Filtrowanie wszystkich postów po tagu "wakacje." Wyczyść filtr

Skoro sezon wakacyjny jest już w pełni, to przyjrzyjmy się różnym metodom płacenia na zagranicznych wakacjach. Tych jest co najmniej kilka, od gotówki, przez standardową kartę płatniczą w PLN, po kartę podpiętą pod konto walutowe i rozliczaną w odpowiedniej walucie (np. EUR lub USD).

Każde z tych rozwiązań ma swoje wady i zalety, które dziś Wam przedstawimy.

Przede wszystkim warto kierować się zasadą, by zawsze mieć jakieś zastępcze rozwiązanie pod ręką. Tak aby w razie nieprzewidzianych okoliczności (blokada karty, kradzież gotówki) nie pozostać bez środków do życia.

Płatności na zagranicznych wakacjach to więc nie zero-jedynkowy wybór: karta czy gotówka, ale raczej odpowiednie ustawienie priorytetów.

Zapas gotówki zawsze się przyda

Z jednej strony możesz zabrać ze sobą samą gotówkę. Uniezależnisz się wtedy od ryzyka walutowego (kosztów przewalutowania każdej transakcji), opłat za wyciąganie gotówki z bankomatów (ba! nie będziesz też tracić czasu na samo szukanie bankomatu) i będziesz mieć pewność, że zapłacisz bez problemu w każdym sklepie.

Ale nie każdy lubi podróżować z taką gotówką w portfelu (a rodzinny wyjazd to koszty idące nawet w kilka tysięcy złotych).

Jakąś gotówkę mimo wszystko warto mieć ze sobą zawsze. I to nie tylko dlatego, że nie w każdym miejscu przyjmą karty, ale właśnie między innymi po to, by mieć jakieś wyjście w sytuacji, gdy stracimy dostęp do karty. A różne sytuacje się zdarzają.

Choćby to, że automaty w bankowych systemach transakcyjnych są nauczone, by blokować karty, gdy zauważą na nich „dziwne” transakcje. A za taką podejrzaną sytuację potrafią uznać to, że karta jednego dnia była używana w Polsce, a potem za granicą.

A zostać poza granicami kraju bez dostępu do pieniędzy to duży problem i jeszcze większe nerwy.

Karta płatnicza w PLN

Z korzystaniem z typowej karty debetowej dołączanej w standardzie do ROR jest ten problem, że wiążą się z tym wysokie dodatkowe opłaty. Przy transakcjach zagranicznych możemy zostać obciążeni:

  • Prowizją za przewalutowanie (płacąc w sklepie czy pobierając gotówkę z bankomatu)
  • Prowizją za wypłatę z bankomatu (i nawet banki zapewniające o bezpłatnych bankomatach na całym świecie nieco naciągają tu rzeczywistość)
  • Różnice kursowe (banki stosują wysokie spready, czyli różnice między kursem sprzedaży i zakupu)

Rzadko kiedy warto brać na siebie takie koszty. Ponadto, niekoniecznie najlepszym pomysłem jest wyjazd zagranicę z kartą, pod którą jest podpięte nasze główne konto.

Walutowa karta płatnicza

I w tym miejscu wchodzą karty walutowe. To karty debetowe związane z rachunkiem w walucie obcej. Karta rozliczana jest oczywiście w odpowiedniej walucie.

  • Znika więc koszt związany z prowizją za przewalutowanie.
  • Prowizja za wypłaty z bankomatów—z tym może być różnie.
  • Nie znika, naturalnie, koszt związany z kursem walutowym.
  • Może za to pojawić się nowy koszt—opłata roczna za odnowienie karty. Może wynosić nawet kilkadziesiąt złotych. I to jest główna wada karty walutowej.

Konto walutowe zasilamy też osobno, nie ma więc ryzyka, że w przypadku kradzieży złodziej będzie miał dostęp do wszystkich pieniędzy, które trzymamy na ROR.

Jeżeli jednak jesteśmy zdeterminowani wykorzystać wszystkie możliwości do oszczędności, to możemy postąpić w następujący sposób: wyrobić sobie kartę walutową w banku, gdzie wydanie karty jest darmowe, zabrać ją na wyjazd, a po powrocie zamknąć taką kartę by nie narażać się na opłaty roczne.

Czy Twój bank ma w ofercie kartę walutową? Jeżeli masz możliwość założenia tam rachunku w walucie obcej, to najprawdopodobniej będzie istniała możliwość wyrobienia sobie karty do takiego rachunku.

Bankomaty

Za granicą bądź szczególnie czujny przy wypłatach z bankomatów – obejrzyj dokładnie bankomat i sprawdź czy nie ma tam żadnych podejrzanych urządzeń – nakładek do skimmingu (sczytania danych karty) przy wejściu na kartę, kamerek skierowanych w stronę klawiatury, na której wpisujesz PIN. Skimming to plaga turystycznych miejscowości.

Druga rzecz, to różne zwyczaje zagranicznych bankomatów jeżeli chodzi o kod PIN. Niektóre mogą wymagać 6-cyfrowego kodu. W takim przypadku swój PIN poprzedź dwoma zerami.

Fot. Flickr / rvacapinta (CC BY 2.0)

Wakacje, urlopy i wszelkie letnie wyjazdy i imprezy zazwyczaj wiążą się z dużymi wydatkami. Im większą rodzinę masz na utrzymaniu – z tym większymi kwotami trzeba się liczyć planując wakacje. Nic dziwnego, że te trzy miesiące lata to kolejny okres żniw dla firm pożyczkowych i banków oferujących szybkie kredyty gotówkowe na wakacyjne wycieczki.

Lato jeszcze nawet się nie zaczęło, a już można znaleźć całe mnóstwo reklam kredytów z wakacyjnym motywem. Wakacje to dla banków szczytowy okres, który można spokojnie porównać do tego, co dzieje się tuż przed końcem roku i świętami Bożego Narodzenia.

My na blogu Kontomierza wielokrotnie udowadnialiśmy, że od takiego napędzanego kredytami konsumpcjonizmu jest nam dość daleko. Nawet nie „dość”, a „bardzo” daleko – gdy tylko możemy, namawiamy do unikania kredytów, a zamiast tego do starannego planowania wydatków (a w przypadku dużych wydatków – planowania z dużym wyprzedzeniem) i uważnego zarządzania domowym budżetem.

Wakacyjne wydatki to doskonała okazja, by te zasady wprowadzić w życie. Oto kilka sposobów, dzięki którym można zaplanować swoje wakacje tak, by nie wymagały one posiłkowania się kredytami (a przynajmniej nie w tak dużym stopniu, jak zwykle).

Oczywiście, pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy, to planowanie wakacyjnych wyjazdów z solidnym wyprzedzeniem. No ale mamy czerwiec, więc to rada raczej na kolejny rok. W każdym razie, zdecydowanie łatwiej jest odkładać 200 złotych co miesiąc przez rok, niż obudzić się w lipcu czy sierpniu i na ostatnią chwilę szukać w domowym budżecie trzech tysięcy na wakacyjny wyjazd.

Zależnie od tego, na jakim etapie jesteś w zarządzaniu swoimi finansami, stojąc przed „koniecznością” szybkiego znalezienia takiej kwoty, staniesz przed takimi trzema opcjami:

  1. sfinansować wyjazd ze swojego „funduszu zakupowego” (lub funduszu „celowego”, specjalnie utworzonego na potrzeby wakacyjnych wydatków) – fundusz zakupowy to pula środków, do której co miesiąc dorzuca się jakąś kwotę z perspektywą wydania tego na przyjemności/większe zakupy w przyszłości; lub jeżeli masz „celowy” fundusz przeznaczony specyficznie na wakacyjne wyjazdy, to
  2. sfinansować wakacje ze środków z „funduszu awaryjnego” – czyli tak naprawdę, to dać kredyt samemu sobie i później w ciągu roku „spłacać” go, uzupełniając z powrotem fundusz awaryjny
  3. sfinansować urlop z kredytu

Najbardziej pożądana jest oczywiście ta pierwsza opcja.

Druga oznacza już trochę sprzeniewierzanie się dobrym zasadom zarządzania domowymi finansami. Z funduszu awaryjnego powinniśmy korzystać tylko w sytuacjach podbramkowych – gdy od szybkiego uruchomienia dodatkowych pieniędzy zależy nasze „być albo nie być”. W założeniu, fundusz awaryjny to nie są pieniądze na kredytowanie bieżącej konsumpcji.

Trzecia opcja, naturalnie, zupełnie odpada – jeżeli szukamy oszczędności, to nie chcemy obciążać naszego budżetu kolejnymi odsetkami. A kredyty gotówkowe są drogie.

Zatem jeżeli opcja pierwsza jest poza naszym zasięgiem, to warto się poważnie zastanowić: czy zrezygnować z wakacji w tym roku? czy mamy możliwość znalezienia czegoś tańszego? jak inaczej możemy zorganizować sobie wolny czas latem?

Jednym z fajniejszych (a bardzo niedocenianych!) rozwiązań jest turystyka lokalna.

W pobliżu własnego miejsca zamieszkania można na ogół znaleźć wiele interesujących atrakcji (pewnie łatwo mi mówić, gdy mieszkam w Sopocie… ;) ) Sam, od kiedy aktywnie jeżdżę na rowerze, poznałem okolice swojego miejsca zamieszkania od zupełnie innej strony, odwiedziłem miejsca, których inaczej nie miałbym okazji zobaczyć i dosłownie poczułem się jak turysta we własnym mieście. Nie wydając nic na podróż, nie wydając nic na pobyt.

Turystyka rowerowa to rzecz, którą zawsze będę polecał z całego serca. W Trójmieście mamy wybrzeże z jednej strony i Trójmiejski Park Krajobrazowy z drugiej, więc na brak miejsc do rowerowych wycieczek nie możemy narzekać. Ale na pewno w promieniu 20-30 kilometrów od każdego miasta i miasteczka w Polsce da się znaleźć coś ciekawego, jakiś cel choćby jednodniowej podróży. Lasy, parki, rezerwaty przyrody, czy jeziora nad które można udać się rowerem i urządzić tam piknik – możliwości jest mnóstwo.

Ale żeby poczuć się turystą we własnym mieście niekoniecznie trzeba wsiadać na rower i pędzić X kilometrów pod górę. Można to też zrobić na spokojnie i bez intensywnego, fizycznego wysiłku.

Nie wiem, czy macie podobnie, ale przed wyjazdami turystycznymi do obcych miast, staram się być dobrze przygotowanym: przeglądam przewodniki i strony internetowe szukając miejsc, które warto odwiedzić, zwiedzić, zobaczyć. Szukając atrakcji niekoniecznie położonych wśród najbardziej uczęszczanego turystycznego szlaku.

Zazwyczaj kończy się tak, że po takiej wycieczce o odwiedzonym mieście jestem w stanie powiedzieć więcej niż o moich rodzinnych stronach. Gdybyście mnie dziś spytali, co warto zobaczyć w Kaliningradzie, to z miejsca wymieniłbym szereg ciekawych rzeczy. Ale gdybyście zapytali o Sopot, to nie wiem, czy nie odpowiedziałbym po prostu „yyy… molo?”

Okazuje się, że inwestycja w przewodnik po własnej okolicy może być całkiem trafionym pomysłem. W ten sposób można odkryć nowe miejsca, o których nawet nie mieliśmy pojęcia oraz zyskać motywację do odwiedzenia tych atrakcji, które od dawna były na naszej liście „do zobaczenia”, ale jakoś nigdy nie było okazji.

Warto być też na bieżąco z letnią ofertą kulturalną własnego miejsca zamieszkania. Lato to czas różnych lokalnych festiwali, które mogą być atrakcją nie tylko dla turystów, ale też właśnie dla osób, które tym razem postanowiły spędzić wakacje w okolicy własnego miasta. A jeżeli w Waszej okolicy nie dzieje się akurat nic ciekawego, to być może któraś z miejscowości w pobliżu organizuje jakieś interesujące wydarzenie (i tu mamy np. kolejny cel dla wycieczki rowerowej).

Jeżeli muszę spędzić wakacje „w domu” – czy to z powodu oszczędności, czy dlatego, że praca nie pozwala mi na wyjazd – to to jest właśnie moja recepta na udane lato. Maksymalne wykorzystanie lokalnych atrakcji, lepsze poznanie okolic własnego miejsca zamieszkania i szukanie zupełnie nowych tras rowerowych.

A jaki jest Wasz sposób na udane lato (bez kredytów)?

Ogólne Plastikowa waluta na wakacjach

  • 11 lipca 2013
  • Krzysztof Sobolewski
  • 7 comment

[Artykuł komercyjny]

Wakacje w pełni, więc temat „kieszonkowego” na urlop jest jak najbardziej aktualny. Gotówka w kieszeni czy karta płatnicza? Obie formy mają swoich zwolenników. Jedni uważają, że wartość waluty w kieszeni jest pewna – nie zapłacimy kroci za przewalutowanie. Zwolennicy kart płatniczych argumentują, że gotówka kusi złodzieja. Pechowcy przytaczają nawet historie zatonięcia banknotów w przyhotelowych basenach!

A co, gdyby tak połączyć zalety gotówki (pewny kurs) i karty płatniczej (bezpieczeństwo i wygoda)? To możliwe! Przedpłacona karta walutowa jest świetnym rozwiązaniem dla jednych i drugich.

Oto kilka jej zalet

Tanio bo bez przewalutowania – na karcie walutowej mamy zdeponowaną walutę, dlatego płacąc za granicą nie będziemy narażeni na koszty jej przewalutowania. Ponadto dokonując transakcji bezgotówkowych nie będziemy obarczeni żadną prowizją za przelew. Podczas wypłaty z bankomatów trzeba liczyć się z opłatą, jednak nie jest ona uzależniona od wypłacanej kwoty a środki nie ulegają przewalutowaniu po „bankowym” kursie.

Bezpieczeństwo – karty walutowe najczęściej mają standardowe zabezpieczenia kart płatniczych. Np. karta walutowa VISA ma wbudowany chip i pasek magnetyczny a użytkownik sam nadaje jej indywidualny PIN.

Bez formalności – nie musisz zakładać konta, podpisywać umowy, ani zobowiązywać się dokonywania wpłat i transakcji.

Dla każdego – Karta nie jest imienna, dzięki czemu możesz korzystać z niej osobiście lub zdeponować na niej kieszonkowe dziecka wyjeżdżającego na zagraniczny obóz lub pieniądze dla pracownika wybierającego się z delegację.

Kontrola nad wydatkami – karta pozwala na stałe monitorowanie salda i ostatnich wydatków  – własnych, dziecka czy pracownika.

Łatwe zasilanie – rachunek karty możesz zasilić w każdej chwili. Jeden z kantorów internetowych – Kantoria.com - gwarantuje zasilenie oferowanej przez siebie karty EUR z 10% rabatem na marżę. Ponadto gwarantuje wpłynięcie środków na rachunek karty w ciągu zaledwie godziny od dokonania zlecenia. Dlatego nawet odpoczywając za granicą możemy za pośrednictwem internetu kupić walutę po korzystnym kursie i przelać ją na rachunek karty.

Bezpieczeństwo, wygoda i korzystny kurs wymiany w jednym. Zanim spakujemy ostatnią walizkę zastanówmy się, czy nie warto wydać kilkunastu złotych na „plastikową” walutę. Oczywiście zawsze trzeba mieć trochę drobnych w portfelu, jednak większe kwoty bezpiecznie jest deponować na rachunku karty.

Więcej informacji na temat wspomnianej karty walutowej znajdziecie tutaj.

Ogólne Karta płatnicza i wakacje - bezpieczne połączenie?

Większości kart wydawanych przez polskie banki można używać wszędzie na świecie. Logo Visa i MasterCard jest powszechnie rozpoznawalne. Ale to, że można nie musi przecież oznaczać, że to się opłaca. Ani nie musi oznaczać, że to bezpieczne.

Co więc warto mieć w portfelu na zagraniczne podróże?

To niestety najczęściej wybór między dwoma nie najkorzystniejszymi alternatywami.

Z jednej strony możesz zabrać ze sobą samą gotówkę. Uniezależnisz się wtedy od ryzyka walutowego (kosztów przewalutowania każdej transakcji), opłat za wyciąganie gotówki z bankomatów (ba! nie będziesz też tracić czasu na samo szukanie bankomatu) i będziesz mieć pewność, że zapłacisz bez problemu w każdym sklepie.

Ale nie każdy lubi podróżować z taką gotówką w portfelu (a rodzinny wyjazd to koszty idące nawet w kilka tysięcy złotych). Co więcej, bez żadnej karty w portfelu musisz się bardzo pilnować, bo nie będziesz mieć żadnego zapasu środków i praktycznie żadnej możliwości, by pobrać dodatkową gotówkę. Możesz wydać tylko tyle ile zabierzesz ze sobą. W sumie, można patrzeć na to jak na zaletę :) – ale jest to też utrudnienie w przypadku sytuacji nieprzewidzianych.

Z drugiej strony, polegając głównie na kartach bierzesz na siebie inny szereg ryzyk. Ponosisz koszty związane z przewalutowaniem, nie każdy sklep będzie miał terminal i będzie mógł przyjąć Twoją kartę. Musisz też zachować szczególną czujność przy wypłatach z bankomatów.

Zawsze miej zapas gotówki

Przed zagranicznym wyjazdem wielu ludzi zadaje sobie pytanie czy lepiej wziąć kartę czy gotówkę. Nauczony doświadczeniem swoim i znajomych jestem zdania, że niezależnie od tego czym wolisz płacić (i co bardziej się opłaca), gotówkę należy mieć ze sobą zawsze. Jakiś zapas na wszelki wypadek, bo różne sytuacje się zdarzają.

Choćby to, że automaty w bankowych systemach transakcyjnych są nauczone, by blokować karty, gdy zauważą na nich „dziwne” transakcje. A za taką podejrzaną sytuację potrafią uznać to, że karta jednego dnia była używana w Polsce, a potem za granicą.

A zostać poza granicami kraju bez dostępu do pieniędzy to duży problem i jeszcze większe nerwy.

Karta kredytowa czy debetowa?

Jeżeli chcesz mieć największą pewność, że Twoja karta zostanie przyjęta w sklepach za granicą, weź ze sobą kartę kredytową. Tym bardziej jeżeli planujesz wypożyczyć po drodze samochód – wtedy często wymagana jest właśnie karta kredytowa.

Jeżeli masz płaską kartę debetową (np. Visa Electron, Maestro), to jest ryzyko, że sprzedawca w sklepie jej nie przyjmie. A to dlatego, że taka karta działa tylko tam, gdzie jest terminal podłączony do sieci akceptacji i sprzedawca może dzięki niej połączyć się z twoim bankiem. Ten problem nie istnieje w przypadku kart wypukłych.

Pamiętaj, że za granicą karty kredytowej dotyczą te same zasady wypłat w bankomatach co w Polsce. W skrócie: nie wypłacaj kredytówką gotówki! Bo to dodatkowa prowizja i brak okresu bezodsetkowego. Dlatego warto mieć też ze sobą debetówkę, na wypadek wypłat w bankomatach. Tylko pamiętaj, by przed wyjazdem zostawić na koncie odpowiednią ilość środków (karta debetowa) i upewnij się, że masz wystarczający limit kredytowy (karta kredytowa).

Bankomaty

Sprawdź jakie zasady stosuje Twój bank jeżeli chodzi o wypłaty z bankomatów za granicą. Poza wyjątkowymi sytuacjami, to właśnie Twój bank (a nie operator sieci bankomatów) ustala stawkę prowizji za wypłatę z obcego, zagranicznego bankomatu.

Dziś w ofercie banków można znaleźć karty debetowe, z których można wypłacać gotówkę bez prowizji za granicą. Ale uwaga! – to „bez prowizji” to tylko pół prawdy. Faktycznie, nie zapłacisz wtedy prowizji za wypłatę z bankomatu, ale jeżeli wypłacasz gotówkę w innej walucie niż waluta rozliczeniowa karty. I tu sprawy trochę się komplikują.

Bo walutą rozliczeniową Visy i Mastercard nie są złotówki. To euro (zazwyczaj, są wyjątki, gdzie banki jednak ustawiają PLN – np. Polbank; zdarza się też USD). Zatem za granicą euro wypłacisz bez dodatkowej prowizji za przewalutowanie. Ale już na przykład wypłacając GBP bank najpierw będzie musiał przeliczyć to na euro, a potem na PLN. Po drodze pobierze prowizję, zwyczajowo 2-3%.

I jeszcze dwie uwagi.

Za granicą bądź szczególnie czujny przy wypłatach z bankomatów – obejrzyj dokładnie bankomat i sprawdź czy nie ma tam żadnych podejrzanych urządzeń – nakładek do skimmingu (sczytania danych karty) przy wejściu na kartę, kamerek skierowanych w stronę klawiatury, na której wpisujesz PIN. Skimming to plaga turystycznych miejscowości.

Druga rzecz, to różne zwyczaje zagranicznych bankomatów jeżeli chodzi o kod PIN. Niektóre mogą wymagać 6-cyfrowego kodu. W takim przypadku swój PIN poprzedź dwoma zerami.

Spread walutowy – ukryte koszty

Prowizja za wypłaty z bankomatów to nie koniec kosztów. Jest jeszcze spread walutowy, czyli taka „ukryta” prowizja. Bank przewalutuje każdą transakcję wykonaną w walucie po swoim kursie, który najczęściej jest mniej korzystny niż ten w kantorze. Tu znów mogą zdarzyć się wyjątki, gdzie bank w przypadku takich transakcji kartowych nie stosuje swoich kursów tylko kurs organizacji rozliczeniowej – Visy lub Mastercard. Taki kurs jest zazwyczaj nieco korzystniejszy dla klienta.

Koszt spreadu walutowego możemy ponieść raz lub nawet dwa razy przy jednej transakcji. Raz, jeżeli dokonujemy transakcji w euro (czyli walucie rozliczeniowej karty). Wtedy bank przewalutuje EUR na PLN (oczywiście jeżeli karta jest podpięta do rachunku w PLN). Ale jeżeli po drodze dochodzi do dwukrotnego przewalutowania (jak w przykładzie wcześniej: GBP -> EUR -> PLN), to bank zarobi na spreadzie dwa razy, przy każdym przewalutowaniu.

Koszty związane z przewalutowaniem można obniżyć zakładając w Polsce rachunek walutowy z podpiętą do niego kartą debetową. Zasilasz takie konto środkami, które nabyłeś po korzystnym kursie w Polsce (np. w wybranym kantorze online) i jedziesz za granicę. Np. Alior Bank oferuje takie konta w USD, EUR i GBP. Ale uwaga! – gdy bank podrzuca takie korzyści (tu oszczędność na przewalutowaniu) trzeba koniecznie przeczytać taryfę opłat i prowizji by sprawdzić, czy nie odbija sobie tego w innym miejscu. Alior odbija – w postaci opłaty miesięcznej za kartę (5 zł) i opłaty za wypłatę z bankomatów za granicą (5 zł). Musisz więc samemu policzyć czy Ci się to opłaca.

A jakie są Wasze doświadczenia z zakupami i wakacjami za granicą? Co możecie doradzić osobie, która planuje budżet na swój pierwszy zagraniczny wyjazd?

Fot. Flickr / 401 (K) 2013

Ogólne Wakacyjny budżet: czy planujesz swoje wakacyjne wydatki?

  • 17 lipca 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 3 comment

Zacznijmy od sytuacji idealnej.

Rok temu, jakoś w sierpniu lub wrześniu przejrzałeś stan swoich kont i wyciągi z kart kredytowych i podsumowałeś swój wakacyjny budżet. Na podróże wydałeś tyle-a-tyle, na dojazdy tyle, jedzenie na miejscu, noclegi, dodatkowe atrakcje: tyle, tyle i tyle.

Na tej podstawie zaplanowałeś swoje wakacyjne wydatki na 2012 rok i już od września zacząłeś co miesiąc odkładać 1/10 zaplanowanej kwoty.

Wszystko się zgadza? W takim razie możesz przestać czytać. Czegoś brakuje? To zapraszam do reszty wpisu.

Wakacje to kolejny okres, kiedy regularne prowadzenie miesięcznego budżetu (lub po prostu importowanie historii transakcji do Kontomierza) bardzo się przydaje. Nie ma co się oszukiwać: tego gdzie, na co i ile pieniędzy wydaliśmy rok temu raczej nie będziemy pamiętać.

A taka informacja to przecież doskonały punkt wyjścia do planowania wydatków na najbliższe wakacje.

Im wcześniej zaczniesz planować tym lepiej: wcześniej możesz zacząć odkładać pieniądze na ten cel. W ten sposób w mniejszym stopniu obciążasz swoje codzienne domowe finanse w czasie wakacji.

Osobiście jestem wielkim fanem takich funduszy celowych. Nowy komputer, ubezpieczenie samochodu, czy właśnie wakacje - dla każdego z takich celów mam oddzielne konto oszczędnościowe. Dzięki temu zawsze wiem na jakim etapie realizacji celu jestem. Tutaj duży plus dla eurobanku, w którym miałem możliwość założenia 15 kont oszczędnościowych i nadania każdemu indywidualnej nazwy.

Wprawdzie oprocentowane są raczej marnie (dziś: okolice 4% brutto w skali roku), to akurat w tym przypadku dla mnie bardziej liczy się sama użyteczność niż oprocentowanie.

Ok, a co jeżeli obudziłeś się dopiero w maju, czerwcu lub nawet przed chwilą?

Być może nie wszystko stracone: zwłaszcza, jeżeli stosujesz inny dobry zwyczaj finansowy: regularne odkładanie pieniędzy na bliżej nieokreślone zachcianki. Po prostu: co miesiąc odkładasz jakąś część dochodu (powiedzmy 10%) na "fundusz rozrywkowy". Pieniądze, które możesz wydawać kiedy chcesz i na co chcesz. Bez wyrzutów sumienia. Oczywiście - dopóki się nie skończą.

Odkładanie pieniędzy do takiego "funduszu rozrywkowego" to świetny pomysł na utrzymanie równowagi w finansach: oszczędzając pieniądze nie zapominasz o tym, że czasem trzeba także sprawić sobie przyjemność.

I właśnie wakacje są dobrym momentem, by do takiego funduszu zajrzeć. A nawet - w razie potrzeby - wyzerować go. W końcu to pieniądze, które możesz swobodnie wydawać.

Jeżeli nie uwzględniałeś wcześniej takich "oszczędności" w swoim budżecie, to gorąco zachęcam, by zacząć już dziś. To naprawdę doskonały pomysł na utrzymanie zdrowych relacji z pieniędzmi: ani nie ograniczasz się za bardzo (bo masz środki na zabawę), ani nie szastasz pieniędzmi (bo fundusz zakupowy też ma przecież swój limit).

A jakie są najgorsze rzeczy, które możesz zrobić?

Do głowy przychodzą mi dwie sytuacje. 

Pierwsza to wakacje na kredyt. Rynek "chwilówek" bardzo lubi wakacje. Tyle, że w ten sposób skazujesz się na to, że za dwutygodniowy wyjazd będziesz płacić przez kolejny rok lub dwa. No i dopłacisz do całej imprezy z 20-30% (w postaci odsetek dla banku).

Drugi błąd to sięgnięcie do funduszu awaryjnego. To zdecydowanie nie są środki, którymi powinno się finansować przyjemności, zakupy, czy wyjazdy. Wakacje to czas na relaks, a ten będzie niemożliwy (lub: mocno utrudniony) jeżeli podbierzesz sobie z konta całą rezerwę na nieprzewidziane wydatki.

Fot. Flickr / jeeheon 

Ogólne Wakacyjny budżet: wyjazd z biurem podróży

  • 10 lipca 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 2 comment

Wakacje! Czas urlopów, dłuższych lub krótszych podróży i odpoczynku. Jak sprawić, aby ten czas nie kojarzył się ze stresem, nieudaną wycieczką lub znacznie przekroczonym budżetem?

Jak zwykle najważniejsze jest staranne planowanie.

Pierwszą rzeczą, którą w tym planie trzeba wziąć pod uwagę, jest typ wyjazdu. Z biurem podróży czy samodzielnie?

Jeżeli wolisz zorganizowane wycieczki, to – jak uczą coroczne doświadczenia i powtarzające się historie o bankructwach biur – nie kieruj się ceną. Głównym priorytetem powinno być sprawdzenie wiarygodności biura podroży. Na urlopie chyba nie ma nic gorszego niż zostać wyrzuconym z hotelu z powodu niewypłacalności operatora.

Biuro podróży można sprawdzić na stronie http://www.turystyka.gov.pl/ w Centralnej Ewidencji Organizatorów Turystyki i Pośredników Turystycznych. Wśród danych jest m.in. suma gwarancji ubezpieczeniowych posiadanych przez biuro. Biur, których nie ma w rejestrze, lub biur wykreślonych (i z zakazem działalności) lepiej unikać.

W tym samym rejestrze warto sprawdzić, czy biuro podróży posiada właściwe uprawnienia do organizowania wycieczek w danym rejonie. Informacje o tym można znaleźć w dziale II „zasięg terytorialny”. Jak czytać oznaczenia? Grupa I to Polska, grupa II to kraje europejskie (za wyjątkiem tych z grupy IV - naszych sąsiadów), grupa III to pozostałe kraje świata,  grupa IV to kraje, z którymi Polska graniczy.

Biuro można sprawdzić także w Urzędzie Marszałkowskim, gdzie przede wszystkim warto zapytać o skargi, które wpłynęły na dane biuro. 

Dobrym źródłem informacji jest internet i opinie na różnych forach czy nawet fanpage’ach biur podróży. Jak pokazuje analiza przygotowana przez Brand24 problemy organizatorów wycieczek czasami można przewidzieć starannie studiując wypowiedzi klientów.

Trzeba być szczególnie wyczulonym na sygnały świadczące o nieopłaconych hotelach, problemach ze zwrotem pieniędzy za odwołany/przerwany wyjazd, czy problemach z kontaktem z danym biurem.

Cena wycieczki też może być sygnałem ostrzegawczym – jeżeli jest podejrzanie niska, to taka „promocja” może nas ostatecznie bardzo dużo kosztować.

Oczywistością jest także dokładne przeczytanie umowy – a w szczególności tego, co zawiera (a czego nie zawiera) cena wycieczki. Lepiej nie być niemiło zaskoczonym w miejscu pobytu. Dlatego warto sprawdzić takie rzeczy, jak: miejsce pobytu (i standard hotelu), posiłki, program turystyczny, posiłki, transport.

Dobrą decyzją może też być zdanie się na duże, znane biuro. Chociaż i tu gwarancja nigdy nie jest stuprocentowa.

Przed takim zorganizowanym wyjazdem trzeba wykonać trochę pracy i największym wyzwaniem wcale nie jest spakowanie się do jednej walizki na tygodniowy wyjazd. Naprawdę warto poświęcić te kilka godzin na staranne przestudiowanie informacji o przewoźnikach – by potem nie żałować.

Fot. Flickr / Michelle Brea 

Ogólne Tanie podróżowanie

Tanie podróżowaniePolskie Linie Lotnicze LOT pochwaliły się wczoraj „wielką rewolucją w lataniu”. W nowej ofercie ceny biletów na loty krajowe zaczynają się od 79 zł, a na podróżnych czeka 100 tys. tanich miejsc w samolotach. Propozycję lotniczego przewoźnika lepiej potraktować jako impuls do porównania ofert, bo pospiesznie wykupiony bilet może okazać się bardzo drogi.

Przyjmijmy, że chcemy dostać się z Warszawy do Gdańska, w poniedziałek 19 lipca. Nad morzem zostaniemy do niedzieli 25 lipca. W tym miejscu drobne zastrzeżenie do promocji LOT-u – otóż ceny biletów z Warszawy, Krakowa i Szczecina kosztują nieco więcej niż z innych miast, a najtańsze zaczynają się od 99 zł.

W tej sytuacji dużym zaskoczeniem jest fakt, że cena biletu w obydwie strony dla powyższych warunków, to... 575 zł! Po drobnej korekcie dat i wyborze najtańszych ofert zapłaciłbym 381 zł. Po przesunięciu daty wylotu o miesiąc cena spadła do 327 zł, a po kolejnych 30 dniach jest to już tylko 136 zł! Trudno jednak wyobrazić sobie spontaniczny wyjazd nad morze we wrześniu, bo pogoda jest już wtedy mocno niepewna.

Zdecydowanie korzystniej na tym tle prezentuje się oferta przewoźników kolejowych. Wybierając Tanie Linie Kolejowe zapłacimy za przejazd w dwie strony około 110 zł (w drugiej klasie). Droższa będzie podróż z Intercity, gdzie za bilet tam i z powrotem zapłacimy około 230 zł. Zdecydowanie najtańszą ofertę przygotowały Koleje Mazowieckie – podróż u tego przewoźnika będzie kosztowała 70 zł (pociąg „Słoneczny”).

Z Warszawy do Gdańska możemy dostać się także autokarem (110 zł w dwie strony) i samochodem (230 zł). Oczywiście koszt podróży samochodem można rozłożyć na kilka osób, a przy czterech podróżujących będzie to około 60 zł.

Poza ceną istotny jest także czas i komfort podróży. Jeżeli chodzi o wygodę, to z samolotem nikt rywalizacji nie wygra. Pociągi są brudne, zatłoczone i zazwyczaj bez klimatyzacji. Bilety na pociąg „Słoneczny” sprzedawane są bez miejscówek, a w niektóre dni zainteresowanie klientów jest tak duże, że podróż na korytarzu to dla wielu osób jedyna możliwość.

Nieco lepiej jest w autokarach, a komfort podróży samochodem zależy od tego jakim autem ruszamy w trasę. Oczywiście już sama konieczność prowadzenia pojazdu na przeszło trzystukilometrowej trasie to znaczące ograniczenie własnej wygody, ale w przypadku liczniejszych grup to po prostu bardziej opłacalne.

Czas podróży najkrótszy będzie w samolotach (około godziny), ale trzeba wziąć pod uwagę także czas dojazdu na i z lotniska, a także fakt, że w porcie lotniczym trzeba się stawić przynajmniej godzinę przed odlotem. To wydłuża czas podróży do około 3 godzin. Pociągiem będziemy jechać 5-6 godzin, a autokarem 6-7. Czas podróży samochodem jest porównywalny z przejazdem koleją.

Na przykładzie trasy Warszawa – Gdańsk łatwo można dokonać analizy kosztów podróży różnymi środkami transportu. Z takiego porównania płynie kilka wniosków:

1. Przed wyjazdem warto porównać koszty podróży samolotem, pociągiem, autokarem i samochodem. Ceny łatwo sprawdzimy w internecie, a całość nie zajmie nam więcej niż 10 minut;
2. Nie ufajmy bezgranicznie promocjom – dokładnie sprawdźmy ich warunki dla konkretnych terminów i tras;
3. Podróż samochodem będzie opłacalna tylko wtedy, gdy koszty paliwa rozłożą się na przynajmniej 3 osoby;
4. Bilety kolejowe w dobrych cenach często są sprzedawane bez miejscówek – może się zdarzyć, że całą podróż spędzimy na stojąco, a w skrajnych wypadkach nawet nie wejdziemy do pociągu;
5. Decydując się na samolot warto doliczyć czas podróży na i z lotniska, czas odprawy oraz cenę transportu na/z lotniska. Porty lotnicze zazwyczaj położone są pod miastami;
6. Wcześniejsza rezerwacja biletów lotniczych oznacza dużo niższe ceny, a podobne promocje można znaleźć także w PKP i PKS;
7. W obrębie tego samego dnia mogą być spore różnice w cenach biletów na loty/przejazdy w określonych godzinach;
8. Zawsze warto zapytać o aktualne promocje.

Fot. SXC.HU / d-s-n

Ogólne Wakacje na kredyt

Kredyty na wakacjeDzisiaj w szkołach podstawowych, średnich i gimnazjach odbywają się uroczystości zakończenia roku szkolnego. To oznacza, że tysiące uczniów już wkrótce wyjadą na wakacje. Dla wielu rodzin oznacza to zaciąganie kredytów, które mają sfinansować upragniony wypoczynek.

Chociaż kredyt nie jest tak łatwo dostępny jak jeszcze kilka lat temu, to jednak widać w tym segmencie pewne ożywienie. Banki, które w zeszłym roku zwijały akcję kredytową dzisiaj oferują specjalne kredyty na wakacje.

Kredyt w wysokości 6 tys. zł na 12 miesięcy najtaniej otrzymamy w Getin Banku (553 zł/m-c). Na kolejnych miejscach plasują się Volkswagen Bank (556 zł), Bank Pocztowy (560 zł) i Polbank (564 zł). Pożyczkę w tej samej wysokości ale na 24 miesiące najtaniej wziąć w Polbanku (300 zł/m-c), Getin Banku (305 zł), a niewiele droższe są oferty BZ WBK (306 zł), PKO BP (310 zł) i Kredyt Banku (314 zł).

Kredyt dla większej rodziny – 12 tys. zł przy dwuletnim okresie spłaty najkorzystniej zaciągniemy w Volkswagen Banku (605 zł/m-c), BZ WBK (611 zł), Getin Banku (612 zł), Kredyt Banku (629 zł) i MultiBanku (630 zł). Przy wydłużeniu okresu spłaty do 36 miesięcy rata w BZ WBK wyniesie 431 zł, w Banku Pocztowym 435 zł, w Lukasie 442 zł, a w ING 448 zł.

Warto także porównać całkowity koszt zaciąganego kredytu. Generalnie obowiązuje zasada, że im krótszy jest okres spłaty, tym łączne koszty są niższe. Nie inaczej jest w tym przypadku. Kredyt w Getin Banku na kwotę 6 tys. zł będzie miał łączny koszt przeszło 600 zł (12 miesięcy) i przeszło 1300 zł (24 miesiące). Warto więc wybrać krótszy okres kredytowania, ale trzeba także pamiętać, by nasz domowy budżet nie był co miesiąc rujnowany przez zbyt wysoką ratę.

Niezależnie od przeznaczenia, zaciągając kredyt gotówkowy należy pamiętać o prawach klienta przysługujących z mocy ustawy o kredycie konsumenckim. Pamiętajmy także, by nie zaciągać wieloletnich kredytów na jedne wakacje, gdyż w kolejnym roku może nam już nie starczyć zdolności kredytowej by pojechać na jakikolwiek urlop. Osoby, którym banki odmówią w tym roku kredytowania powinny zacząć odkładać miesięcznie kwotę, którą planowały wydać na kredyt – w ten sposób w przyszłym roku pojadą na urlop za swoje pieniądze i zaoszczędzą dodatkowo na kosztach kredytu.

Fot. SXC.HU / dynamix

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.