Mamy już niemal połowę lutego, warto więc wrócić do obietnic, które złożyliśmy sami sobie na początku tego roku. Jak pokazują statystyki, z większością z nich rozstajemy się już w okolicach Blue Monday i niewielu noworocznych postanowień trzymamy się przez kolejne miesiące.

Ale nawet jeżeli w ostatnich tygodniach dyscyplina nas trochę zawiodła, to czy oznacza to, że mamy się poddać i ogłosić porażkę? Oczywiście, że nie.

Z postanowieniami noworocznymi jest ten problem, że są związane z konkretną datą. Siła symbolicznej deklaracji „nowy rok – nowy ja” jest ogromna. Nasza psychika bardzo lubi takie skojarzenia – jeżeli chcemy wprowadzić jakąś zmianę, zacząć coś nowego, to najlepiej „od poniedziałku”, „od pierwszego” lub właśnie „od nowego roku”.

Jeżeli jednak poważnie nam zależy na wprowadzeniu nowej, pozytywnej zmiany w swoich nawykach finansowych (lub ogólnie – w życiu), to trzeba czasem machnąć ręką na te wszystkie symbole i zwyczajnie wziąć się do działania. Mimo mniejszych lub większych porażek, które będą się przytrafiać gdzieś po drodze. Nie ma co ukrywać, że zawsze gdy będziemy próbować czegoś nowego, to ryzyko niepowodzenia będzie duże. I nie ma tu żadnego powodu do wstydu. Dopiero z czasem, z wykonaną pracą, nabytą wiedzą i praktyką pewne rzeczy będą przychodzić nam łatwiej.

Być może założyłeś sobie, że od stycznia będziesz zbierać wszystkie paragony i sumiennie przepisywać wszystkie, nawet najdrobniejsze wydatki do arkusza kalkulacyjnego. Udawało się to przez tydzień lub dwa, ale potem przegapiłeś jeden rachunek, później kilka kolejnych i na koniec miesiąca okazało się, że Twoje zapiski nijak się mają do tego, co znajduje się na Twoim koncie bankowym.

W tym momencie pojawiają się dwie możliwości. Pierwsza: możesz dojść do wniosku, że cały wysiłek był bez sensu i zaniechać dalszych starań. Druga: możesz wyciągnąć wnioski z własnych błędów i w kolejnym miesiącu zrobić pewne rzeczy lepiej.

Zmiana nawyków finansowych, przejęcie kontroli nad własnym budżetem i budowanie bezpieczeństwa finansowego to nie są łatwe zadania. Nie wszystko będzie udawać się już od pierwszego dnia. Gdzieś przegapimy paragon, innego dnia damy się złowić na promocję i impulsywne zakupy, a ostatecznie na koniec miesiąca możemy nawet wydać więcej niż sobie założyliśmy.

Tylko, że to nie jest duży problem. To naturalny proces.

Mamy więc drugi miesiąc roku. I mamy szereg noworocznych postanowień, w mniejszym lub większym stopniu spełnionych. Gdzieś po drodze mogliśmy popełnić błędy, ale to nie jest teraz najistotniejsze. Co dalej? Jak można sobie pomóc w spełnieniu różnych postanowień (nie tylko noworocznych)?

Spisz swoje cele. W fizycznej formie, na kartce papieru. Możesz powiesić tę listę na ścianie, przypiąć magnesem do lodówki lub zostawić w innym miejscu w mieszkaniu, w którym te zapiski będą dobrze widoczne. I będą Ci codziennie o sobie przypominać.

Wiedz dlaczego chcesz dokonać danej zmiany. To niezwykle istotne. Jeżeli nie jesteś do czegoś w stu procentach przekonany, jest duża szansa, że porzucić swój cel przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Formułując swoje cele pamiętaj o tym, by były one konkretne. Załóż sobie sztywną i obiektywną miarę sukcesu, na przykład „oszczędzę i odłożę w tym roku 2000 zł na fundusz awaryjny” lub „w każdym miesiącu będę prowadzić domowy budżet z pełną listą przychodów i wydatków”. Dzięki tak sprecyzowanym celom będziesz dokładnie wiedzieć czy dobrze idzie Ci ich wypełnianie.

Nie stawiaj sobie poprzeczki za wysoko. Twoje cele powinny być realistyczne. Zbyt ambitne założenia mogą paradoksalnie utrudnić Ci działanie. Z jednej strony takie nierealistyczne oczekiwania mogą sparaliżować Twoje działanie. Przy dużych celach często nie wiadomo od czego zacząć, a każdy krok naprzód wydaje się tylko kroplą w morzu potrzeb. To onieśmielające. Z drugiej strony, nawet jeżeli będziesz mieć dyscyplinę by podążać za tak ambitnym celem, Twoja siła woli może się szybko wyczerpać. Być może nie zauważysz tego od razu i nie w tym obszarze życia, którego dotyczy Twój cel, ale prędzej czy później to da o sobie znać.

Wyznacz sobie konkretne ramy czasowe. Załóż sobie jak często będziesz sprawdzać swoje postępy. To pozwoli Ci łatwo ocenić na jakim etapie jest realizacja Twoich celów.

Fot. Flickr / Tina Hsu


dodaj własny »

2 komentarze czytelników

  1. Boniek

    Ja postanowiłem sobie, że przestanę palić! I oszczędzam!

    18 lutego 2014 17:56

  2. Alek

    Marnie...

    26 lutego 2014 17:55

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies