sytuacji inwestorzy indywidualni otrzymają zwrot nadpłaty w ciągu 14 dni.

Liczba akcji

Łącznie sprzedawanych będzie 7,39 mld akcji (52% ogółu), a do inwestorów indywidualnych trafi 20 proc. emitowanych papierów. Pula ta może być zwiększona do 25 proc. w przypadku dużego zainteresowania, tak by ograniczyć ewentualną redukcję zleceń.

Każdy inwestor indywidualny może kupić od 1.350 do 13.500 akcji. Zakładając, że ostateczna cena sprzedaży będzie równa maksymalnej, to na akcje Tauronu trzeba będzie wydać przynajmniej 945 zł, ale nie więcej niż 9.450 zł.

Podobnie jak w przypadku emisji PZU oszacowano, że akcjonariusz indywidualny zaspokoi swój apetyt na akcje przy inwestycji w granicach 10 tys. zł. Ustalony z góry limit pozwoli na zakup akcji przez wszystkich chętnych, prawdopodobnie bez redukcji. Dzięki temu wyeliminowane zostaną także tzw. lewary, a ostateczny zysk będzie bardziej prawdopodobny.

Po ofercie udział Skarbu Państwa w akcjonariacie Grupy Tauron Polska Energia spadnie z 87,5 proc. do około 34 proc. Poprzez odpowiednie zapisy w statucie spółki ograniczone zostaną jednak możliwości wykonywania głosów z akcji przez dużych inwestorów (maksymalnie do 10 proc.). W praktyce oznacza to, że wpływ Państwa na spółkę będzie dużo większy niż wynikałoby to z wielkości posiadanego pakietu akcji.

Scalanie akcji

Równolegle z emisją prowadzony jest proces scalania akcji. Papiery wycenianie poniżej 1 zł często na giełdzie są obiektem zainteresowania spekulantów. To wprowadzałoby niepewność dla inwestorów oraz możliwość dużych wahań wartości akcji.

Scalanie będzie polegało na zamianie 9 dotychczasowych akcji w jedną nową. Nie zmieni się ich wartość, a jedynie ilość. Oznacza to, że inwestor zapisujący się na dziewięć akcji po 70 groszy otrzyma w zamian jedną akcję za 6,30 zł. Zatem maksymalny zapis – 13.500 sztuk to po scaleniu 1.500 nowych akcji.

W związku z powyższym zapisywać można się tylko na taką ilość akcji, która jest podzielna bez reszty przez 9. W przypadku, gdy pomylimy się w obliczeniach i nasz zapis nie będzie mógł być podzielony przez dziewięć – nie zostanie zrealizowany. Ryzyko jest jednak niewielkie, bo poprawność zapisów będą zapewne badać na bieżąco domy maklerskie.

Akcje pracownicze

W tym momencie około 12,5 proc. akcji posiadają pracownicy Grupy Tauron Polska Energia. Nie jest pewne jak wielu z nich zechce sprzedać swoje papiery już w dniu debiutu. To może wywołać dużą podaż i w efekcie ograniczyć ewentualny wzrost cen.

Program lojalnościowy

Powszechny Zakład Ubezpieczeń zachęcał do zakupu akcji m.in. poprzez ofertę zniżki na swoje produkty ubezpieczeniowe. Także Tauron zamierza przedstawić propozycje dla swoich klientów, którzy zakupią walory spółki.

Inwestorzy indywidualni, którzy nie sprzedadzą akcji przez rok od debiutu będą mogli skorzystać z oferty „gwarancja niższej ceny”. Korzyścią będzie rabat na zakup energii elektrycznej, a jego ostateczna wysokość oraz szczegółowe warunki oferty zostaną przedstawione w czerwcu przyszłego roku. Wiadomo jednak, że zniżka będzie zawierała się w przedziale 5 – 15 proc i będzie zależna zapewne od wielkości posiadanego pakietu.

Aby skorzystać z programu inwestor powinien po upływie roku od debiutu złożyć pisemne oświadczenie o zamiarze skorzystania z tego uprawnienia wraz z zaświadczeniem z biura maklerskiego prowadzącego jego rachunek inwestycyjny o nabyciu akcji oraz o niezbywaniu ich w trakcie ostatniego roku.

Polityka dywidendowa


Statut spółki nie przewiduje żadnych ograniczeń wypłaty dywidendy, a wszystkie akcje mają równe uprawnienia w zakresie jej przydziału. Zgodnie z regulacjami wewnątrz spółki możliwe jest wypłacanie zaliczki na poczet przewidywanej dywidendy, ale dotychczas nie korzystano z tego uprawnienia.

Za lata 2010-2012 zarząd spółki zamierza wypłacić dywidendę na poziomie nie niższym niż 30 proc. zysku netto. W kolejnych latach planowane jest wypłacanie 40-50 proc. zysku netto w formie dywidendy.

Oczywiście ostateczna wysokość zysku przeznaczonego na wypłatę dla akcjonariuszy będzie zależała od sytuacji spółki, potrzeb inwestycyjnych i może być niższa lub wyższa od aktualnych planów zarządu.

W ostatnich trzech latach spółka dwukrotnie wypłacała dywidendę – za rok 2007 było to 20 mln zł (25 proc. zysku), za rok 2008 Tauron wypłacił natomiast 51 mln zł (92 proc. zysku). Całość zysku za rok 2009, który przekroczył 184,5 mln zł przeznaczono na kapitał zapasowy spółki.

- - -

Kolejne ważne aspekty – zarówno dla spółki jak i samej emisji opiszemy w poniedziałek. Zajmiemy się m.in. bieżącą sytuacją na giełdzie i światowych rynkach, historycznymi prywatyzacjami przez giełdę czy tematem ew. inwestora branżowego. Będziecie mogli przeczytać także o perspektywach dla sektora energetycznego i wyzwaniach stojących przed spółką.

Ogólne Losowanie OFE

Niespełna dwa miesiące dzielą nas od kolejnego losowania OFE. Czasu na wybór funduszu emerytalnego jest jednak mniej – tylko do 10 lipca można podjąć decyzje samodzielnie – po tym terminie zapominalscy będą skazani na ślepy los.

Wybór Otwartego Funduszu Emerytalnego jest obowiązkiem każdej osoby, która po raz pierwszy podejmuje pracę. Prawo przewiduje na tę czynność 7 dni, ale podjęcie decyzji później nie pociąga za sobą właściwie żadnych konsekwencji. Dlatego każdego roku ZUS wysyła do kilkuset tysięcy osób listy z przypomnieniem o obowiązku wybrania OFE, co w konsekwencji robi około 60-70 proc. spóźnionych. Co z pozostałymi?

Osoby, które nie decydują się na świadomy wybór funduszu zostają przydzielone do odpowiedniej instytucji w drodze losowania. Z grona wszystkich OFE wybieranych jest tylko kilka – muszą cechować się dobrymi wynikami inwestycyjnymi oraz zarządzać mniej niż 10% aktywów wszystkich OFE. Odrzuca się ponadto trzy największe fundusze, co ma wpływać na rozwój konkurencji.

Wiele osób nie wybierających Otwartego Funduszu Emerytalnego liczy na to, że i tak trafi do dobrego OFE, bo mechanizm losowania wyklucza słabe fundusze. Jest w tym trochę racji, ale zawsze warto podjąć decyzje świadomie – analizując np. nasz ranking OFE.

Największe wady czekania na losowanie:
- nie mamy wpływu na to w którym funduszu będziemy oszczędzać na emeryturę,
- od czasu podjęcia pracy do czasu losowania nasze składki przeznaczone na OFE nie są inwestowane,
- nasz staż członkowski w OFE liczy się dopiero od momentu losowania.

Zmiana OFE w początkowym okresie wiąże się z kosztami. Dopiero po dwóch latach można to zrobić bezpłatnie. Nie warto tracić czasu w słabym funduszu, tak samo jak nie warto ponosić kosztów jego zmiany. Zapisanie się do Otwartego Funduszu Emerytalnego trwa kilkanaście minut – warto poświęcić ten czas, by już na emeryturze nie żałować swojej decyzji.

Ogólne Zapisy na akcje Tauronu już za tydzień

Od 9 do 18 czerwca inwestorzy indywidualni będą mogli składać zapisy na akcje Grupy Tauron Polska Energia. Przewidując zainteresowanie zbliżone do emisji akcji PZU ustalono, że chętni będą mogli składać zapisy aż do północy ostatniego dnia. Do inwestorów indywidualnych trafi nie więcej niż 25 proc. akcji koncernu.

Każdy inwestor indywidualny będzie mógł złożyć tylko jeden zapis – minimalnie na 1.350, a maksymalnie na 13.500 akcji. Zapisy będą przyjmowane po cenie maksymalnej, która zostanie podana do wiadomości jutro. Pierwsza giełdowa sesja z udziałem Tauronu jest planowana na ostatni dzień czerwca.

Emisja akcji zbiega się w czasie z operacją scalania akcji wyemitowanych przez spółkę. W tym momencie cena jednej akcji szacowana jest na około 1 zł, a to czyniłoby ją wyjątkowo atrakcyjną dla spekulantów. Planowane jest łączenie akcji, tak by jeden papier był wart przynajmniej kilka razy więcej. Scalanie będzie polegało na zamianie 9 akcji w jedną – o 9-krotnie wyższej wartości. Jest to jednak dodatkowa komplikacja dla inwestorów – zapisy na akcje będą mogły być składane tylko w ilości będącej wielokrotnością liczby 9.

Wielu inwestorów indywidualnych zastanawia się czy debiut grupy Tauron może przynieść zyski porównywalne z wielkim debiutem PZU. Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, bo choć Tauron jest spółką przynoszące duże zyski, to jednak stoją przed nim także duże wyzwania inwestycyjne. Większość graczy giełdowych pamięta o innej firmie z sektora – PGE, która do dziś znajduje się poniżej ceny z giełdowego debiutu. Oczywiście nie oznacza to, że sytuacja się powtórzy, ale naturalnie istnieje takie ryzyko.

Prywatyzacja grupy Tauron Polska Energia to także szansa dla budżetu na potężny zastrzyk gotówki. Jak oceniają eksperci spółka jest warta nawet 15 miliardów złotych, a sprzedawanych jest około połowy jej akcji. Po ofercie udział Skarbu Państwa w akcjonariacie Grupy Tauron Polska Energia spadnie z 87,5 proc. do około 34 proc. Poprzez odpowiednie zapisy w statucie, państwo zachowa jednak kontrolę nad spółką.

Przewidywany harmonogram oferty (wybrane daty, za prospektem emisyjnym):

2 czerwca 2010
- publikacja ceny maksymalnej
4 czerwca 2010
- rozpoczęcie budowania księgi popytu wśród Inwestorów Instytucjonalnych
9 czerwca 2010
- rozpoczęcie przyjmowania zapisów od Inwestorów Indywidualnych
18 czerwca 2010
- zakończenie przyjmowania zapisów od Inwestorów Indywidualnych (do godziny 24:00)
21 czerwca 2010
- zakończenie budowania księgi popytu wśród Inwestorów Instytucjonalnych (do godziny 17:00)
- ustalenie ostatecznej liczby akcji sprzedawanych w ramach oferty
- ustalenie ostatecznej liczby akcji sprzedawanych poszczególnym kategoriom inwestorów
- ustalenie ceny sprzedaży dla Inwestorów Indywidualnych i Instytucjonalnych
22 czerwca 2010
- opublikowanie ceny sprzedaży oraz ostatecznej liczby sprzedawanych akcji
22–24 czerwca 2010
- przyjmowanie zapisów od Inwestorów Instytucjonalnych (do godziny 17:00).
do 25 czerwca 2010
- zakończenie procesu scalenia akcji
do 29 czerwca 2010
- zapisanie akcji na rachunkach papierów wartościowych Inwestorów
około 30 czerwca 2010
- pierwszy dzień notowania akcji Giełdzie

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.