Filtrowanie wszystkich postów po tagu "ryzyko." Wyczyść filtr

Ile pieniędzy trzymać w funduszu awaryjnym?

O funduszu awaryjnym pisaliśmy już kilka razy. Nie bez powodu – uważamy, że takie pieniądze odłożone „na czarną godzinę” to absolutny fundament zdrowych finansów domowych. Budowa takiego funduszu to pierwszy cel finansowy dla tych, którzy właśnie zaczynają oszczędzać.

Tak, w pewnych warunkach warto zbudować sobie przynajmniej minimalny fundusz bezpieczeństwa, nawet jeszcze przed przystąpieniem do spłacania różnych długów. Jeżeli chcesz zacząć zbijać swoje zadłużenie na karcie kredytowej, warto rozważyć inny scenariusz niż przelewanie każdej wolnej kwoty na rachunek karty.

Rozważmy taką sytuację: masz 0 zł oszczędności, 5000 zł zadłużenia na karcie kredytowej i wolny 1000 zł. Spłacić część zadłużenia na karcie, czy odłożyć gdzieś na konto oszczędnościowe?

Naturalnie, najbardziej opłaca się spłacić kartę. Mniejsze zadłużenie = mniejsze odsetki. Procentami z jakiegokolwiek konta oszczędnościowego tego nie zbilansujemy.

Tylko z osobistymi finansami jest ten problem, że czysta matematyka nie zawsze się sprawdza. W grę wchodzą jeszcze emocje. I tak jak gracze giełdowi muszą panować nad swoimi emocjami, tak osoby walczące z długami i oszczędzające powinny starać się zaprząc te emocje do pracy na własną korzyść.

Tak działa na przykład metoda kuli śniegowej w „atakowaniu” kolejnych długów.

A wracając do funduszu awaryjnego – dla niektórych ważniejsze będzie poczucie bezpieczeństwa wynikające z posiadania własnej poduszki finansowej i minimalnego zabezpieczenia w razie nieprzewidzianych wydatków. Takie niespodzianki już niekoniecznie będą musiały oznaczać konieczność powiększania zadłużenia.

Przepadnie jednak korzyść na odsetkach z kredytu, którą można byłoby osiągnąć spłacając zadłużenie wcześniej. To właśnie cena spokoju. Jedni chętnie ją zapłacą, innym bardziej pasować będzie wcześniejsza spłata. Czasami trzeba przekonać się samemu, z jakim rozwiązaniem będziemy czuć się lepiej.

Moje rozwiązanie dla powyższego dylematu (-5000 zł na karcie, +1000 zł wolnych środków)? Pociąć kartę na kawałki i zablokować sobie drogę do dalszego zadłużenia. Odłożyć 1000 zł na konto oszczędnościowe i w przypadku ewentualnych nieprzewidzianych wydatków sięgać w pierwszej kolejności po te środki. I za wszelką cenę unikać kolejnych kredytów.

Ok, fundusz awaryjny jest ważny. Czasami może mieć nawet wyższy priorytet niż spłata pewnych długów. Ale do czego powinniśmy dążyć? Jaką kwotę warto mieć odłożoną na czarną godzinę?

Powszechny konsensus i opinia, którą można znaleźć na wielu blogach finansowych jest taka, że minimum to kwota odpowiadająca trzymiesięcznym wydatkom Twojego gospodarstwa domowego. Ważne, że chodzi o wydatki, a nie trzy pensje (choć oczywiście w wielu przypadkach jest to równoznaczne). Idea jest taka, aby w razie utraty źródła utrzymania dać sobie samodzielnie radę przez te trzy miesiące.

By znać kwotę swoich miesięcznych wydatków najlepiej prowadzić budżet domowy. Jeżeli jest on wystarczająco dokładny, to można jeszcze bardziej doprecyzować kwotę niezbędną w funduszu awaryjnym – nie biorąc pod uwagę wszystkich wydatków związanych z przyjemnościami, jedzeniem na mieście i innymi rzeczami, które warto ograniczyć, gdy sytuacja zmusza do tego, by sięgać po środki na czarną godzinę. W taki sposób można określić swój własny plan minimum: jaka kwota jest mi absolutnie niezbędna by dać sobie radę przez jeden miesiąc.

Pomnóż to przez trzy i dostaniesz sumę, którą jest tym niezbędnym minimum, które warto mieć „na wszelki wypadek”.

Ale to jest minimum. Co ponad to? Niektórzy mówią, by dążyć do optimum, jakim jest równowartość 10-miesięcznych wydatków, inni przekonują by odłożyć pieniądze niezbędne na rok życia... Tak naprawdę, to tu zaczynają się osobiste preferencje i duży wpływ mają osobiste uwarunkowania. Czyli takie rzeczy jak miejsce zamieszkania, sytuacja na lokalnym/branżowym rynku pracy, to czy twoje dochody są jedynym źródłem utrzymania w gospodarstwie domowym, czy twój partner/partnerka też zarabia, czy masz dzieci, czy masz samochód itp.

Musisz trochę pobawić się w aktuariusza i określić ryzyko problemów finansowych w swojej własnej, indywidualnej sytuacji. Jeżeli dojdziesz w ten sposób do konkretnej kwoty, którą uznasz za dobre „ubezpieczenie” od finansowych problemów, to świetnie. W innym przypadku, po prostu dokładaj co miesiąc jakąś kwotę do swojego funduszu awaryjnego. Przestań wtedy, gdy będziesz czuć się z takim zabezpieczeniem komfortowo.

Fot. Flickr / 401(K) 2013

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.