Filtrowanie wszystkich postów po tagu "styl życia." Wyczyść filtr

Im więcej zarabiasz, tym więcej wydajesz – wydaje się, że to całkiem naturalna kolej rzeczy, prawda? W końcu zarabiamy te pieniądze właśnie po to, by je potem wydawać.

Wszystko jest w porządku – dopóki wydatki nie zaczną rosnąć szybciej niż zarobki.

To jednak wcale nie jest takie łatwe! Niby zarabiamy coraz więcej, a pod koniec miesiąca i tak brakuje pieniędzy. Gdzie się podziały? Jak to możliwe, że mimo większych dochodów nadal pojawiają się problemy finansowe?

Zadawałeś sobie kiedyś te pytania?

Zwiększenie dochodów może uruchomić cały szereg mechanizmów, które w długiej perspektywie stają się szkodliwe dla naszych domowych finansów. Zarabiamy więcej, więc być może rzadziej będziemy patrzeć i porównywać ceny różnych produktów (bo w końcu teraz stać nas na więcej). Rzadziej przyglądamy się naszemu domowemu budżetowi (bo nie ma już takiej presji na szukanie oszczędności). Częściej korzystamy z karty kredytowej (bo wraz z wyższymi dochodami bank zaproponował kartę z wyższym limitem).

Pojawiają się nowe wydatki, które wcześniej wydawały się niepotrzebne, lub kwalifikowały się jako kosztowna fanaberia. Zanikają pewne stare, ale przydatne nawyki (np. prowadzenie domowego budżetu).

Do tego dochodzą różne – wydawałoby się – drobiazgi. Częstsze jedzenie na mieście, kawa po drodze do pracy i różne inne nowe, niewielkie wydatki, które na koniec miesiąca sumują się do coraz większych kwot.

I tym sposobem to, ile wydajemy zrównuje z wyższymi dochodami. Jedne wydatki ciągną za sobą kolejne, a raz osiągnięty poziom życia to coś, do czego bardzo łatwo się przyzwyczaić.

Tak właśnie działa inflacja stylu życia.

Sztuką jest znalezienie równowagi między naturalnym polepszeniem stylu życia wynikającym z wyższych dochodów, a nadmiernymi i zbyt szybko rosnącymi wydatkami. Gdzie jest linia między racjonalnym wydawaniem pieniędzy?

Wszystko sprowadza się do prostego równania:

dochody – wydatki = oszczędności

Wydatki nie powinny przekraczać naszych dochodów. Naturalne jest, że wraz z wyższymi dochodami pozwalamy sobie na wydawanie większej ilości pieniędzy – ale nie należy zapominać o oszczędnościach. Te nie powinny być mniejsze niż przed podwyżką. Najłatwiej odwołać się do procentów – i zachować podobny udział oszczędności w domowym budżecie jak przed zwiększeniem dochodów.

Jak nie dać się życiu ponad stan?

Ustal sobie – procentowo – część pensji, którą przeznaczysz na oszczędności. W ten sposób zabezpieczysz się przed przejedzeniem całej podwyżki.

Żyj o podwyżkę do tyłu. Dopasuj swój styl życia (więc i budżet) do poziomu dochodów, które miałeś przed ostatnim awansem.

Nie rezygnuj z monitorowania swoich wydatków. Pielęgnuj wszystkie dotychczasowe dobre nawyki finansowe, takie jak prowadzenie domowego budżetu, wybieranie się na zakupy z wcześniej ustaloną listą, planowanie większych wydatków z wyprzedzeniem, itd.

Nie patrz na innych. To Twoje życie i Twoje pieniądze – nie musisz ich wydawać w taki sposób i w takim tempie jak pozostali.

Pamiętaj o swoich finansowych celach. Tym bardziej, jeżeli jednym z nich są oszczędności (np. na emeryturę, na wkład własny na mieszkanie, na edukację dzieci, itp.)

Nie trać oszczędności z pola widzenia. Niech nadal będą na pierwszym miejscu – zgodnie z zasadą „najpierw płać sobie”. Odkładaj na bok pewną pulę pieniędzy od razu po otrzymaniu wypłaty.

Działaj rozsądnie. Kupuj rzeczy dlatego, że ich potrzebujesz, a nie dlatego, że teraz Cię na nie stać.

Nie daj sobie wmówić, że skoro więcej zarabiasz, to możesz teraz więcej pożyczyć od banku. Sprzedawcy będą próbowali namówić Cię na debet w rachunku czy wyższy limit w karcie kredytowej. Ale przecież nie o to chodzi, by wyższe dochody wpędzały Cię w nowe kredyty konsumenckie!

Fot. Flickr / ota_photos

Ogólne Pożeracz oszczędności - inflacja stylu życia. Jak z nią walczyć?

  • 15 października 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 18 comment

Pożeracz oszczędności - inflacja stylu życiaCzy nie dziwią Was czasem różne historie zwycięzców w Lotto, którzy wygrywają miliony, ale w krótkim czasie roztrwaniają swoje wygrane i prędzej czy później wracają do „normalnego” życia?

Cóż, takie historie też mogą dziać się w naszych prywatnych portfelach – oczywiście na odpowiednio mniejszą skalę. Jeżeli dostałeś kiedyś premię lub podwyżkę, a po kilku miesiącach zastanawiałeś się, gdzie się podziały te pieniądze, to dobrze wiesz o czym mówię.

A mówię o inflacji stylu życia.

To naturalnie całkiem normalna rzecz. Zarabiamy  coraz więcej, więc stać nas na coraz więcej. O to w tym wszystkim przecież chodzi? Jeżeli mielibyśmy odkładać wszystkie nasze podwyżki, wszystkie premie i dodatkowe dochody to nie byłoby po co się starać.

Nie ma nic złego w racjonalnym polepszaniu swojego stylu życia!

Ale zastanawiające pozostaje to, że niezależnie od tego jak mało lub jak dużo ktoś zarabia, to i tak jego lub jej wydatki zazwyczaj praktycznie dorównują dochodom.

Dlaczego tak się dzieje?

Sam ćwiczę to zjawisko na sobie. Kiedyś większość zakupów spożywczych i innych rzeczy „do domu” udawało mi się robić w dyskontach i innych „tanich” sklepach typu Biedronka czy Lidl. I wszystko było w jak najlepszym porządku. Ale z czasem, w miarę jak moja sytuacja się powoli polepszała, to zakupy w delikatesach, droższych sklepach, takich jak Alma czy Bomi, przestały wydawać mi się jakąś szczególną ekstrawagancją.

Co jest oczywiście niemal całkowicie bez sensu, bo dobrze wiem, że większość rzeczy, które potrzebuję, mogę równie dobrze znaleźć w innym miejscu i taniej.

Ale powoli, powoli przestaje to tak przeszkadzać i kłuć w oczy. W taki sposób inflacja stylu życia wkrada się w nasze zwyczaje.

Z im większymi dochodami mamy do czynienia, tym trudniej jest ogarnąć, którędy dokładnie pieniądze uciekają z portfela. Jednocześnie, tym łatwiej jest przymknąć oko na jakiś większy zakup („bo przecież mnie stać”, „należy mi się”) lub na niewielkie przepłacanie za jakieś produkty („bo ta jedna złotówka przecież nic nie zmieni”).

Coś co kiedyś nie wydawało się w ogóle potrzebne do życia, przechodzi nagle do kategorii „czemu nie?”. Zaczynamy rozważać kupno rzeczy, o których wcześniej w ogóle byśmy nie pomyśleli. Kupno nowego samochodu kiedyś było poza zasięgiem, ale po podwyżce zaczynamy się zastanawiać…

Takich przykładów jest wiele.

A przecież są jeszcze reklamy, które cały czas namawiają do coraz częstszego kupowania coraz lepszych rzeczy. Są znajomi, którzy mówią „przecież cię stać”. Presja na wydawanie pieniędzy jest silna!

I tak w kółko – zarabiamy więcej i wydajemy więcej.

Pół biedy jak wydatki jeszcze zrównują się z dochodami. Gorzej, gdy zaczynają je przekraczać, pojawia się życie na kredyt i wydatki rosną szybciej niż dochody.

Jak zaradzić tym negatywnym zjawiskom?

Jest kilka skutecznych sposobów na przerwanie tego błędnego koła. Mam nadzieję, że któryś z nich Ci się przyda:

Zapisuj wydatki i prowadź budżet. Jeżeli naprawdę Ci zależy i naprawdę chcesz wiedzieć gdzie podziały się Twoje pieniądze, to musisz śledzić swoje wydatki. Bez tego kilka złotych umknie Ci przy okazji kupowania rzeczy na obiad, kolejne kilka złotych na jakiejś imprezie… Zresztą, na pewno masz już jakieś podejrzenia co do tego, na jakie rzeczy wydajesz trochę za dużo. Kolejny krok to zweryfikowanie czy masz rację i rozpoznanie problemu.

Z tym zadaniem w bardzo dobry sposób może Ci pomóc Kontomierz, który wskaże Ci na jakie kategorie wydatków przeznaczasz najwięcej (lub po prostu za dużo) pieniędzy.

Oszczędności na pierwszym miejscu. Niezawodna zasada „płać sobie najpierw” bardzo dobrze chroni przed inflacją stylu życia. Ale pamiętaj by odkładać określony procent swoich dochodów, a nie stałą kwotę. W ten sposób Twoje oszczędności zawsze będą podążać za wzrostem Twoich dochodów.

Odłóż na bok dążenie do ideału. Pewnie masz jakiś wymarzony styl życia, do którego dążysz. W dzisiejszych czasach, kiedy od kredytu na kilka tysięcy złotych dzieli nawet tylko jedno kliknięcie bardzo łatwo ulec pokusie spełniania swoich marzeń zbyt szybko. A potem okazuje się, że trzeba słono zapłacić za takie kredyty-chwilówki na spełnianie marzeń.

Kupuj rzeczy, dlatego że ich potrzebujesz, a nie dlatego, że Cię na nie stać. Trzeba walczyć z natrętnymi myślami typu „należy mi się” i „bo mogę”. Oczywiście, nie zapominaj też o przyjemnościach, ale bez przesady – zachowaj odpowiednie proporcje.

Żyj o podwyżkę do tyłu. To jest bardzo ciekawy sposób na powstrzymanie inflacji stylu życia i utrzymanie oszczędności na odpowiednim poziomie. Bardzo prosta rzecz – jeżeli dostałeś podwyżkę, to przeznacz ją w całości na regularne oszczędności. Po jakimś czasie dostałeś kolejną – zwiększ swoje limity na niezbędne wydatki i różne zachcianki do poziomu poprzedniej podwyżki.

To, że więcej zarabiasz, nie znaczy, że możesz więcej pożyczyć. Tak, banki będą Ci mówiły, że teraz masz większą zdolność kredytową i w ogóle to najchętniej dałyby Ci teraz złotą kartę kredytową… i tak dalej. Dobrze jest mieć zdolność kredytową, ale trzeba umieć rozsądnie z niej korzystać.

Duże wydatki planuj z wyprzedzeniem… i z głową. Bądź realistyczny. Nie licz ile może pożyczyć Ci bank, tylko policz na ile Cię stać. Myśl o swoich finansach w długoterminowej perspektywie.

A przede wszystkim zidentyfikuj to, co jest dla Ciebie w życiu naprawdę ważne i naprawdę niezbędne. I na to wydawaj pieniądze.

Autorem ilustracji jest Steve Wampler
Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.