Filtrowanie wszystkich postów po tagu "wymówki." Wyczyść filtr

Nie zawsze podejmujemy właściwe decyzje finansowe. Nawet jeżeli wiemy, że coś w naszym budżecie nie gra, to unikamy zmian. Bo tak jest wygodniej, bo tak jest łatwiej, bo tak.

Zmiana nawyków finansowych może oznaczać rezygnację z kilku przyjemności, zmianę stylu życia (np. koniec życia na kredyt), czy nałożenie na siebie większej dyscypliny jeżeli chodzi o wydawanie pieniędzy.

To nie zawsze jest łatwe i przyjemne. Dlatego wtedy pojawiają się wymówki i usprawiedliwienia. Czy niektóre z poniższych brzmią znajomo?

„Budżet? Jaki budżet?”

Brak wiedzy o przepływach finansowych w naszym własnym budżecie to prosta droga do tego, aby pieniądze wyciekały nam z portfela.

Budżet domowy to podstawa. Nieważne jak go prowadzisz: w Excelu, w Microsoft Money, w Kontomierzu, czy jakkolwiek inaczej. Ważne, że w ogóle go prowadzisz.

Taki budżet domowy to sprawdzony sposób na śledzenie własnych pieniędzy i pilnowanie, by nie wydawać więcej niż się zarabia. To przecież tak naprawdę najważniejsza zasada domowych finansów – dbać o to, by wydatki nie przekraczały zarobków. Ale żeby tego pilnować, musimy wiedzieć ile zarabiamy i ile wydajemy – choćby w najbardziej ogólnym ujęciu. I w tym właśnie pomaga domowy budżet.

„Jeszcze za wcześnie na myślenie o emeryturze”

Mając 20-, 30-, czy nawet 40-kilka lat emerytura może wydawać się całkiem odległą myślą. Tym bardziej, że rząd dba o to, byśmy do emerytury mieli jak najdalej przesuwając wiek emerytalny.

Tymczasem o emeryturze warto pomyśleć jak najwcześniej.  Najlepiej gdy za tym myśleniem idzie też odkładanie pierwszych pieniędzy na ten cel. Choćby niewielkich. Bowiem im więcej czasu damy takim oszczędnościom, tym większą wartość będą one miały w momencie przechodzenia na emeryturę. Tak działa procent składany, o którym już jakiś czas temu pisaliśmy na naszym blogu.

Za to im później zaczynasz, tym większe kwoty będziesz musiał odkładać co miesiąc, by zapewnić sobie ten sam poziom życia na emeryturze. Zdecydowanie warto zacząć oszczędzać na emeryturę zanim nasze prywatne miesięczne „składki” przerodzą się w naprawdę wysokie kwoty.

„Po co w ogóle zmieniać bank?”

Banki często zmieniają swoje oferty i taryfy opłat. Bank, w którym od lat trzymamy konto z wygody i przyzwyczajenia może być daleko w tyle za najlepszymi ofertami na rynku. Biorąc pod uwagę tylko najbardziej podstawowe produkty, w bankach zostawiamy od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych rocznie. Za same ROR-y i karty! A do tego dochodzą “stracone” zyski z lepiej oprocentowanych lokat i kont bankowych.

Warto mieć oczy szeroko otwarte i wypatrywać korzystniejszych ofert.

„Kupuję mieszkanie na całe życie”

Zakup mieszkania to taka okoliczność, przy której strategia “kupić raz, a dobrze” może się zdecydowanie nie sprawdzić. Przy kupowaniu mieszkania dobrze myśleć na kilka lat do przodu. Ale czy koniecznie trzeba myśleć o tym jak o zakupie na “całe życie”?

W ten sposób łatwo kupić mieszkanie zbyt duże jak na nasze obecne potrzeby. Od razu zakładamy dodatkowe pokoje na kolejne pokoje i metraż, który będzie odpowiedni dla dużej rodziny. Nawet jeżeli nasze życie jest na daleko wcześniejszym etapie, niż założenia, które właśnie podejmujemy.

Do czego to prowadzi? Do tego, że zostajemy z za dużym mieszkaniem jak na nasze potrzeby i – przede wszystkim – z za dużym kredytem jak na nasze obecne możliwości.

Z zakupem mieszkania nie warto też się śpieszyć. Czasem bardziej opłaca się pozostanie kilka lat dłużej na wynajmowanym niż podejmowanie zobowiązania finansowego na kilkaset tysięcy złotych, gdy jeszcze nie jesteśmy na to gotowi.

„Zapłacę za to z następnej pensji”

Finansowanie bieżącej konsumpcji kredytem to bardzo zły pomysł. Zamiast oszczędzać – zadłużamy się. Jesteśmy niecierpliwi i zamiast uzbierać pieniądze na nowy zakup – kupujemy teraz, a płacimy potem w ratach kredytowych. Obciążamy swój miesięczny budżet kolejnym regularnym zobowiązaniem i ograniczamy tym samym własne możliwości.

Najgorzej, gdy taki styl życia wejdzie w krew. Raty kredytów będą stanowić znaczną część miesięcznych wydatków, środki na karcie kredytowej wyczerpane pod limit… - w takiej sytuacji zdecydowanie nie będziemy gotowi na żadne nieprzewidziane wydatki czy okoliczności (jak np. utrata pracy). Kredyty czynią nasz budżet zdecydowanie mniej elastycznym.

Fot. Flickr / pictures of money

Ludzka psychika potrafi działać na przedziwnych zasadach. Na przykład gdy mamy okazję do dokonania pozytywnej życiowej zmiany, to wyobraźnia mnoży przed nami przeszkody. To się nie uda, tamto nie ma sensu, tego nie warto… Bardzo łatwo sięgnąć po którąkolwiek z wymówek.

Może to działać w najróżniejszych obszarach życia. Takie wymówki można znaleźć na okazję zmiany diety na zdrowszą, na okazję częstszych ćwiczeń, częstszego czytania książek, czy na okazję rozpoczęcia oszczędzania i kontrolowania budżetu.

Niektórzy z nas boją się zmian – nawet jeżeli te zmiany mają być pozytywne.

Jak sobie poradzić z takim strachem i brakiem motywacji? Rozprawiając się z najbardziej szkodliwymi wymówkami. Oto kilka z nich – oczywiście na przykładzie oszczędzania.

Wymówka: zacznę od jutra

Oszczędzanie często zaczyna się od wielu dobrych chęci i daleko idących postanowień. I w wielu przypadkach na tym właśnie się kończy. Zdajemy sobie sprawę, że oszczędzanie jest korzystne (a samodzielne oszczędzanie na emeryturę, w obecnych warunkach, nawet nie tylko korzystne a wręcz konieczne), ale gdy z fazy rozmyślania i planowania mamy przejść do działania, to robi się trudno.

Zawsze jest jakaś okazja, by wydać te pieniądze, które w głowie zaksięgowaliśmy już jako oszczędności. Zawsze da się znaleźć jakiś (pozornie) racjonalny powód, dla którego warto odłożyć oszczędzanie na później.

Mam teraz szczególnie ciężki finansowo miesiąc – zacznę od przyszłej wypłaty.

Dziś już nie warto, jest za późno i jestem zbyt zmęczony by myśleć o pieniądzach. Jutro będę miał więcej czasu i świeży umysł - wtedy się tym zajmę.

Rozwiązanie: zacznij już teraz

Zacznij już dziś, a nawet – już teraz. Rozejrzyj się dookoła: zgaś światło w nieużywanych pomieszczeniach, dokręć kran by nie kapał, wyłącz telewizor zamiast przełączać go w tryb czuwania. To już są pierwsze oszczędności! Mało spektakularne i na pierwszy rzut oka niewidoczne, ale pamiętaj o naczelnej zasadzie oszczędzania – kropla drąży skałę.

Drobiazgi załatwione? To pójdź o krok dalej i przetnij swoją kartę kredytową, na której trzymasz zadłużenie już od wielu miesięcy.

Te rzeczy nic nie kosztują, nie wymagają ogromnych wyrzeczeń, czy wielkiej życiowej zmiany. A są już jakimś pierwszym krokiem na drodze do pełnej kontroli nad własnym budżetem.

Najgorszy jest moment tuż przed początkiem – potem idzie już łatwo.

Po prostu nie czekaj na żadną magiczną datę – na poniedziałek, na początek tygodnia, na następną wypłatę. Te wszystkie magiczne daty mają to do siebie, że zawsze są w przyszłości. Nigdy „teraz”. Jeżeli dziś podjąłeś decyzję o oszczędzaniu, to nie odkładaj działania w czasie. Idź za ciosem i już teraz zrób pierwszy krok w odkładaniu pieniędzy.

Wymówka: nie mam z czego oszczędzać

Łatwo wyobrazić sobie idealny stan i od samego początku wszystko ustawić tak, by było idealnie i optymalnie… Odkładać 20% pensji, oszczędzać energię, paliwo itp. Tylko potem szybko okazuje się, że te wszystkie założenia – przynajmniej na początku – są nie do utrzymania, a wprowadzone zmiany są zbyt gwałtowne.

Jest duża szansa na to, że jeżeli dopiero zaczynasz kontrolować swoje wydatki, to nie jeszcze masz w budżecie takiego luzu by odkładać regularnie 10% czy 20% swojej pensji. Być może nie masz nawet żadnego luzu i stąd przekonanie, że na oszczędności nie ma tu już miejsca.

Rozwiązanie: zacznij od małych kroków

Nawyk oszczędzania najlepiej wprowadzać do swojego życia powoli, bez drastycznych zmian. Tak aby nie odczuwać tych zmian we własnym stylu życia.

Chcesz zacząć działać już dziś? Zrób pierwszy mały krok i otwórz konto oszczędnościowe w swoim banku. Drugi krok – ustaw stałe zlecenie codziennego przelewu z ROR na to konto oszczędnościowe. Zacznij nawet od złotówki dziennie. W swoim portfelu tej zmiany nie odczujesz, a oszczędności zaczną powoli rosnąć.

Jeżeli to rozwiązanie się sprawdzi, to na kolejny miesiąc ustaw już stałe zlecenie na 2 złote dziennie.

Pamiętaj też, że oszczędzanie to nie tylko przelewanie pieniędzy z jednego miejsca w drugie. Chodzi o to, by było z czego to przelewać – a takie oszczędności najłatwiej znaleźć szczegółowo przyglądając się swoim wydatkom i tamując niepotrzebne wycieki z portfela.

Wymówka: nie mam czasu/ochoty by notować wszystkie wydatki

Tylko, że nie każdy na takie szczegółowe analizy ma czas i ochotę. Zresztą – gdyby chodziło tylko i wyłącznie o analizę danych, to byłoby jeszcze pół biedy. Gorzej, że te dane trzeba najpierw zgromadzić.

Trzeba pamiętać o braniu rachunku przy każdych zakupach. Trzeba pamiętać każdy najdrobniejszy wydatek. Trzeba to wszystko gdzieś wpisywać – regularnie, rzetelnie i dokładnie.

Kto dziś ma na to czas?

Rozwiązanie: pozwól technologii wykonać część pracy za Ciebie

Kontomierz powstał po to, by rozprawić się właśnie z tą wymówką. Po imporcie danych z banku większość pracy jest już wykonana: przelewy są zapisane, transakcje kartowe podliczone, a wszystkie wydatki domyślnie skategoryzowane.

Po Twojej stronie zostaje tylko lekki „tuning” tego systemu. Czyli dopisanie wszelkich wydatków gotówkowych i zweryfikowanie czy  wydatki zostały prawidłowo skategoryzowane.

Takie aplikacje do zarządzania finansami domowymi jak Kontomierz, czy podobne systemy dostępne np. w mBanku czy T-Mobile Usługi Bankowe wykonają większość pracy za Ciebie.

Wymówka: nie wierzę, że to co oszczędzę, jakkolwiek mi pomoże

Oszczędzanie pieniędzy jest mało spektakularne.

Zwłaszcza jeżeli dopiero zaczynasz i odkładasz małe kwoty. Łatwo się wtedy zniechęcić i pomyśleć, że tak naprawdę to całe odkładanie nie robi żadnej różnicy.

Tymczasem na zakupach bardzo łatwo wydać kilka złotych więcej, bo to przecież właśnie żadna różnica. Po prostu nie zauważa się tych złotówek, które uciekają z portfela – dlatego, że to takie drobne kwoty.

Jednocześnie można myśleć, że nie warto oszczędzać kilku nawet złotych dziennie, bo to nic nie da.

Rozwiązanie: ćwicz cierpliwość

Z oszczędzaniem jest tak, że efekty widać w długim terminie. Po latach.

Oszczędzanie to szkoła cierpliwości. Efekty nie przychodzą szybko – wręcz przeciwnie. Im dłużej czekasz, na tym większą „nagrodę” możesz liczyć.

Na początku wszystko będzie szło strasznie wolno. Pierwsze kilkadziesiąt złotych oszczędności nie zabezpieczy Ci emerytury ani nie przygotuje Cię na żadne nieprzewidziane wydatki. Ale wraz z kolejnymi wpłatami do „skarbonki” oszczędności będą rosły coraz szybciej. Zacznie działać procent składany, odsetki będą generować kolejne odsetki i po kilku latach „zarobisz” trzynastą pensję z samych zysków z oszczędności. A to już coś!

Fot. Flickr / 401 (K) 2013

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.