Blog
Przenoszenie numeru telefonu
30 lipca 2010
Tomasz Własiuk
1 comment
Przeniesienie numeru to procedura prosta, która może ograniczyć się do jednej wizyty u nowego operatora. Tam należy złożyć odpowiedni wniosek oraz ewentualnie pełnomocnictwo. Nie wiążą się z tym żadne opłaty, bo zgodnie z prawem cała procedura jest bezpłatna.
Telefon komórkowy
Wniosek o przeniesienie numeru składa się na formularzu, który jest dostępny w punkcie obsługi klienta lub na stronie internetowej operatora. Dołączamy do niego także oświadczenie, którego wzór zawarty jest w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dn. 17 czerwca 2009 roku (druki dostępne także u operatora). Opcjonalnie możliwe jest podpisanie pełnomocnictwa dla nowego operatora, który w naszym imieniu rozwiąże umowę z poprzednim dostawcą.
Czas rozpatrzenia wniosku złożonego osobiście (w punkcie obsługi klienta) jest ściśle określony i nie może przekroczyć 6 godzin roboczych. Jeżeli wniosek zostanie złożony w innej formie, to czas ten wydłuża się do trzech dni roboczych.
Umowa z nowym dostawcą usług może zostać podpisana dopiero wtedy, gdy zostanie potwierdzona techniczna możliwość przeniesienia numeru (w praktyce to tylko formalność). Nowy operator rozpoczyna świadczenie usług z dniem rozwiązania poprzednio obowiązującej umowy. Na wyraźne żądanie abonenta (które można zawrzeć w oświadczeniu), przeniesienie numeru może nastąpić w ciągu jednego dnia roboczego.
Telefon stacjonarny
Podobnie jak w przypadku telefonii komórkowej także i w tym przypadku możliwe jest podpisanie pełnomocnictwa dla nowego operatora, który w naszym imieniu zakończy współpracę z dotychczasowym dostawcą. Oprócz tego składamy wniosek oraz oświadczenie (niezbędne druki otrzymamy od operatora lub znajdziemy w internecie).
Następnie otrzymamy informację czy technicznie możliwe jest dokonanie przeniesienia numeru. Podpisanie umowy nastąpi dopiero, gdy będzie wiadomo, że nowy operator może świadczyć usługę przy jednoczesnym przeniesieniu numeru.
Wniosek rozpatrywany jest w ciągu jednego dnia roboczego (jeżeli jest złożony w biurze obsługi klienta) lub w 14 dni roboczych (dla wniosku składanego przez internet czy telefon). Nowy operator rozpoczyna świadczenie usług z dniem rozwiązania poprzednio obowiązującej umowy. Na wyraźne żądanie abonenta (które można zawrzeć w oświadczeniu), przeniesienie numeru może nastąpić w ciągu 7 dni roboczych i wtedy także zaczyna obowiązywać porozumienie z nowym dostawcą usług telekomunikacyjnych.
W dniu przeniesienia numeru nowy dostawca informuje klienta o rozpoczęciu świadczenia usług oraz wysyła pisemne potwierdzenie przeniesienia numeru.
Pomoc
Ewentualne problemy można zgłaszać do Centrum Informacji Konsumenckiej przy Urzędzie Komunikacji Elektronicznej. Nr telefonu: 801 900 853 lub 22 534 91 74.
Fot. SXC.HU / mzacha
proste_oszczedzanie, telefon
O walutowy kredyt hipoteczny będzie jeszcze trudniej
30 lipca 2010
Adrian Hinc
brak komentarzy
Komisja Nadzoru Finansowego przedstawiła projekt nowelizacji Rekomendacji S, która dotyczy walutowych kredytów hipotecznych. Obok Rekomendacji T, był to najczęściej komentowany dokument nadzoru w ostatnich latach.
Największe emocje wzbudza Rekomendacja 2.3.7, zgodnie z którą w całym portfelu kredytów hipotecznych banku, maksymalnie połowę będą mogły stanowić zobowiązania, które klienci zaciągnęli w walutach obcych. Dla banków może być to terapia szokowa, szczególnie gdy przeanalizuje się strukturę kredytów mieszkaniowych na koniec I kwartału 2010.
Zgodnie z danymi opublikowanymi przez Komisję Nadzoru Finansowego pod koniec maja br., kredyty walutowe stanowiły 65 proc. ogółu. Na koniec marca saldo kredytów hipotecznych wynosiło 219 mld zł, z czego w walutach 139 mld zł. Dane te pokazują, że sektor bankowy jako całość nie spełnia wymagań nowej rekomendacji. Oczywiście każdy bank będzie podliczał swój portfel osobno, ale pokazuje to możliwą skalę problemu.
O ile kłopotów nie będzie miał bank Pekao SA, który kredytów walutowych udziela tylko osobom zarabiającym w danej walucie, to są na rynku banki dla których jedynym wyjściem będzie całkowite wstrzymanie udzielania kredytów walutowych. To może ograniczyć akcję kredytową, ale zmniejszy także ryzyko po stronie banków.
Lider rynku hipotecznego w Polsce – PKO BP, w pierwszym półroczu udzielał kredytów głównie w złotówkach (92 proc.), ale w całym portfelu na koniec pierwszego kwartału miał niemal 42 proc. kredytów w walutach innych niż PLN. To powoduje, że akcja kredytowa w walutach będzie ograniczona, bo ew. osłabienie złotówki zwiększy wycenę portfela walutowego wyrażoną w PLN.
Wśród banków, które będą musiały drastycznie zredukować lub nawet wstrzymać udzielanie kredytów w walutach wymienia się mBank, Nordea czy Raiffeisen Bank. Prawo nie działa wstecz więc żaden klient nie powinien być „zmuszany” do zmiany waluty kredytu, ale w przeliczeniu wezmą udział wszystkie kredyty (nie tylko te udzielone po wejściu w życie Rekomendacji S).
Niejako przy okazji proponowanych zmian w Rekomendacji S, Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała informację dot. zagrożeń związanych z kredytami walutowymi. Przywoływane są w niej przykłady krajów bałtyckich, Węgier czy Rumunii, gdzie niekontrolowane wzrosty kredytów w walutach doprowadziły do kryzysu.
KNF zwraca także uwagę na fakt, że nadmierne zadłużanie się obywateli w walutach obcych prowadzi do osłabienia instrumentów polityki pieniężnej. Ponadto wielu klientów nie zdaje sobie sprawy z tego jakie mogą być konsekwencje nagłego osłabienia złotówki i w jaki sposób może się to przełożyć na wysokość ich raty.
Komisja powołuje się także na raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który stwierdza, że działania ograniczające nadmierny wzrost akcji kredytowej i zmniejszające narastanie ekspozycji w walutach obcych w tym obszarze mogą być środkiem wspierającym odporność polskiego sektora bankowego.
Do 11 sierpnia trwają konsultacje nad projektem nowelizacji Rekomendacji S. Mało prawdopodobne, by pod ich wpływem nadzór wycofał się z restrykcyjnego zapisu, bo niechętne nastawienie KNF do kredytów walutowych jest znane od dawna. Na rynku kredytowym szykują się wielkie zmiany, ale nie wiadomo jeszcze od kiedy nowe regulacje zaczną obowiązywać.
W projekcie nowelizacji możemy znaleźć zdanie: „Komisja Nadzoru Finansowego oczekuje, że niniejsze rekomendacje zostaną wprowadzone w bankach nie później niż do dnia ...... 2011 roku”. Co nadzór wstawi w miejsce kropek? Czekamy z niecierpliwością.
Fot. SXC.HU / lusi
banki_gospodarka, kredyty, rekomendacja s
Czynnik latte
29 lipca 2010
Tomasz Własiuk
2 comments
Istnieje wiele sposobów na oszczędzanie, których siła tkwi w prostocie i łatwości wdrożenia. Funkcjonują dziesiątki rozwiązań, które co jakiś czas będę opisywał na blogu i mam nadzieję, że część z nich uda się Wam zastosować. Wszystko po to żeby wydawać mniej, oszczędzać więcej i budować swoją finansową niezależność.
Autorem pojęcia „czynnik latte” (z ang. „the latte factor”) jest pochodzący z USA autor książek o tematyce finansowej David Bach. Jak można się domyślić kawa latte ma w tym przypadku znaczenie czysto symboliczne, a sposób na oszczędzanie nie wynika z tajemniczej receptury przygotowania tego napoju.
Pomysł narodził się dzięki rosnącej popularności kawy, którą już chyba w każdym zakątku świata można kupić w papierowym kubeczku i wypić w drodze do pracy czy szkoły. Fenomen tego zjawiska jest tym większy, że ceny w kawiarniach typu Starbucks są – mówiąc delikatnie – dosyć wysokie. Marketing i dobry PR działają, co najłatwiej stwierdzić widząc tłum ludzi stojących w kolejce, by za dużą kawę zapłacić 13-15 zł.
Jeżeli dokupimy kawałek ciasta czy kanapkę, to rachunek zwiększa się do 30 zł. W ten sposób wypływają z naszego portfela dziesiątki złotych, ale wiele osób nie przykłada do tego szczególnej wagi. To właśnie spowodowało, że powstał „czynnik latte”. W ten sposób David Bach określił codzienne wydatki, które jednorazowo są stosunkowo niewielkie, ale po ich zsumowaniu (np. w skali miesiąca) dają już bardzo konkretną kwotę.
Co ważne dotyczy to rzeczy, które mogą być w prosty sposób zastąpiony, a zamiennik jest tańszy lub nawet darmowy. Łatwo policzyć, że codzienny wydatek na kawę w wysokości 14 zł, to przez miesiąc około 300 zł (licząc tylko dni robocze). W skali roku jest to już przeszło 3.600 zł. Robiąc kawę w domu możemy zaoszczędzić zdecydowana część tej kwoty.
Osoby, które nie piją kawy oszczędności mogą znaleźć na wielu innych polach. Najczęściej wymieniane (i stosowane) to prasa, taksówki, papierosy, fast food'y czy woda mineralna w małych butelkach. Zastanawiałem się czy podawać ten ostatni przykład, ale z drugiej strony mała półlitrowa butelka wody mineralnej kosztuje około 1,5 zł, a opakowanie o trzykrotnie wyższej pojemności – 2 zł. Oznacza to, że w mniejszym opakowaniu litr wody kosztuje 3 zł, a w większym 1,33 zł. Czyli ponad dwa razy taniej!
Jeżeli nadal nie przychodzą Wam do głowy żadne przykłady wydatków spełniających kryteria „czynnika latte”, to warto zajrzeć do Kontomierza i dokładnie prześledzić swoje wydatki. Dzięki kategoryzacji i zakładce „trendy” można łatwo zorientować się w której kategorii drzemią największe potencjalne oszczędności. Jeżeli notujecie wszystkie wydatki gotówkowe, to znalezienie właściwej pozycji nie powinno być problemem.
Co myślicie o „czynniku latte”? Jaki wydatek pójdzie pod nóż w Waszym przypadku? Zapraszam do dyskusji.
Fot. SXC.HU / jaylopez
proste_oszczedzanie, kontomierz_porady, latte
Programy lojalnościowe
28 lipca 2010
Tomasz Własiuk
3 comments
Z definicji mają nas zachęcić do częstszych zakupów lub zamawiania dodatkowych usług. Za uzbierane punkty możemy otrzymać nagrody lub rabaty, a często skorzystamy także z ofert specjalnych. Warto jednak dokładnie przeliczyć czy korzystanie z programu lojalnościowego jest dla nas opłacalne.
Markowy telewizor 40'' za niemal pół miliona złotych? To możliwe, jeżeli chcemy go otrzymać w zamian za punkty uzbierane w programie lojalnościowym jednego z koncernów paliwowych. Oczywiście są także „tańsze” nagrody – prenumeratę o wartości 60 zł otrzymamy po wydaniu 3 tysięcy złotych.
Powyższe przykłady to koronne argumenty krytyków programów lojalnościowych. Wartość otrzymywanych nagród to nierzadko kilka promili kwot, które zostawiliśmy w danym punkcie. Oczywiście druga strona także ma swoje racje – nagrody otrzymujemy niejako przy okazji zakupów i jest to premia za lojalność, a nie zwykłe nabycie towaru. Kto w tym sporze ma racje?
Jak zawsze prawda leży gdzieś po środku. Z jednej strony trudno oczekiwać, by prezent z programu lojalnościowego o wartości 100 zł otrzymywać, gdy wydamy np. 150 zł. Taki program byłby kompletnie nieopłacalny dla przedsiębiorstwa. Z drugiej strony ceny w miejscach, gdzie zbiera się punkty za zakupy są zazwyczaj nieco wyższe niż w innych sklepach.
Przeanalizujmy tę sytuację na przykładzie dwóch stacji benzynowych. Na jednej z nich funkcjonuje program lojalnościowy, a na drugiej nie. Cena litra benzyny E95 na stacji z programem wynosiła dwa dni temu 4,67 zł, a na tej gdzie punktów zbierać nie można – 4,54 zł.
Załóżmy, że chcemy otrzymać wspomniany wyżej telewizor, którego cena w sklepie to około 3.000 zł. Tankujemy więc (dla uproszczenia przyjmijmy, że robimy to za każdym razem w tej samej cenie) 99.900 litrów paliwa na stacji z programem lojalnościowym. Za uzbierane punkty odbieramy telewizor, a w kasie koncernu paliwowego zostawiamy łącznie nieco ponad 466 tys. zł.
Taką samą ilość paliwa wlewamy na konkurencyjnej stacji, gdzie nie ma programu lojalnościowego. Wydajemy około 450 tys. zł, a za zaoszczędzone pieniądze w sklepie ze sprzętem RTV kupujemy... 5 telewizorów o wartości 3.000 zł. Zostanie nam nawet reszta, za którą będziemy mogli wlać do baku jeszcze kilkadziesiąt litrów benzyny.
Oczywiście programy lojalnościowe nie są wyłączną domeną stacji benzynowych, a punkty możemy zbierać w supermarketach, salonach fryzjerskich czy kawiarniach. Także w ich przypadku można przeliczyć opłacalność zaproponowanych rozwiązań. Pamiętajmy, że oferty specjalne polegające na przyznawaniu dodatkowych punktów przy zakupie określonego towaru, to często sposób na szybką wyprzedaż zapasów magazynowych. Nie kupujmy nic tylko dlatego, że otrzymamy za to 100 czy 200 dodatkowych punktów. Zawsze wybierajmy te towary/usługi, których faktycznie potrzebujemy.
Warto pamiętać, że korzystanie z programów lojalnościowych nie zawsze jest opłacalne, a pieniądze na zakup nagród pochodzą z kieszeni klientów. Nie warto kupować w droższych sklepach czy punktach usługowych tylko po to, by doładować nasze konto w programie lojalnościowym. Większa ilość gotówki w portfelu pozwoli nam samodzielnie zakupić telewizor czy pralkę, nie ograniczając naszego wyboru do katalogu z nagrodami.
Jestem ciekaw Waszych doświadczeń z programami lojalnościowymi. Piszcie komentarze i podzielcie się opinią z innymi czytelnikami bloga. Zapraszam do dyskusji.
Fot. SXC.HU / zyzx
domowe oszczędności, programy lojalnościowe
Waluty zagościły w kontomierzu
28 lipca 2010
Piotr Włodarek
4 comments
Od dziś Kontomierz posiada pełne wsparcie dla walut.
Posiadasz konto walutowe? Teraz możesz je zaimportować jak każde inne. Kontomierz rozpoznaje konta walutowe w każdej walucie oferowanej przez polskie banki.
Wakacje za granicą? Od Turcji po Malezję, wprowadzaj do portfela wydatki w oryginalnej walucie.
Posiadasz kredyt w CHF albo fundusz w USD? Na stronie podsumowania możesz wprowadzać dowolne posiadane środki i zobowiązania w dowolnej walucie.
Niezależnie od tego jak bardzo Twoje inwestycje (konta, lokaty, fundusze, ...) są zdywersyfikowane walutowo, kontomierz przeliczy i podsumuje Twój majątek w złotówkach.
Kontomierz zna historię kursów 34 walut z ostatnich 10-ciu lat i prawidłowo przeliczy Twoje wydatki, przychody i bieżące salda. Kwoty Twoich transakcji przeliczane są na złotówki według kursu z dnia transakcji. Salda i inne bieżące kwoty przeliczane są codziennie według bieżącego kursu. Wykorzystujemy średnie kursy publikowane przez NBP o 12:00 każdego dnia roboczego.
Zapraszamy do korzystania z tych nowych funkcji. Jak zwykle liczymy na Wasze uwagi!
waluty, nbp, kursy walut, lepszy kontomierz
Lepsza wyszukiwarka i szczegóły transakcji
27 lipca 2010
Piotr Włodarek
brak komentarzy
W odpowiedzi na Wasze uwagi ostatnio udostępniliśmy zaawansowaną wyszukiwarkę, która umożliwia szukanie po dowolnym zakresie dat i dowolnej frazie zawartej w tytule, rodzaju, stronie transakcji, kategorii, grupie kategorii i tagach transakcji.
Poprawiliśmy też wyświetlanie szczegółów transakcji (po prawej stronie listy) i pomoc do historii.
Wkrótce umożliwimy także eksport do CSV przy zadanych kryteriach wyszukiwania (obecnie eksport dotyczy wszystkich transakcji).
Zapraszamy do precyzyjnego wyszukiwania ;-)
lepszy kontomierz, transakcje, wyszukiwarka
Zyski Millennium w górę
27 lipca 2010
Adrian Hinc
brak komentarzy
Giełdowe banki rozpoczynają sezon publikowania wyników finansowych. Prognozy analityków są optymistyczne i zakładają, że sektor poprawi swoje wyniki sprzed roku. Już dzisiaj raport półroczny zaprezentował Bank Millennium.
Zysk netto banku za pierwsze sześć miesięcy wyniósł 138 mln zł i był nieco wyższy od oczekiwań analityków. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku zysk wzrósł o 117 mln zł. Nieznacznie (-2,8 proc.) spadły przychody odsetkowe, ale po stronie prowizji zanotowano niemal 14 proc. wzrost.
Sukcesem banku okazało się utrzymanie w ryzach kosztów działalności, które w pierwszym półroczu br. wzrosły o nieco ponad 1 proc. w porównaniu z okresem styczeń – czerwiec ubiegłego roku.
Strategia banku na kolejne miesiące i lata zakłada wykorzystanie potencjału już posiadanej bazy klientów (m.in. poprzez cross-selling) przy zachowaniu konserwatywnego podejścia do ryzyka. Bank chce osiągnąć 7 proc. udział w rynku detalicznym i 5 proc. w sektorze przedsiębiorstw. W realizacji celów mają pomóc środki z przeprowadzonej w lutym br. emisji akcji (przeszło 1 mld zł).
Przed kryzysem Bank Millennium był jednym z głównych graczy na rynku kredytów hipotecznych. Od kilku miesięcy bank stara się odbudować pozycję, a dzięki akcjom marketingowym i przystąpieniu do programu „Rodzina na swoim” Portugalczycy zwiększyli ilość udzielanych kredytów (o 36 proc.)
Na koniec czerwca 2010 roku Bank Millennium obsługiwał niespełna pół miliona kart kredytowych. Oznacza to, że w ciągu ostatniego kwartału ich ilość w praktyce się nie zmieniła, a w porównaniu z końcem 2009 roku nawet nieco spadła. Karty kredytowe są obsługiwane nieterminowo częściej od kredytów gotówkowych i wyraźnie widać, że bankowcy zaostrzyli kryteria ich przyznawania.
Jakość portfela kredytowego uległa dalszemu pogorszeniu (wzrost kredytów zagrożonych z 4,8 do 5,9 proc.), ale był to poziom poniżej średniej rynkowej, która w maju br. wyniosła 8,8 proc. Poziom rezerw pozytywnie zaskoczył rynek i okazał się niższy od oczekiwań.
Po ogłoszeniu wyników kurs akcji Banku Millennium na warszawskiej giełdzie rósł o niespełna 2 proc. Stopniowo następowało jednak obniżenie notowań i przed południem akcje były tańsze niż na otwarciu. Inwestorzy dobre wyniki banku uwzględnili w kursie akcji już wcześniej – od początku lipca ich cena wzrosła o przeszło 10 proc.
Fot. SXC.HU / KillR-B
banki_gospodarka, millennium, zyski, wyniki
Raport Kontomierz.pl - Ranking ROR lipiec 2010
27 lipca 2010
Adrian Hinc
1 comment
Z wielką przyjemnością udostępniamy Wam drugi raport o najlepszych rachunkach rozliczeniowo- oszczędnościowych przygotowany przez Kontomierz.pl.
Dzięki naszym rankingom zorientujecie się jaki wynik finansowy przyniesie korzystanie z wybranego konta. Nie opieramy naszego zestawienia na niezrozumiałych kryteriach i zawiłych formułach. Kontomierz.pl dysponuje spójnym modelem matematycznym do obliczania całkowitego zysku z konta, przy uwzględnieniu wszystkich najważniejszych czynników. Prezentujemy więc finalny koszt użytkowania konta i na tej podstawie klasyfikujemy oferty.
Raport zawiera rankingi dla czterech profili osób: 1. Kowalski (dla przeciętnego, młodego użytkownika ROR), 2. Manager (klient o ponadprzeciętnych dochodach, mobilny, aktywny), 3. Oszczędny (klient, który rachunek typu ROR traktuje jako lokatę bezterminową), 4. Senior (klient konserwatywny w podejściu do zarządzania finansami, zazwyczaj starszy).
Kliknij, aby pobrać raport.
ror, raport, konto, ranking
Klimatyzacja w domu
26 lipca 2010
Tomasz Własiuk
brak komentarzy
Upalny lipiec spowodował, że w naszych domach wzrosła liczba klimatyzatorów. Chociaż od kilku dni temperatury są znacząco niższe, to jednak – zgodnie z prognozami – już za kilka dni powinno być cieplej. Jakie koszty wiążą się z zakupem, instalacją i użytkowaniem domowego klimatyzatora? I jak wybrać odpowiednie urządzenie?
Wybór urządzenia
Jeden klimatyzator nie schłodzi całego mieszkania, ale zazwyczaj zależy nam tylko na jednym czy dwóch pokojach. Szacuje się, że do schłodzenia pomieszczenia o powierzchni 12 mkw. potrzebować będziemy klimatyzatora o mocy chłodniczej 1.400W.
Do wyboru mamy urządzenia stacjonarne oraz przenośne (mobilne). Zaletą urządzeń przenośnych jest ich niższa cena oraz brak kosztów montażu. Trzeba się jednak liczyć z mniejszą wydajnością i pewnymi niedogodnościami (np. duża średnica rury odprowadzającej ciepłe powietrze). Warto skonsultować się w tej sprawie ze specjalistą, który pomoże dobrać najlepsze rozwiązanie.
Pamiętajmy, że zakup klimatyzatorów w czasie największych upałów wiąże się zazwyczaj z większymi kosztami. Sprzedawcy wiedzą, że wysokie temperatury skłaniają nas do podejmowania szybkich decyzji mających poprawić komfort naszej pracy czy wypoczynku. Cena schodzi wtedy na dalszy plan, a różnice mogą sięgać nawet 50 proc.!
Koszty początkowe
Pierwszym wydatkiem będzie zakup klimatyzatora. W wielu domów znajdują się urządzenia typu „split”, które są przeznaczone do chłodzenia pojedynczych pomieszczeń. Ich główne zalety to cicha praca oraz łatwość montażu. Składają się z dwóch części – jednostki wewnętrznej (zamontowanej w pomieszczeniu) i zewnętrznej (zamontowanej na elewacji, dachu czy balkonie).
Urządzenia tego typu kupimy już za 800-900 zł, ale ich ceny mogą sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Cena zależy od konkretnego producenta, a wpływ na nią mają różne parametry (moc chłodnicza, energochłonność, marka, wygląd itd.). Warto zwrócić uwagę szczególnie na klasę energetyczną – zależą od niej przyszłe rachunki za prąd. Generalnie im wyższa cena urządzenia tym niższe rachunki za prąd.
Dodatkowym kosztem będzie instalacja i rozruch klimatyzacji. Na rynku funkcjonuje wiele firm, które zajmują się instalowaniem klimatyzatorów „od A do Z”. Na całą operację składa się montaż i połączenie jednostek wewnętrznej i zewnętrznej, podłączenie zasilania i finalny rozruch. Koszt może sięgać nawet 1.000 – 1.500 zł.
Koszty energii elektrycznej
Oprócz konserwacji i ewentualnych napraw, koszty eksploatacji to przede wszystkim rachunki za prąd. Obliczmy więc szacunkowy koszt zużycia energii elektrycznej dla klimatyzatora, który pracuje pięć godzin dziennie. W tym celu potrzebujemy dwóch informacji: ceny kilowatogodziny oraz poboru mocy naszego klimatyzatora.
Przyjmijmy, że cena kWh to 45 groszy, a pobór mocy klimatyzatora to 0,95 kW. Mnożymy zatem 0,95 kW x 5 godzin i otrzymujemy 4,75. Po przemnożeniu tej wartości przez cenę kilowatogodziny otrzymujemy 2,14 zł. I taki będzie dzienny koszt zużytej energii przy założeniu, że klimatyzator pracuje przez pięć godzin.
Miesięczny koszt prądu to około 65 zł, ale tylko przy założeniu, że urządzenie jest włączane codziennie. Nawet w bardzo ciepłym lipcu zdarzały się chłodniejsze dni, a zatem koszty powinny być nawet nieco niższe. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w Polsce klimatyzacji używa się przez 2-3 miesiące w roku, a zatem rocznie nasze rachunki zwiększą się o około 200 zł.
Inne koszty eksploatacji
Dodatkowe koszty będą związane z przeglądami konserwacyjnymi. W wielu przypadkach trzeba ich dokonywać dwa razy do roku, pod rygorem utraty gwarancji. W trakcie przeglądu sprawdzone zostaną wszystkie elementy, a dodatkowo możemy liczyć na profesjonalne czyszczenie wszystkich elementów i ew. usuwanie grzybów czy pleśni.
Koszt standardowego przeglądu to 100-200 zł, ale może się on zwiększyć jeżeli niezbędne będą dodatkowe naprawy. Okresowe czyszczenie klimatyzacji jest bardzo ważne. Rozwijające się grzyby i pleśnie mogą prowadzić do alergii i innych groźnych chorób. Oprócz standardowych przeglądów należy bezwzględnie reagować, gdy z systemu klimatyzacyjnego wydobywa się nieprzyjemny zapach.
Aby dodatkowym kosztem eksploatacji nie były wizyty u lekarza, trzeba także pamiętać, by nie ustawiać zbyt niskiej temperatury. Eksperci zalecają, by była ona około 5-6 stopni niższa od temperatury na zewnątrz.
Fot. SXC.HU / mzacha
proste_oszczedzanie, prąd, klimatyzacja
Jak zmienić sprzedawcę prądu?
23 lipca 2010
Adrian Hinc
3 comments
Od początku lipca trwa kampania promująca możliwość wyboru dostawcy energii elektrycznej pod hasłem „prąd to też towar”. Chociaż takie prawo mamy od trzech lat, to wciąż niewiele Polaków z niego korzysta.
proste_oszczedzanie, prąd
Płatność kartą od 20 zł
21 lipca 2010
Adrian Hinc
4 comments
Pod koniec ubiegłego roku mogliśmy płacić kartą w przeszło 175 tys. punktów handlowo- usługowych. Każdego roku przybywa kolejnych kilkanaście tysięcy takich miejsc. Wzrasta także liczba dokonywanych plastikami transakcji, w 2009 roku było ich przeszło 700 milionów razy.
Średnia wartość transakcji kartowej wynosiła w ubiegłym roku 108 zł. Czasem jednak zdarza się, że chcemy zapłacić za zakupy o wartości kilku- kilkunastu złotych. Nie zawsze jest to możliwe, bo w wielu sklepach czy punktach usługowych wywieszone są komunikaty typu „płatność kartą możliwa od kwoty 20 zł”. Zdarzają się nawet wyższe limity, choć technicznie nie ma przeszkód żeby przyjmować płatności od 1 zł.
Problemem są... pieniądze
Stara zasada mówi, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Tak jest również i w tym przypadku. Właściciel sklepu płaci firmie dzierżawiącej terminal prowizję od każdej transakcji. Firmy różnią się między sobą modelem rozliczeń, ale zazwyczaj jest to jeden z trzech wariantów: prowizja procentowa (około 2 proc.), prowizja procentowa z określonym minimalnym progiem prowizji (np. 30 groszy) lub prowizja procentowa powiększona o stałą dopłatę (np. 30 groszy).
Jeżeli więc płacimy w sklepie za towar o wartości 1,5 zł przy użyciu karty, to sklep w zależności od zapisów umowy z agentem rozliczeniowym zapłaci 3 – 33 grosze prowizji. Oznacza to, że realna prowizja wyniesie od 2 do 22 proc kwoty sprzedaży. Jeżeli sprzedawany jest towar z 20 proc. marżą, to dochodzimy do sytuacji, w której sprzedaż może przynieść... stratę.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której płatność wynosi już 20 zł. Wtedy prowizja będzie się kształtowała w przedziale 40 – 70 groszy. Procentowo oznacza to 2 – 3,5 proc., a zatem zdecydowanie mniej niż przy małej płatności. Do tego trzeba doliczyć stałą opłatę za dzierżawę terminala (około 100 zł miesięcznie) oraz koszt połączenia telefonicznego w celu autoryzacji płatności. Stanowisko handlowców wydaje się w tym momencie bardziej zrozumiałe? Teoretycznie tak, ale...
... czy to zgodne z prawem?
O opinię w tej sprawie poprosiliśmy przedstawiciela firmy Polcard, największego w Polsce agenta rozliczeniowego kart płatniczych. Jak możemy przeczytać w przesłanym do nas oświadczeniu „działania akceptantów polegające na odmowie przyjmowania płatności kartami poniżej określonej kwoty są niewłaściwe i niezgodne z prawem”.
Na czym firma opiera tak kategoryczną opinię? Prawo bankowe, a także Ustawa o elektronicznych instrumentach płatniczych milczą na temat dopuszczalności ustalania minimalnego limitu kwoty płatności. Prawo dopuszcza co prawda odmowę przyjęcia płatności kartą, ale tylko w trosce o bezpieczeństwo transakcji, a nie ze względu na zbyt niską kwotę.
Polcard zwraca także uwagę na fakt, że jeżeli organizacja kartowa (np. Visa czy MasterCard) nie wprowadzą ograniczeń kwotowych, to banki, agenci rozliczeniowi czy akceptanci (sklepy) nie mogą na własną rękę tworzyć tego typu barier.
W regulaminach używania kart płatniczych kilku banków, które przeanalizowaliśmy nie ma zapisów ograniczających możliwość zakupu, gdy jego wartość jest zbyt niska. Oznacza to, że bank (nie z własnej winy) nie może wywiązać się z realizacji swojego podstawowego zadania – umożliwienia dokonania płatności wydaną przez siebie kartą.
Przedstawiciele banków z którymi rozmawialiśmy nie słyszeli jednak do tej pory o reklamacjach składanych przez klientów, którzy nie mogli zapłacić kartą za niewielkie zakupy.
Przyszłość należy do kart
Wydaje się, że najskuteczniejszym rozwiązaniem problemu byłoby ograniczenie opłat, które pobierają agenci rozliczeniowi. Taki sam skutek przyniosłoby zapewne wprowadzenie jednolitego standardu, polegającego na pobieraniu zawsze takiej samej – określonej procentowo prowizji (bez dopłat czy minimalnych progów).
Prawdopodobnie jednak sami klienci doprowadzą do tego, że sprzedawcy przestaną odmawiać przyjmowania niewielkich płatności kartowych. W dobie dużej konkurencji można wybrać sklep, w którym płatności przyjmowane są bez względu na ich wielkość. Stanie się to jednak dużo szybciej, gdy w rozwiązanie problemu włączą się także obsługujące terminale firmy.
Fot. SXC.HU / intuitives
banki_gospodarka, karty, płatności, visa, mastercard
Porządkowanie transakcji
21 lipca 2010
Michał Rozner
3 comments
Wszystkie wykresy, analizy i rekomendacje z którymi mogą zapoznać się użytkownicy Kontomierza, tworzone są na podstawie zaimportowanych transakcji. Dlatego tak ważne jest, by lista transakcji była odpowiednio uporządkowana. Na szczęście większość związanej z tym pracy wykonywana jest automatycznie.
Wszystkie zaimportowane transakcje można zobaczyć w zakładce „Transakcje”. Jeżeli pobieramy dane z więcej niż jednego rachunku bankowego – możemy przeglądać wszystkie operacje łącznie lub wybrać tylko jedno konto (opcje filtrowania dostępne są w ramce po lewej stronie).
Kontomierz sugeruje kategorię dla importowanych operacji, ale co najważniejsze - aplikacja "uczy się" na podstawie wcześniejszych wyborów użytkownika. Oznacza to, że z każdym kolejnym importem, kategoryzacja powinna być coraz bardziej trafna. Nie zawsze jest jednak możliwe odpowiednie dobranie kategorii – czasem zakupy w tym samym supermarkecie to przede wszystkim artykuły spożywcze, a innym razem chemia. Informacje z konta bankowego nie wskazują precyzyjnie na rodzaj zakupów.
Właśnie w takich sytuacjach, to użytkownik musi odpowiednio zmodyfikować wybraną kategorię. W tym celu wystarczy jednak wybrać z rozwijanej listy poprawną kategorię. Kontomierz oferuje także inne opcje, które pozwalają uporządkować listę transakcji, a dzięki którym obraz naszych finansów będzie jeszcze pełniejszy i bardziej obiektywny.
Aby edytować konkretną operację, wystarczy dwukrotnie w nią kliknąć lub kliknąć jeden raz i użyć przycisku „edytuj zaznaczoną transakcję”. W otwartym okienku pojawi się kilka opcji:
- opis transakcji: pobierany podczas importu bywa mało zrozumiały lub kompletnie nieczytelny. Można go zmienić np. na samą nazwę sklepu lub inny jasny dla nas komunikat,
- data transakcji: jeżeli ją zmienimy, to do wszystkich wykresów i analiz brana będzie pod uwagę ustawiona przez nas data. Jeżeli więc pensję zamiast ostatniego dnia czerwca, otrzymaliśmy pierwszego dnia lipca, to w łatwy sposób możemy uniknąć sytuacji, w której w jednym miesiącu przychody będą zawyżone, a w innym zaniżone,
- kategoria: możemy zmienić ją w tym miejscu lub bezpośrednio na liście transakcji,
- tagi: na ich temat więcej pisałem kilkanaście dni temu,
- transakcja między własnymi rachunkami: zaznaczenie tej opcji spowoduje, że transakcja zostanie ukryta i nie będzie liczona do wydatków/przychodów. Jeżeli więc przelewamy pieniądze na własne konto w innym banku, to zaznaczając odpowiedni checkbox unikniemy wypaczeń w statystykach (przy imporcie automatycznym takie transakcje oznaczane są automatycznie),
- nie traktuj transakcji jako wydatku/przychodu: zaznaczenie tej opcji ukrywa transakcję i nie wlicza jej do posumowań.
Ukryte transakcje można zobaczyć klikając w link „pokaż ukryte transakcje”. Znajdziemy tam m.in. wypłaty z bankomatów i podatki (mogą być one także widoczne – zmiany można dokonać w ustawieniach profilu).
aplikacja, Kontomierz_porady
Sprzęty z klasą... energetyczną
20 lipca 2010
Tomasz Własiuk
4 comments
W wielu domach znajdują się sprzęty AGD z wieloletnią historią. Nierzadko w łazience jest jeszcze pralka pamiętająca wczesne lata 90., a w kuchni nawet nieco starsza lodówka. Często się psują, pobierają dużo prądu, a ich wymiana... szybko się zwraca.
Po publikacji ostatniego tekstu dot. trybu stand by, jeden z naszych użytkowników na Facebook'u napisał, że naprawdę duże koszty generują sprzęty z niską klasą energetyczną. W pełni się z tym zgadzam, a na dowód przedstawiam trochę wyliczeń.
Klasa energetyczna
Klasa energetyczna to oznaczenie efektywności pracy danego urządzenia. Innymi słowami, najwyższą klasę energetyczną będzie miał sprzęt, który wykonuje tę samą pracę zużywając przy tym najmniej energii. Klasa A (lub nawet A++) to urządzenie najbardziej efektywne, a G – najmniej.
Zgodnie z obowiązującymi w całej Unii Europejskiej przepisami, wszystkie urządzenia AGD muszą być oznaczone etykietą energetyczną. Dzięki temu możemy porównać różne sprzęty i wybrać ten, który jest najbardziej efektywny.
Pralka
Zakładając, że obecnie posiadamy kilkunastoletnią pralkę i używamy jej średnio 3 razy w tygodniu, to roczny koszt zużywanej energii elektrycznej wyniesie około 260 zł. Jeżeli wymienimy ją na nowy sprzęt z klasą A+, to przez 12 miesięcy zaoszczędzimy nawet 200zł.
Pralkę tego typu można nabyć za około 700 zł. Jej zakup zwróci się więc już po około trzech latach. Dodatkowe oszczędności osiągniemy dzięki zmniejszeniu zużycia wody i kosztów napraw, które w przypadku starych pralek mogą być wysokie.
Lodówka
Zakładamy, że obecnie posiadana lodówka ma już kilkanaście lat i wymieniamy ją na nową, z klasą energetyczną A+. Lodówka jest jednym z tych sprzętów, które pracują bez wyłączania w zasadzie przez cały rok. Warto zadbać, by pobierała ona możliwie najmniej energii elektrycznej.
Stara lodówka zużyje energię elektryczną za około 300 zł rocznie. Nowa o takiej samej pojemności – za 120 zł. Oszczędności wyniosą więc 180 zł w skali roku. Nowy sprzęt kupimy za około 750 zł, a więc na zwrot z takiej inwestycji poczekamy około czterech lat.
Zmywarka
Starych zmywarek w naszych domach jest stosunkowo niewiele. Wynika to przede wszystkim z ich niewielkiej popularności w latach 90. Wiele sprzętów ma już jednak kilka lat i warto przeanalizować czy ich wymiana na nowy nie będzie opłacalna.
Stara zmywarka używana trzy razy w tygodniu może zużyć energię elektryczną nawet za 220 zł rocznie. Nowa może ograniczyć rachunki do 50 zł rocznie, a zatem oszczędności wyniosą 170 zł. Zmniejszeniu ulegnie także zużycie wody, co przyspieszy zwrot kosztów zakupu.
Oświetlenie
Temat świetlówek energooszczędnych jest dosyć kontrowersyjny i wzbudza spore emocje. Wiele osób sądzi, że jest to raczej marketingowy wymysł niż rzeczywiste oszczędności. Wszystko zależy od sposobu ich użytkowania i na pewno wkrótce zajmiemy się szerzej tym tematem.
W każdym przykładzie wyliczymy oszczędności wynikające z wymiany jednej żarówki na energooszczędną świetlówkę. Jeżeli w domu będzie ich więcej, to wystarczy odpowiednio przemnożyć kwotę oszczędności. Zakładamy, że korzystamy z oświetlenia codziennie przez 4 godziny.
Wymieniając żarówkę o mocy 40W na odpowiadającą jej świetlówkę o mocy 9W zaoszczędzimy w skali roku 20 zł. Jeżeli w miejsce tradycyjnej żarówki 60W, wkręcimy świetlówkę 12W, to zaoszczędzimy przeszło 30 zł. Wymiana żarówki 75W na świetlówkę 16W zmniejszy rachunki za prąd o niemal 40 zł. Inwestycja zwróci się więc w ciągu roku, a świetlówki mogą pracować nawet siedem lat.
Fot. SXC.HU / AniMike
proste_oszczedzanie, prąd, klasa energetyczna
Portfel
19 lipca 2010
Michał Rozner
3 comments
Niestety nadal nie w każdym sklepie można zapłacić kartą. Czasem w ogóle nie ma terminala, a w innych przypadkach sprzedawca określa minimalną kwotę płatności – np. 20 zł. W takich sytuacjach płacimy gotówką i co zrozumiałe, takich transakcji Kontomierz nie widzi.
Nie oznacza to jednak, że nie możemy kontrolować wydatków gotówkowych. W tym celu w Kontomierzu dostępny jest wirtualny portfel, który umożliwia ręczne dopisywanie transakcji i kategoryzowanie ich w sposób analogiczny do klasycznych operacji bezgotówkowych.
W jaki sposób gotówka trafia do naszego „realnego” portfela? Przede wszystkim poprzez wypłaty z bankomatu. Dlatego warto skonfigurować opcje dotyczące automatyzacji portfela, by korzystanie z niego miało dla nas największe korzyści. Aby to zrobić wystarczy wejść w ustawienia profilu i wybrać „Ustawienia portfela”. Będziemy tam mieli trzy możliwości:
- pełna automatyzacja (wszystkie wypłaty z bankomatu zasilają portfel i automatycznie tworzony jest „nieznany wydatek gotówkowy”, który go bilansuje. To opcja dla osób, które nie są pewne czy będą dopisywały ręcznie wszystkie wydatki gotówkowe),
- częściowa automatyzacja (wszystkie wypłaty z bankomatu zasilają portfel, ale wydatki trzeba dopisywać ręcznie. Wymaga pewnej samokontroli, bo jeśli nie będziemy dopisywać wydatków, to saldo portfela będzie ciągle rosło),
- brak automatyzacji (żadne transakcje nie będą tworzone w portfelu automatycznie. Dla osób, które nie chcą zarządzać wydatkami gotówkowymi).
Sam portfel jest widoczny na liście rachunków w belce „Twoje finanse” (w zakładce „Podsumowanie”). Możemy do niego wejść także w zakładce „Transakcje”. W ten sposób możemy zobaczyć podgląd transakcji i otrzymujemy dostęp do innych opcji: zanotuj wydatek, dodaj przychód gotówkowy, pokaż ukryte transakcje i ustaw gotówkę.
Po kliknięciu w „zanotuj wydatek” otworzy się nam okienko z formularzem (jak na poniższej grafice). Oprócz daty i kwoty definiujemy w nim także tytuł i kategorię transakcji. W ten sposób możemy dodać np. zakupy na targu czy kupno gazety w kiosku.
Do portfela możemy także dodać inne przychody gotówkowe. W tym celu wystarczy kliknąć w „dodaj przychód gotówkowy”. Analogicznie do wydatku wypełniamy formularz i dodajemy operację. W ten sposób możemy zaksięgować np. wypłaconą w gotówce pensję czy zwrot pożyczki od znajomego.
Przycisk „pokaż ukryte transakcje” służy do wyświetlenia wszystkich wypłat z bankomatu, które są domyślnie ukryte. Wypłaty z bankomatu nie są wyświetlane ponieważ jest to transakcja między własnymi rachunkami – przepływ środków z konta na „rachunek” portfela.
„Ustaw gotówkę” służy do ustawienia lub skorygowania salda portfela. Jeżeli więc nawet zapomnimy dodać jakiś wydatek z portfela, to wystarczy skorygować odpowiednio saldo i wszystko będzie się zgadzało.
A jak Wy używacie portfela? Pełna czy częściowa automatyzacja? A może w ogóle bez portfela? Zapraszam do komentowania.
Fot. SXC.HU / playboy
Kontomierz_porady, aplikacja, portfel
Świnka skarbonka
16 lipca 2010
Michał Rozner
1 comment
Chyba każdy miał w życiu skarbonkę. Jako dzieci wkładaliśmy do nich pieniądze, by po pewnym czasie móc kupić wymarzoną zabawkę czy grę. Z wiekiem zmieniają się potrzeby, ale odkładanie pieniędzy na większe zakupy to coś zupełnie normalnego. Ceramiczną czy plastikową świnkę zastąpiła jednak skarbonka... wirtualna.
Nie piszę wcale o rachunkach oszczędnościowych czy lokatach. Często zdarza się bowiem, że odkładamy równolegle na kilka celów, a rachunek oszczędnościowy mamy tylko jeden. Zebrane tam środki „mieszają się” i po pewnym czasie nie wiemy już, które pieniądze są przeznaczone na wakacje, a które na ubezpieczenie samochodu.
Rozwiązanie tego problemu przygotował dla swoich użytkowników Kontomierz. Wirtualne świnki skarbonki nie tylko umożliwiają podzielenie oszczędności na wiele „subkont”, ale także przypominają o regularnym ich zasilaniu. Przy zakładaniu skarbonki definiujemy jaką kwotę będziemy odkładać - możemy wybrać stałą miesięczną sumę, ale także wyrażoną w procentach część naszych dochodów lub przychodów.
Przykładowo jeżeli zarabiamy 3.000 zł, a nasze wydatki to 2.000 zł miesięcznie, możemy zdecydować się na jeden z trzech wariantów:
- wariant pierwszy: odkładamy stałą miesięczną kwotę (np. 700 zł),
- wariant drugi: odkładamy 50 proc. naszego „zysku” (wpływy pomniejszone o koszty), czyli w takim przypadku 500 zł,
- wariant trzeci: odkładamy 10 proc. naszych wpływów, czyli dla podanego przykładu – 300 zł.
Wybór należy oczywiście do użytkownika, a można dokonać także połączenia, polegającego np. na odkładaniu stałej kwoty 200 zł miesięcznie i dodatkowo 50 proc. zysku. Wszystkie parametry określamy przy zakładaniu świnki, w formularzu zaprezentowanym na poniższej grafice.
Kiedy już założymy skarbonkę, będziemy musieli ją regularnie zasilać. Od początku każdego miesiąca, aż do momentu, gdy „nakarmimy” naszą świnkę będą wyświetlane specjalne alerty (grafika poniżej). W otwartym okienku będziemy mogli od razu dorzucić odpowiednią kwotę lub też zamknąć powiadomienie i zrobić to następnym razem.

Informację o założonych przez nas skarbonkach wyświetlane są w ramce „Twoje finanse”, która znajduje się w zakładce „Podsumowanie” (pisaliśmy o niej przy okazji wpisu „Podsumowanie finansów”). Tam również założymy pierwszą i kolejne skarbonki (ich liczba nie jest ograniczona).
Kliknięcie w założoną skarbonkę spowoduje otwarcie okienka, w którym mamy możliwość dołożenia środków, ale również przeanalizowania dotychczasowego oszczędzania (wykres i statystyki) oraz modyfikacji założonych planów oszczędnościowych.
Oszczędzanie – nawet na wiele różnych celów – jest prostsze, gdy wykorzystujemy w tym celu wirtualne świnki skarbonki w Kontomierzu. Podział naszych oszczędności jest czytelny, a automatyczne powiadomienia, nie pozwolą nam zapomnieć o konieczności zasilenia skarbonki dodatkowymi środkami.
Fot. SXC.HU / asterisco
aplikacja, porady, Kontomierz_porady

