Filtrowanie wszystkich postów po tagu "visa." Wyczyść filtr

Karty płatnicze są u nas powszechne. W miastach coraz trudniej znaleźć punkt, który nie przyjmuje płatności kartą. Wszak nawet sieć dyskontów Biedronka jakiś czas temu otworzyła się na tę formę płatności

O pieniądze znajdujące się na karcie też trzeba dbać. Dbać przede wszystkim o ich bezpieczeństwo. Na szczęście karty płatnicze dają nam dużo narzędzi dzięki którym możemy zabezpieczyć swoje bieżące środki przed dostępem osób niepowołanych.

1. Chroń PIN

PIN trzeba znać na pamięć. „Ułatwianie” sobie życia ustawiając jako PIN końcówki numeru telefonu lub, daty urodzenia czy wręcz noszenie kartki z zapisanym kodem w portfelu to tylko ułatwianie zadania złodziejom. W przypadku kradzieży portfela będziemy ugotowani. Lepiej nie ryzykować.

2. Nie podawaj nikomu swojego kodu PIN

Płacąc kartą w sklepie najlepiej wpisywać kod w terminal w taki sposób, by nikt w kolejce nie mógł go podejrzeć.

Warto mieć przy tym na uwadze, że o nieuprawnione transakcje wykonane z użyciem PIN z bankiem walczy się najtrudniej. Domyślnie, to Ty za nie odpowiadasz, a bank wychodzi z założenia, że osoby trzecie poznały Twój PIN w wyniku Twojego „rażącego niedbalstwa”.

3. Ustaw limity

Zgubisz kartę, ktoś Ci ją ukradnie – zdarza się. Na wszelki wypadek warto ustawić odpowiednie ograniczenia transakcji, aby potencjalny złodziej nie mógł szybko wyczyścić całego rachunku przypisanego do karty.

W banku typowo możesz ustawić dzienne limity transakcji gotówkowych i bezgotówkowych. I jak najbardziej warto to zrobić.

4. Podczas wypłat z bankomatu zakrywaj klawiaturę

Ofiarą złodzieja można paść też podczas zwykłej wypłaty z bankomatu.

Przed włożeniem karty do urządzenia warto zwrócić uwagę czy bankomat nie ma zamontowanych dziwnie wyglądających nakładek w okolicy szczeliny na kartę oraz czy na bankomacie nie znajduje się kamerka skierowana na klawiaturę.

Tak właśnie działa „skimming”. Specjalna nakładka, przez którą przechodzi karta zanim trafi do bankomatu, skanuje i kopiuje dane z paska magnetycznego, a kamera rejestruje wpisywany PIN.

Jako dodatkowy środek bezpieczeństwa dobrze wyrobić sobie też nawyk zakrywania klawiatury drugą ręką podczas wpisywania kodu.

5. Nie trać karty z oczu

To bardzo ważne, by podczas jakichkolwiek zakupów kartą kredytową zachowywać tego typu ostrożność. Wręczając kartę sprzedawcy dajesz mu (lub jej) do ręki wszystkie dane, których potrzebuje do zrobienia zakupów przez internet na Twoje konto: numer karty, datę ważności i kod CVV (na odwrocie).

Zdjęcie karty można zrobić bardzo szybko, wystarczy tylko chwila Twojej nieuwagi. Dlatego nigdy nie trać karty z oczu!

6. Gdy stracisz kartę – zastrzeż ją

Czasem bank może sam zastrzec kartę, gdy system wychwyci transakcje, które wydadzą mu się podejrzane: np. wiele drobnych transakcji wykonanych w jednym miejscu w krótkim czasie lub kilka transakcji wykonanych w krótkich odstępach czasu, ale w miejscach tak oddalonych od siebie, że fizycznie byłoby niemożliwe by ich dokonać przy użyciu jednej karty.

To oczywiście nie zwalnia klienta z obowiązku zastrzegania karty, gdy ją straci. Warto zrobić to najwcześniej jak to tylko możliwe.

7. Regularnie przeglądaj wyciągi i historię transakcji

Warto taką rutynową kontrolę transakcji co jakiś czas przeprowadzać. Każda operacja na rachunku z karty powinna być odnotowana w systemie i opisana datą, kwotą i miejscem transakcji. Czego szukać? Nietypowych rzeczy: zakupy poza miejscem zamieszkania (podczas gdy nigdzie nie wyjeżdżałeś), serie transakcji na podobne kwoty, zakupy w sklepach, których nigdy nie odwiedzałeś…

Zgłoś swoje ewentualne wątpliwości do banku.

8. Zakupy w internecie – tylko na zaufanych stronach

Nie zostawiaj danych karty w podejrzanych miejscach. Sprawdzaj zabezpieczenia (połączenie szyfrowane) i certyfikaty stron, które proszą Cię o podanie jakichkolwiek danych z Twojej karty.

Jeżeli pierwszy raz robisz zakupy w nowym miejscu, to sprawdź opinie tego sklepu, zobacz czy na jego stronie w łatwy sposób możesz znaleźć dane kontaktowe i adres siedziby. I najlepiej, jeżeli taki sklep oferuje przyjęcie płatności kartą za pośrednictwem któregoś z popularnych systemów płatności (Przelewy24, PayPal, PayU). Dzięki temu nasza transakcja będzie bezpieczniejsza.

Fot. Flickr / Philip Taylor

Chyba każdy z nas przynajmniej raz naciął się na nierzetelnego sprzedawcę. Szczególnie łatwo o to teraz, w erze powszechności zakupów dokonywanych przez internet. Zamawiamy towar przychodzi uszkodzony, niezgodny z umową, lub nie przychodzi wcale. Co wtedy?

Gdy próby kontaktu ze sprzedawcą w żaden sposób nie przybliżają nas do rozwiązania i do odzyskania pieniędzy, warto wiedzieć, że jeszcze nie wszystko stracone. Istnieje jeszcze jedna droga do odzyskania pieniędzy – procedura chargeback.

Możemy z niej skorzystać pod warunkiem, że transakcji dokonaliśmy kartą Visa lub Mastercard. Typ karty nie ma znaczenia – może to być karta debetowa, kredytowa czy nawet przedpłacona (prepaid). Reklamacji podlegają transakcje dokonane w bankomatach oraz terminalach, przeprowadzone zarówno z fizycznym użyciem karty, jak i na odległość.

Jak działa chargeback?

A na czym polega sama procedura? To w istocie reklamacja danej transakcji. Zgłaszamy ją do banku, ten tę reklamację rozpatruje i jeżeli decyzja jest pozytywna, to pieniądze wracają na numer rachunku przypisany do karty.

Reklamację możemy zgłosić telefonicznie, osobiście w oddziale banku lub na piśmie. Trzeba być też przygotowanym na to, że bank może poprosić nas o „dokumentację sprawy” – na przykład dowód na to, że próbowaliśmy (bezskutecznie) odzyskać środki korzystając ze zwykłej procedury reklamacji u sprzedawcy. Wcześniejsze próby polubownego załatwienia sprawy istotnie zwiększają nasze szanse na pozytywne rozpatrzenie reklamacji typu chargeback.

Od tego momentu piłka jest po stronie banku. Ten, za pośrednictwem agenta rozliczeniowego, który obsługiwał transakcję, kontaktuje się ze sprzedawcą i prosi o zajęcie stanowiska w sprawie reklamacji. I tak, jeżeli na przykład rozpoczynamy procedurę chargeback dlatego, że w ogóle nie otrzymaliśmy zamawianego towaru, to na tym etapie sprzedawca zostanie poproszony o dowód wysyłki. Jeżeli go nie przedstawi, to będzie to przesłanka do uznania reklamacji.

Gdy weryfikacja sprawy u sprzedawcy zakończy się, bank podejmie ostateczne stanowisko – czy uznać chargeback czy nie.

Oto kilka sytuacji, w których możemy skorzystać z procedury chargeback:

  • gdy bankomat nie wyda pieniędzy (w części lub całości)
  • gdy anulowano transakcję, a mimo to rachunek karty został obciążony
  • gdy podejrzewamy, że transakcja powstała w wyniku oszustwa (przykładowy scenariusz: zauważamy na wyciągu podejrzaną transakcję, zgłaszamy ją do banku, ten otrzymuje od sprzedawcy dowód dokonania transakcji z rzekomo naszym podpisem – ale okazuje się, że to nie nasz podpis – w takim przypadku chargeback powinien zostać rozpatrzony na naszą korzyść)
  • powody techniczne – na przykład, gdy nastąpiła odmowa autoryzacji transakcji a mimo to rachunek karty został obciążony, akceptacja transakcji z karty, której termin ważności upłynął, dwukrotne obciążenie konta kwotą transakcji itp.
  • powody związane z dostarczeniem towarów lub usług, za które nastąpiła płatność – zamówione towary lub usługi nie były zgodne z zamówieniem, były uszkodzone lub niekompletne, lub nie zostały w ogóle dostarczone

Chargeback to potężny oręż w rękach konsumenta. Dzięki niemu możemy skuteczniej walczyć o swoje prawa. Dla banków taka procedura to jednak dodatkowy kłopot, dlatego rzadko kiedy otwarcie informują o możliwościach, jakie daje reklamacja typu chargeback. Chlubnymi wyjątkami są tu BZ WBK, mBank czy ING.

Kiedy można złożyć wniosek o chargeback?

Całą procedurę można rozpocząć już w momencie, w którym dana transakcja zostanie zaksięgowana na rachunku karty. A ile można czekać ze złożeniem reklamacji?

Visa daje limit 120 dni od dnia, w którym wystąpił problem. To niekoniecznie może być dzień transakcji (który w przypadku biletów lotniczych mógł mieć miejsce nawet kilka miesięcy temu), a np. dzień, w którym biuro podróży odwołało wycieczkę, przewoźnik odwołał loty, sprzedawca nie dostarczył towaru…

Ale Visa swoje, a banki swoje. Niektóre traktują zgłoszenie chargeback jako zwykłą reklamację. A na jej złożenie bank daje już tylko 30 dni.

W każdym razie – nie warto zwlekać i najlepiej zgłosić się do banku jak najszybciej.

Obyśmy jak najrzadziej musieli korzystać z chargebacku. Tym niemniej, warto wiedzieć, że mamy taką możliwość.

Fot. Flickr / natloans

Ogólne Polska jest potęgą większą niż Stany Zjednoczone

  • 28 lutego 2014
  • Krzysztof Sobolewski
  • 5 comment

Przynajmniej jeżeli chodzi o płatności bezgotówkowe.

Z pewnym rozbawieniem przeczytałem ostatnio o tym, że banki w Stanach Zjednoczonych zaczynają wycofywać stare karty płatnicze i zastępują je nowymi, z lepszymi zabezpieczeniami przed nieuprawionym użyciem.

Jakiego typu karty wprowadzają? Jakąś rewolucyjną nowość? Może karty biometryczne, które umożliwiają płatność jeżeli tylko rozpoznają odcisk palca właściciela? Albo coś jeszcze bardziej dalekowzrocznego?

W końcu to USA, Krzemowa Dolina, kolebka nowych technologii… No i przede wszystkim USA to kraj, w którym wszyscy płacą kartami kredytowymi. Przynajmniej tak to można sobie wyobrażać śledząc różne doniesienia zza oceanu i oglądając amerykańskie seriale.

Tymczasem, te pozory okazują się wyjątkowo mylące! Wyobraźcie sobie, że banki w Stanach dopiero teraz (mamy 2014 rok!) odchodzą od kart na podpis! I wprowadzają karty z chipem, zabezpieczone PIN-em. Coś, co w Polsce powszechnie funkcjonuje już od dobrych kilku lat.

To dla USA duża zmiana. Banki muszą wymienić karty milionom swoich klientów. A sprzedawcy powinni zainstalować terminale, umożliwiające płatność kartą z chipem. Przekonanie tych ostatnich może okazać się trudne, toteż pojawiają się pomysły na „zachęcenie” sklepów do instalacji „nowoczesnych” terminali. Na przykład takie: jeżeli w sklepie dokonano nieuprawnionej transakcji kartą na podpis, to odpowiedzialność finansową będzie ponosić nie bank (tak było dotychczas), a sklep który tę kartę przyjął.

Moim zdaniem karta na podpis to najmniej bezpieczny środek płatniczy, który mamy obecnie do dyspozycji. Kasjerzy stosunkowo rzadko sprawdzają czy podpis na karcie zgadza się z tym na potwierdzeniu transakcji. W ten sposób złodzieje mogą zrobić naprawdę duże zakupy. Będą mieli w ręku kartę dużo gorzej zabezpieczoną niż karta z kodem PIN. I pozwalającą na dużo większe zakupy niż karty zbliżeniowe (z limitem do 50 zł na pojedynczą transakcję bez potwierdzenia kodem).

To niesamowite jak Stany są daleko za nami pod względem płatności kartami i – w zasadzie – bankowości w ogóle.

Świetnie kontrastuje z tym ostatnie doniesienie z serwisu Bankier.pl. Z ostatnich danych Visy w Polsce dokonuje się prawie 20 mln transakcji zbliżeniowych. Miesięcznie! Pod tym względem jesteśmy na trzecim miejscu w Europie.

W USA tkwią jeszcze w erze kart na podpis, a my jesteśmy już kilka kroków dalej.

Jak sądzicie, czego to jest kwestia? Tego, że banki same narzucają tego typu produkty (wszak dopiero niedawno banki zaczęły na nowo dawać możliwość zamawiania kart płatniczych bez funkcji płatności zbliżeniowych)? A może jesteśmy otwarci na nowości i chętnie wypróbowujemy nowinki techniczne? A może jest jeszcze jakiś inny powód?

Mi się wydaje, że cokolwiek by nie mówić o bankach, coś w tym pędzie do nowoczesności i wyznaczania przyszłych trendów jest. Pod względem innowacyjności w bankowości jesteśmy w czołówce. I nie mam tu na myśli jedynie kart zbliżeniowych. Spójrzcie na taki mBank – to prekursor bankowości elektronicznej. I to w 100% elektronicznej, gdzie wszystko załatwiało się przez internet (ewentualnie przez infolinię lub poczta, jeżeli trzeba było wysyłać papierowe dokumenty). Bez fizycznych placówek, bez obsługi kasowej.

mBank powstał w Polsce w 2000 roku.

A w Stanach? Pierwszy bank oparty na tym modelu – Simple – został założony w roku 2009.

Źródła: The Verge, Bankier.pl

Fot. Flickr / Sean MacEntee

Ogólne Waszym zdaniem: czy karty zbliżeniowe są bezpieczne?

W ostatnich tygodniach gorącym tematem są karty zbliżeniowe. Wygodna technologia pozwalająca na szybkie płatności bezstykowe do 50 zł budzi wątpliwości co do bezpieczeństwa takich transakcji.

Na stronach portalu Gazety Wyborczej oraz na własnym blogu Maciej Samcik szczegółowo rozpisał poszczególne ryzyka związane ze zbliżeniówkami. Sprawę zbadał także Niebezpiecznik prezentując kolejne metody na wyczyszczenie konta posiadacza karty z PayWave lub PayPass.

Głównym zarzutem jest to, że banki pozwalają na to, aby transakcje zbliżeniowe odbywały się w trybie offline. To oznacza, że przy próbie transakcji terminal nie łączy się od razu z bankiem i nie sprawdza ustalonych limitów.  W ten sposób płatności zbliżeniowe mogą doprowadzić nas do debetu (bo terminal nie sprawdzi, czy mamy wystarczającą ilość środków na koncie, tylko przyjmie transakcję) lub przekroczenia limitu na karcie kredytowej. A to naraża nas kolejne karne opłaty.

W skrajnej sytuacji te limity może przekroczyć za nas złodziej.

Druga istotna wątpliwość dotyczy tego jak banki rozpatrują reklamacje dotyczące nieautoryzowanych transakcji dokonanych kartami zbliżeniowymi. Pojawiały się historie klientów, którzy reklamowali transakcje na skradzionych kartach zbliżeniowych, natomiast bank, wystawca karty, odrzucał takie zgłoszenie argumentując, że "okazanie karty przy terminalu jest wystarczającą autoryzacją”.

To bardzo zła praktyka i w takich przypadkach należy się odwoływać. Bank odpowiada za każdą transakcję, która nie jest weryfikowana PIN-em. Przyłożenie karty do czytnika nie jest wystarczającą weryfikacją. To wynika z Ustawy o elektronicznych instrumentach płatniczych, takie jest też stanowisko MasterCard.

Trzecia rzecz to fakt, że banki na ogół nie dają klientom możliwości zablokowania transakcji zbliżeniowych. Stąd szereg poradników w internecie o tym, gdzie naciąć kartę, aby uszkodzić odpowiednią antenkę. Tylko ostatnio wyłamał się mBank, który dał możliwość wyłączenia płatności bezstykowych na swoich kartach. Taka operacja jest jednak nieodwracalna i funkcji zbliżeniowej nie będzie można potem przywrócić.

--

A jakie jest Wasze zdanie na temat kart zbliżeniowych?

Korzystacie z nich na co dzień? Mieliście kiedyś do czynienia z sytuacją, która budziłaby wątpliwości co do bezpieczeństwa transakcji bezstykowych? Gdybyście mieli taką możliwość, to wybralibyście kartę zbliżeniową czy tradycyjną?

Zapraszamy do dyskusji!

Fot. Flickr / Images_of_money

Planowałeś podróż z OLT Express, a po ostatnich wydarzeniach zostałeś bez biletu i bez pieniędzy? Jeszcze nie wszystko stracone – pieniądze będziesz mógł odzyskać bez czekania na łaskę przewoźnika. O ile tylko za bilet płaciłeś kartą.

Z pomocą przychodzi jedna z rzadko wykorzystywanych (i jeszcze rzadziej wspominanych w materiałach informacyjnych banków – chyba jedynie BZ WBK i Inteligo piszą o tym otwarcie) usług związanych z kartami płatniczymi. Chodzi o chargeback, czyli bardziej po polsku – obciążenie zwrotne.

Na czym polega chargeback?

Na to pytanie nie znają odpowiedzi nawet niektórzy pracownicy banków. Zwłaszcza pracownicy infolinii mogą nie być zaznajomieni z tą procedurą.

Chargeback to procedura, którą możesz wszcząć jeżeli:

  • sprzedawca nie dostarczył Ci zamówionego towaru, dostarczył uszkodzony lub niezgodny z umową
  • zapłata za ten sam towar została dokonana kilka razy (zduplikowane transakcje)
  • sprzedawca nie wywiązał się z zamówionej usługi (np. wycieczka z biurem podróży, lot samolotem)

Chargeback to po prostu odwołanie danej płatności kartą. Całość polega na tym, że klient zgłasza do banku podejrzaną transakcję, a ten w jego imieniu kontaktuje się z centrum rozliczeniowym. Centrum rozliczeniowe zwraca pieniądze bankowi i pobiera odpowiednią sumę z konta sprzedawcy. Ale te pieniądze nie wracają jeszcze do klienta...

Aby zapobiec ewentualnym nadużyciom pieniądze trzymane są w depozycie banku. Tak, aby sprzedawca miał szanse się odwołać od całej procedury. Na udowodnienie, że wywiązał się z umowy z klientem ma kilka dni (zależnie od ustaleń z centrum rozliczeniowym). Jeżeli nie przedstawi wiarygodnego dowodu na powodzenie całej transakcji, to pieniądze wracają do klienta.

Gdzie zgłosić się z wnioskiem o chargeback?

Zgłoś się bezpośrednio do banku, który wydał kartę, którą dokonałeś feralnej transakcji. Bank w Twoim imieniu rozpocznie procedurę weryfikacji transakcji w firmie obsługującej płatności.

Samego zgłoszenia można dokonać za pośrednictwem infolinii banku. Dalsze postępowanie zależy już od samego banku (czasami wystarczy kontakt przez infolinię, innym razem trzeba złożyć pisemny wniosek).

Czy moja karta ma chargeback?

Tak, ta procedura dotyczy wszystkich kart Visa i Mastercard: debetowych, kredytowych, a nawet prepaid.

Kiedy można złożyć wniosek o chargeback?

Całą procedurę można rozpocząć już w momencie, w którym dana transakcja zostanie zaksięgowana na rachunku karty. A ile można czekać ze złożeniem reklamacji?

Visa daje limit 120 dni od dnia, w którym wystąpił problem. To niekoniecznie może być dzień transakcji (który w przypadku biletów lotniczych mógł mieć miejsce nawet kilka miesięcy temu), a np. dzień, w którym biuro podróży odwołało wycieczkę, przewoźnik odwołał loty, sprzedawca nie dostarczył towaru…

Ale Visa swoje, a banki swoje. Niektóre (np. mBank) traktują zgłoszenie chargeback jako zwykłą reklamację. A na jej złożenie bank daje już tylko 30 dni.

W każdym razie – nie warto zwlekać i najlepiej zgłosić się do banku jak najszybciej.

Kiedy dostaniesz pieniądze?

Jeżeli wszystko jest ok i nie ma zastrzeżeń do anulowania transakcji, pieniądze powinny zostać ponownie zaksięgowane na rachunku klienta w ciągu dwóch-czterech tygodni. 

Fot. Flickr / Images_of_Money 

Ogólne Większe szanse na obniżenie opłat za transakcje kartami

  • 13 maja 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 2 comment

Ale jakie opłaty za transakcje kartami? Przecież my nic nie płacimy…

My – kupujący nie płacimy, ciężar opłat spoczywa na sprzedawcach. W małych sklepach jest to nawet 3-4% od wartości każdej transakcji, w dużych sklepach ok. 1,5%.

Sprzedawcy od dłuższego czasu, całkiem słusznie, narzekają na wysokość tych opłat.

Są one najwyższe w Europie!

A do tego są skonstruowane w taki sposób, że narażają sprzedawców na straty. W końcu jest to opłata od wartości transakcji, a nie od marży. W przypadku niektórych zakupów właściciel musi dokładać do interesu.

Więcej danych o opłatach intercharge możecie znaleźć w tym raporcie, opracowanym przez NBP.

Ale też nie ma co się zbytnio rozczulać nad ciężkim losem sklepów. W końcu te koszty i tak ostatecznie przerzucają na nas.

Narodowy Bank Polski od jakiegoś czasu prowadzi kampanię na rzecz obniżenia opłat kartowych, prowadząc negocjacje z bankami, agentami rozliczeniowymi i Visą (Mastercard się wyłamuje).

I jest chyba coraz bliżej porozumienia, bo ostatnio Visa zadeklarowała gotowość do realizacji programu redukcji opłat kartowych. A za Visą, prędzej czy później, pewnie pójdzie Mastercard.

Co to oznacza dla nas, klientów? Kilka rzeczy:

1. Sprzedawcy często wliczali opłaty kartowe w ceny towarów. Jest szansa, że te będą teraz nieznacznie tańsze.

2. W innych sklepach, szczególnie w kategorii RTV/AGD, panował dziwny (moim zdaniem) zwyczaj: „wszystkie ceny zawierają rabat 3% za płatność gotówką” – a jak, drogi kliencie, chcesz płacić kartą, to zdejmujemy rabat.

O takich rzeczach klient dowiaduje się najczęściej dopiero w momencie płatności (chyba, że czyta dokładnie wszystkie ulotki i ogłoszenia porozrzucane po sklepie), więc konieczność dopłaty jest nieprzyjemną niespodzianką.

Po obniżeniu opłat kartowych jest szansa, że takie zwyczaje znikną.

3. Ale znikną też dobre rzeczy dla klientów banków. W momencie, gdy opłaty za transakcje kartami zostaną obniżone, banki nie będą już tak skore, by dzielić się tym zyskiem ze swoim klientem. Możliwe zatem, że wystawcy kart mocno ograniczą takie bonusy jak cashback/moneyback.

Ale ostatecznie obniżenie opłat kartowych powinno opłacić się nam wszystkim.

Fot. Flickr / MyTudut 

Ogólne Płatność kartą od 20 zł

Płatność kartą od 20złPod koniec ubiegłego roku mogliśmy płacić kartą w przeszło 175 tys. punktów handlowo- usługowych. Każdego roku przybywa kolejnych kilkanaście tysięcy takich miejsc. Wzrasta także liczba dokonywanych plastikami transakcji, w 2009 roku było ich przeszło 700 milionów razy.

Średnia wartość transakcji kartowej wynosiła w ubiegłym roku 108 zł. Czasem jednak zdarza się, że chcemy zapłacić za zakupy o wartości kilku- kilkunastu złotych. Nie zawsze jest to możliwe, bo w wielu sklepach czy punktach usługowych wywieszone są komunikaty typu „płatność kartą możliwa od kwoty 20 zł”. Zdarzają się nawet wyższe limity, choć technicznie nie ma przeszkód żeby przyjmować płatności od 1 zł.

Problemem są... pieniądze

Stara zasada mówi, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Tak jest również i w tym przypadku. Właściciel sklepu płaci firmie dzierżawiącej terminal prowizję od każdej transakcji. Firmy różnią się między sobą modelem rozliczeń, ale zazwyczaj jest to jeden z trzech wariantów: prowizja procentowa (około 2 proc.), prowizja procentowa z określonym minimalnym progiem prowizji (np. 30 groszy) lub prowizja procentowa powiększona o stałą dopłatę (np. 30 groszy).

Jeżeli więc płacimy w sklepie za towar o wartości 1,5 zł przy użyciu karty, to sklep w zależności od zapisów umowy z agentem rozliczeniowym zapłaci 3 – 33 grosze prowizji. Oznacza to, że realna prowizja wyniesie od 2 do 22 proc kwoty sprzedaży. Jeżeli sprzedawany jest towar z 20 proc. marżą, to dochodzimy do sytuacji, w której sprzedaż może przynieść... stratę.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której płatność wynosi już 20 zł. Wtedy prowizja będzie się kształtowała w przedziale 40 – 70 groszy. Procentowo oznacza to 2 – 3,5 proc., a zatem zdecydowanie mniej niż przy małej płatności. Do tego trzeba doliczyć stałą opłatę za dzierżawę terminala (około 100 zł miesięcznie) oraz koszt połączenia telefonicznego w celu autoryzacji płatności. Stanowisko handlowców wydaje się w tym momencie bardziej zrozumiałe? Teoretycznie tak, ale...

... czy to zgodne z prawem?

O opinię w tej sprawie poprosiliśmy przedstawiciela firmy Polcard, największego w Polsce agenta rozliczeniowego kart płatniczych. Jak możemy przeczytać w przesłanym do nas oświadczeniu „działania akceptantów polegające na odmowie przyjmowania płatności kartami poniżej określonej kwoty są niewłaściwe i niezgodne z prawem”.

Na czym firma opiera tak kategoryczną opinię? Prawo bankowe, a także Ustawa o elektronicznych instrumentach płatniczych milczą na temat dopuszczalności ustalania minimalnego limitu kwoty płatności. Prawo dopuszcza co prawda odmowę przyjęcia płatności kartą, ale tylko w trosce o bezpieczeństwo transakcji, a nie ze względu na zbyt niską kwotę.

Polcard zwraca także uwagę na fakt, że jeżeli organizacja kartowa (np. Visa czy MasterCard) nie wprowadzą ograniczeń kwotowych, to banki, agenci rozliczeniowi czy akceptanci (sklepy) nie mogą na własną rękę tworzyć tego typu barier.

W regulaminach używania kart płatniczych kilku banków, które przeanalizowaliśmy nie ma zapisów ograniczających możliwość zakupu, gdy jego wartość jest zbyt niska. Oznacza to, że bank (nie z własnej winy) nie może wywiązać się z realizacji swojego podstawowego zadania – umożliwienia dokonania płatności wydaną przez siebie kartą.

Przedstawiciele banków z którymi rozmawialiśmy nie słyszeli jednak do tej pory o reklamacjach składanych przez klientów, którzy nie mogli zapłacić kartą za niewielkie zakupy.

Przyszłość należy do kart

Wydaje się, że najskuteczniejszym rozwiązaniem problemu byłoby ograniczenie opłat, które pobierają agenci rozliczeniowi. Taki sam skutek przyniosłoby zapewne wprowadzenie jednolitego standardu, polegającego na pobieraniu zawsze takiej samej – określonej procentowo prowizji (bez dopłat czy minimalnych progów).

Prawdopodobnie jednak sami klienci doprowadzą do tego, że sprzedawcy przestaną odmawiać przyjmowania niewielkich płatności kartowych. W dobie dużej konkurencji można wybrać sklep, w którym płatności przyjmowane są bez względu na ich wielkość. Stanie się to jednak dużo szybciej, gdy w rozwiązanie problemu włączą się także obsługujące terminale firmy.

Fot. SXC.HU / intuitives

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.