Filtrowanie wszystkich postów po tagu "proste_oszczedzanie." Wyczyść filtr

Sprzęty z klasą... energetyczną

Klasa energetycznaW wielu domach znajdują się sprzęty AGD z wieloletnią historią. Nierzadko w łazience jest jeszcze pralka pamiętająca wczesne lata 90., a w kuchni nawet nieco starsza lodówka. Często się psują, pobierają dużo prądu, a ich wymiana... szybko się zwraca.

Po publikacji ostatniego tekstu dot. trybu stand by, jeden z naszych użytkowników na Facebook'u napisał, że naprawdę duże koszty generują sprzęty z niską klasą energetyczną. W pełni się z tym zgadzam, a na dowód przedstawiam trochę wyliczeń.

Klasa energetyczna

Klasa energetyczna to oznaczenie efektywności pracy danego urządzenia. Innymi słowami, najwyższą klasę energetyczną będzie miał sprzęt, który wykonuje tę samą pracę zużywając przy tym najmniej energii. Klasa A (lub nawet A++) to urządzenie najbardziej efektywne, a G – najmniej.

Zgodnie z obowiązującymi w całej Unii Europejskiej przepisami, wszystkie urządzenia AGD muszą być oznaczone etykietą energetyczną. Dzięki temu możemy porównać różne sprzęty i wybrać ten, który jest najbardziej efektywny.

Pralka

Zakładając, że obecnie posiadamy kilkunastoletnią pralkę i używamy jej średnio 3 razy w tygodniu, to roczny koszt zużywanej energii elektrycznej wyniesie około 260 zł. Jeżeli wymienimy ją na nowy sprzęt z klasą A+, to przez 12 miesięcy zaoszczędzimy nawet 200zł.

Pralkę tego typu można nabyć za około 700 zł. Jej zakup zwróci się więc już po około trzech latach. Dodatkowe oszczędności osiągniemy dzięki zmniejszeniu zużycia wody i kosztów napraw, które w przypadku starych pralek mogą być wysokie.

Lodówka

Zakładamy, że obecnie posiadana lodówka ma już kilkanaście lat i wymieniamy ją na nową, z klasą energetyczną A+. Lodówka jest jednym z tych sprzętów, które pracują bez wyłączania w zasadzie przez cały rok. Warto zadbać, by pobierała ona możliwie najmniej energii elektrycznej.

Stara lodówka zużyje energię elektryczną za około 300 zł rocznie. Nowa o takiej samej pojemności – za 120 zł. Oszczędności wyniosą więc 180 zł w skali roku. Nowy sprzęt kupimy za około 750 zł, a więc na zwrot z takiej inwestycji poczekamy około czterech lat.

Zmywarka

Starych zmywarek w naszych domach jest stosunkowo niewiele. Wynika to przede wszystkim z ich niewielkiej popularności w latach 90. Wiele sprzętów ma już jednak kilka lat i warto przeanalizować czy ich wymiana na nowy nie będzie opłacalna.

Stara zmywarka używana trzy razy w tygodniu może zużyć energię elektryczną nawet za 220 zł rocznie. Nowa może ograniczyć rachunki do 50 zł rocznie, a zatem oszczędności wyniosą 170 zł. Zmniejszeniu ulegnie także zużycie wody, co przyspieszy zwrot kosztów zakupu.

Oświetlenie

Temat świetlówek energooszczędnych jest dosyć kontrowersyjny i wzbudza spore emocje. Wiele osób sądzi, że jest to raczej marketingowy wymysł niż rzeczywiste oszczędności. Wszystko zależy od sposobu ich użytkowania i na pewno wkrótce zajmiemy się szerzej tym tematem.

W każdym przykładzie wyliczymy oszczędności wynikające z wymiany jednej żarówki na energooszczędną świetlówkę. Jeżeli w domu będzie ich więcej, to wystarczy odpowiednio przemnożyć kwotę oszczędności. Zakładamy, że korzystamy z oświetlenia codziennie przez 4 godziny.

Wymieniając żarówkę o mocy 40W na odpowiadającą jej świetlówkę o mocy 9W zaoszczędzimy w skali roku 20 zł. Jeżeli w miejsce tradycyjnej żarówki 60W, wkręcimy świetlówkę 12W, to zaoszczędzimy przeszło 30 zł. Wymiana żarówki 75W na świetlówkę 16W zmniejszy rachunki za prąd o niemal 40 zł. Inwestycja zwróci się więc w ciągu roku, a świetlówki mogą pracować nawet siedem lat.

Fot. SXC.HU / AniMike

Tryb standbyMała, niepozorna czerwona dioda, która oznacza, że sprzęt jest w stanie czuwania. Tryb stand by dla naszego portfela ma istotne konsekwencje – wyższe rachunki za prąd. Choć teoretycznie telewizor czy radio są wyłączone, to jednak ciągle pobierają prąd, a w skali roku płacimy za to kilkadziesiąt złotych.

Jak wyliczyła Energa, która dostarcza prąd do 2,5 mln gospodarstw domowych, sprzęty w trybie stand by kosztują nas rocznie... 831 mln zł! Tyle w skali całego kraju Polacy przepłacają za energię elektryczną, bo zapominamy o tym, że dopiero wyłączenie sprzętu z sieci powoduje, że nie pobiera on prądu w ogóle.

Kwota przypadająca na pojedyncze gospodarstwo domowe nie robi już tak kolosalnego wrażenia. Jest to średnio 40 zł, ale wszystko zależy od tego jak dużo sprzętów z trybem stand by posiadamy. Jeżeli jednak możemy zaoszczędzić 40 zł w ogóle się przy tym nie wysilając, to właściwie czemu mielibyśmy tego nie zrobić?

Nim przejdziemy do rozwiązania problemu, prześledźmy ile kosztuje (w skali roku) tryb stand by dla kilku urządzeń w naszym domu. Przyjęliśmy, że łączny uśredniony koszt jednej kilowatogodziny (kWh) to 45 groszy.

1. Telewizor – jeżeli oglądamy telewizję przez 3 godziny dziennie, a pozostałe 21 godzin telewizor jest w trybie stand by, to niepotrzebne roczne wydatki wyniosą 6 - 23 zł (w zależności od mocy urządzenia – dla telewizora 30 cali o mocy 150W będzie to około 18 zł).

2. Dekoder telewizyjny – jeżeli użytkujemy go przez 3 godziny dziennie (czyli 21 godzin stand by) to roczne koszty wyniosą około 6 zł.

3. Odtwarzacz DVD – oglądając dwa filmy w tygodniu będziemy go używać przez około 16 godzin w miesiącu. Oznacza to, że kilkaset godzin miesięcznie będzie przebywał w trybie stand by. Niepotrzebne koszty to w tym przypadku około 2-3 zł rocznie.

4. Ładowarka do telefonu komórkowego – jeżeli po naładowaniu telefonu nie odłączymy jej od sieci, to prąd będzie w dalszym ciągu pobierany. Zakładając, że telefon ładujemy około 8 godzin w tygodniu i nie wyciągamy ładowarki z gniazdka, wydamy rocznie dodatkowo 7 zł.

5. Monitor komputerowy – po wyłączeniu komputera automatycznie przełącza się w tryb stand by. Jeżeli używamy monitora przez cztery godziny dziennie, a pozostałe 20 przebywa on w trybie stand by to wydamy rocznie 6 zł.

Tylko pięć powyższych sprzętów, poprzez tryb stand by generuje kilkadziesiąt złotych dodatkowych kosztów energii elektrycznej rocznie. Osoby mające w domu kilka telewizorów czy komputerów tracą jeszcze więcej pieniędzy. Tymczasem rozwiązanie problemu jest bardzo proste.

Pierwsza metoda wiązać może się z pewnymi inwestycjami. Należy kupić listwę zasilająca i podłączyć do niej wszystkie sprzęty, które generują duże koszty poprzez tryb stand by. Wyłączając je poprzez listwę mamy pewność, że nie pobierają już z sieci dodatkowego prądu.

Druga opcja polega na ręcznym odłączaniu z gniazdek niepotrzebnych sprzętów. Choć wymaga to nieco więcej wysiłku, to jednak na pewno warto to robić.

Niezależnie od wybranego rozwiązania, warto rozprawić się ze sprzętami w trybie stand by. To nie tylko korzystne dla naszego portfela, ale także dla środowiska. Gdyby tylko połowa sprzętów była odłączana od sieci, to – wg wyliczeń Energi – rocznie wyprodukujemy milion ton dwutlenku węgla mniej. To także kilkaset milionów złotych, które Polacy będą mogli wydać na istotniejsze potrzeby.

Fot. SXC.HU / mzacha

Ogólne Jak dojechać do pracy?

Jak dojechać do pracy?Koszty codziennych dojazdów do pracy lub szkoły mogą stanowić istotną pozycję w domowym budżecie. Istnieje kilka sposobów, by te wydatki ograniczyć, a poniżej znajdziecie konkretne obliczenia dla kilku dużych miast w Polsce.

Do obliczeń przyjmijmy, że nasz samochód spala 8 litrów paliwa na 100 km, a dojazd do pracy i z powrotem to dystans około 12 kilometrów. Cena benzyny została przez nas ustalona na poziomie 4,68 zł, a ilość przejazdów w ciągu roku to 240.

Jeżeli do pracy codziennie dojeżdżamy samochodem, to w ciągu roku przejedziemy niemal 3 tys. kilometrów. Roczny koszt samego paliwa wyniesie więc około 1.100 zł. Miesięcznie jest to około 90 zł.

Jeżeli przesiądziemy się do transportu publicznego, to za miesięczny bilet zapłacimy 78 zł (Warszawa), 81 zł (Poznań) czy 88 zł (Łódź). Oszczędności wyniosą więc od 24 do 144 zł rocznie (w zależności od cen biletów w poszczególnych miastach).

Jeżeli kupimy bilet kwartalny, to miesięczny koszt spadnie jeszcze bardziej. W Warszawie zapłacimy za taki abonament 196 zł, a w Poznaniu 236 zł. W Łodzi biletów kwartalnych kupić nie można. Oszczędności wzrosną więc do 136 – 296 zł rocznie. Dla odmiany w Warszawie nie ma w ofercie biletów rocznych, ale kupimy je w Poznaniu (880 zł) i w Łodzi (900 zł). W tych miastach zaoszczędzimy 180 - 200 zł w skali roku.

Oszczędności będą jeszcze większe jeżeli zakupimy bilet tylko na określoną linię, ograniczoną liczbę przystanków czy wybrane dni tygodnia (bez weekendów). W takich przypadkach oszczędności mogą wzrosnąć do 600 – 700 zł rocznie! A więc możliwe jest obniżenie kosztów codziennych dojazdów o nawet 2/3.

Oczywiście transport publiczny nie jest jedyną metodą na obniżenie wydatków związanych z dojazdem do pracy lub szkoły. Podróż samochodem staje się bardziej opłacalna, gdy jej koszty rozkładają się na większą liczbę osób. Jeżeli więc znajomi czy sąsiedzi pracują blisko nas, to możemy ich podwozić i dzielić się wydatkami. Zabranie jednej dodatkowej osoby obniża nasze koszty o 50 proc., dwóch o 67 proc., a trzech aż o 75 proc.!

W cieplejszych miesiącach można zdecydować się na podróż rowerem, co w skali roku powinno dać oszczędności równe 2-3 miesięcznym wydatkom na dojazdy. Warto także porównać ceny dojazdów koleją, busem i wszystkimi innymi możliwymi środkami transportu.

Zostawienie własnego samochodu pod domem ma także inne korzyści. Przede wszystkim w wielu miastach powstają bus pasy czyli wydzielone fragmenty jezdni tylko dla komunikacji publicznej. Dzięki temu stracimy mniej czasu w korkach (o nerwach nie wspominam), a w tym czasie będziemy mogli poczytać książkę czy gazetę. Mniejszy przebieg naszego samochodu to także jego wyższa wartość i rzadsze naprawy.

Dodatkowo można doliczyć opłaty za parkowanie lub mandaty za pozostawienie samochodu w niedozwolonym miejscu. W wielu miastach znalezienie wolnego miejsca parkingowego w dzielnicach biurowych to nawet w sezonie urlopowym duży problem. Dla nieprzekonanych dodatkowym argumentem może być ekologia czy zdrowy styl życia.

Pamiętajmy, że dotrzeć do pracy możemy zazwyczaj na wiele sposobów. Tylko od nas zależy co wybierzemy i jakie skutki będzie to miało dla naszego portfela. Pieniądze zaoszczędzone na paliwie można przecież wydać na wiele pożyteczniejszych rzeczy i to powinna być dla nas dodatkowa motywacja do zmiany środka transportu.

Fot. SXC.HU / energykind

Ogólne Małymi krokami do dużych oszczędności - woda

Domowe oszczędności - wodaCzasami wydaje się, że robimy już wszystko żeby obniżyć rachunki, ale i tak są one stanowczo za wysokie. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że bardzo niewielkimi zmianami w naszym codziennym zachowaniu możemy osiągnąć duże oszczędności. W pierwszej części naszego cyklu zajmiemy się wodą.

Jedna osoba zużywa nawet 300 litrów wody dziennie. Oczywiście trudno z niej zrezygnować – używamy jej nie tylko do mycia się, ale także do gotowania czy sprzątania. Warto jednak pamiętać o zakręcaniu wody chociażby podczas mycia zębów. Jak się szacuje jeżeli myjemy zęby dwa razy dziennie, a woda leci w tym czasie swobodnie do umywalki, to w ciągu miesiąca marnujemy nawet 200 litrów wody na osobę.

W ciągu roku jedna osoba zmarnuje więc nawet 2.400 litrów wody. Koszty takiego zużycia będą zależały od cen w poszczególnych miastach, ale uśredniając można przyjąć, że będzie to około 35 zł. Jeżeli w domu są 4 osoby, to zbędne wydatki mogą sięgnąć już 140 zł rocznie.

Ciekawym przypadkiem jest cieknący kran. Wydaje się on niewielkim problemem, a bardziej irytuje nas sam odgłos niż związane z tym koszty. Czy zapłacimy za każdą zmarnowaną kroplę? Opinie są tutaj podzielone – część osób uważa, że tak, ale inne są zdania, że tak niewielkiego przepływu wodomierze nie rejestrują.

Niezależnie od tego kto ma racje przeliczmy hipotetyczny koszt zużycia wody dla kranu z którego co dwie sekundy wycieka jedna kropla. Rocznie wycieknie w ten sposób nawet 3.000 litrów wody. Oszczędności mogą więc przekroczyć 40 zł rocznie.

W zależności od wielkości wanny, do wzięcia jednej kąpieli zużywamy 250 – 300 litrów wody. Biorąc prysznic zużyjemy 60 – 90 litrów wody, a więc w skali miesiąca zaoszczędzimy około 5 tys. litrów wody. W skali roku to 60 tys. litrów, a to pozwoli zmniejszyć rachunki nawet o 900 zł rocznie od osoby!

Jest to skrajny przykład zakładający, że codziennie bierzemy dużą kąpiel, ale nawet jeżeli kąpiesz się co dwa dni (a w pozostałe dni bierzesz prysznic), to oszczędności i tak wyniosą kilkaset złotych rocznie.

A jakie są Wasze małe kroki, które prowadzą do dużych oszczędności? Zachęcam do zostawiania pomysłów w komentarzu lub na forum. Kolejna część naszego cyklu już wkrótce.

Fot. SXC.HU / KarenJaros

Ogólne Uwaga na okazje

Prawa konsumenta - wyprzedażeSezon wyprzedaży już w pełni, a oprócz dobrych cen na klientów czyhają także sprzedawcy z nie zawsze czystymi intencjami. O tym jakie prawa przysługują konsumentom – także podczas wyprzedaży – przypomina Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Kluczową jest zasada, że przeceniony towar podlega reklamacjom tak samo jak ten, który kupujemy w regularnej cenie. Często spotykane w sklepach informacje „przeceniony towar nie podlega reklamacji” to po prostu złamanie obowiązującego w Polsce prawa.

Prawo do reklamacji wadliwego towaru przysługuje nam przez dwa lata od chwili zakupu. Reklamacje składamy w sklepie (najlepiej na piśmie, z potwierdzeniem odbioru) lub jeśli mamy kartę gwarancyjną - do gwaranta (producent, dystrybutor). Wybór w tej sprawie należy do nas, a sprzedawca nie może odmówić przyjęcia naszego pisma.

Inaczej wygląda sytuacja ze zwrotem towaru. Jeżeli nie ma on żadnych wad, to sprzedawca nie ma obowiązku przyjęcia ani wymiany zakupów na nasze żądanie. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że w wielu sklepach możemy zwrócić kupiony towar, a w niektórych miejscach mamy na to nawet 60 dni.

Niezależnie od tego na jakiej zasadzie chcemy oddać zakupiony towar, trzeba pamiętać, że nic nie zdziałamy bez paragonu lub innego dowodu zakupu. Sprzedawcy mają obowiązek wydawać wydruk z kasy niezależnie od miejsca zakupu – czy jest to galeria handlowa czy niewielki sklepik.

Przed dokonaniem każdego zakupu warto także rozważyć czy na pewno jest on nam potrzebny. Atrakcyjna cena często skłania do zakupów, a refleksja przychodzi zazwyczaj dopiero po odejściu od kasy. Pamiętajmy, że często przekreślona wyższa cena nigdy wcześniej nie obowiązywała, a tabliczka „-70%” to nierzadko po prostu skuteczna reklama dla niesprzedających się towarów.

Jeżeli sprzedawca łamie nasze prawa (np. nie uwzględnia zasadnej reklamacji), to przysługuje nam bezpłatna pomoc miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów. Stowarzyszenie Konsumentów Polskich udziela porad pod bezpłatnym numerem 800 800 008, a do dyspozycji w wielu miastach są także biura Federacji Konsumentów.

Świadomość prawna konsumentów zwiększa się od wielu lat, a widoczną poprawę widać także po stronie handlowców. Nie każdy ma czas, pieniądze i chęci by z nierzetelnym sprzedawcą toczyć sądowe batalie. Dlatego lepiej wybierać te sklepy, które przyznają klientom przywileje większe niż te, które wynikają z ustaw. Można przypuszczać, że w takich sklepach prawa klienta traktowane są należytym szacunkiem, a do przykrych sytuacji dochodzi w nich dużo rzadziej niż w innych sklepach.

Fot. SXC.HU / Mark25

Ogólne Tanie podróżowanie

Tanie podróżowaniePolskie Linie Lotnicze LOT pochwaliły się wczoraj „wielką rewolucją w lataniu”. W nowej ofercie ceny biletów na loty krajowe zaczynają się od 79 zł, a na podróżnych czeka 100 tys. tanich miejsc w samolotach. Propozycję lotniczego przewoźnika lepiej potraktować jako impuls do porównania ofert, bo pospiesznie wykupiony bilet może okazać się bardzo drogi.

Przyjmijmy, że chcemy dostać się z Warszawy do Gdańska, w poniedziałek 19 lipca. Nad morzem zostaniemy do niedzieli 25 lipca. W tym miejscu drobne zastrzeżenie do promocji LOT-u – otóż ceny biletów z Warszawy, Krakowa i Szczecina kosztują nieco więcej niż z innych miast, a najtańsze zaczynają się od 99 zł.

W tej sytuacji dużym zaskoczeniem jest fakt, że cena biletu w obydwie strony dla powyższych warunków, to... 575 zł! Po drobnej korekcie dat i wyborze najtańszych ofert zapłaciłbym 381 zł. Po przesunięciu daty wylotu o miesiąc cena spadła do 327 zł, a po kolejnych 30 dniach jest to już tylko 136 zł! Trudno jednak wyobrazić sobie spontaniczny wyjazd nad morze we wrześniu, bo pogoda jest już wtedy mocno niepewna.

Zdecydowanie korzystniej na tym tle prezentuje się oferta przewoźników kolejowych. Wybierając Tanie Linie Kolejowe zapłacimy za przejazd w dwie strony około 110 zł (w drugiej klasie). Droższa będzie podróż z Intercity, gdzie za bilet tam i z powrotem zapłacimy około 230 zł. Zdecydowanie najtańszą ofertę przygotowały Koleje Mazowieckie – podróż u tego przewoźnika będzie kosztowała 70 zł (pociąg „Słoneczny”).

Z Warszawy do Gdańska możemy dostać się także autokarem (110 zł w dwie strony) i samochodem (230 zł). Oczywiście koszt podróży samochodem można rozłożyć na kilka osób, a przy czterech podróżujących będzie to około 60 zł.

Poza ceną istotny jest także czas i komfort podróży. Jeżeli chodzi o wygodę, to z samolotem nikt rywalizacji nie wygra. Pociągi są brudne, zatłoczone i zazwyczaj bez klimatyzacji. Bilety na pociąg „Słoneczny” sprzedawane są bez miejscówek, a w niektóre dni zainteresowanie klientów jest tak duże, że podróż na korytarzu to dla wielu osób jedyna możliwość.

Nieco lepiej jest w autokarach, a komfort podróży samochodem zależy od tego jakim autem ruszamy w trasę. Oczywiście już sama konieczność prowadzenia pojazdu na przeszło trzystukilometrowej trasie to znaczące ograniczenie własnej wygody, ale w przypadku liczniejszych grup to po prostu bardziej opłacalne.

Czas podróży najkrótszy będzie w samolotach (około godziny), ale trzeba wziąć pod uwagę także czas dojazdu na i z lotniska, a także fakt, że w porcie lotniczym trzeba się stawić przynajmniej godzinę przed odlotem. To wydłuża czas podróży do około 3 godzin. Pociągiem będziemy jechać 5-6 godzin, a autokarem 6-7. Czas podróży samochodem jest porównywalny z przejazdem koleją.

Na przykładzie trasy Warszawa – Gdańsk łatwo można dokonać analizy kosztów podróży różnymi środkami transportu. Z takiego porównania płynie kilka wniosków:

1. Przed wyjazdem warto porównać koszty podróży samolotem, pociągiem, autokarem i samochodem. Ceny łatwo sprawdzimy w internecie, a całość nie zajmie nam więcej niż 10 minut;
2. Nie ufajmy bezgranicznie promocjom – dokładnie sprawdźmy ich warunki dla konkretnych terminów i tras;
3. Podróż samochodem będzie opłacalna tylko wtedy, gdy koszty paliwa rozłożą się na przynajmniej 3 osoby;
4. Bilety kolejowe w dobrych cenach często są sprzedawane bez miejscówek – może się zdarzyć, że całą podróż spędzimy na stojąco, a w skrajnych wypadkach nawet nie wejdziemy do pociągu;
5. Decydując się na samolot warto doliczyć czas podróży na i z lotniska, czas odprawy oraz cenę transportu na/z lotniska. Porty lotnicze zazwyczaj położone są pod miastami;
6. Wcześniejsza rezerwacja biletów lotniczych oznacza dużo niższe ceny, a podobne promocje można znaleźć także w PKP i PKS;
7. W obrębie tego samego dnia mogą być spore różnice w cenach biletów na loty/przejazdy w określonych godzinach;
8. Zawsze warto zapytać o aktualne promocje.

Fot. SXC.HU / d-s-n

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.