Ale jakie opłaty za transakcje kartami? Przecież my nic nie płacimy…

My – kupujący nie płacimy, ciężar opłat spoczywa na sprzedawcach. W małych sklepach jest to nawet 3-4% od wartości każdej transakcji, w dużych sklepach ok. 1,5%.

Sprzedawcy od dłuższego czasu, całkiem słusznie, narzekają na wysokość tych opłat.

Są one najwyższe w Europie!

A do tego są skonstruowane w taki sposób, że narażają sprzedawców na straty. W końcu jest to opłata od wartości transakcji, a nie od marży. W przypadku niektórych zakupów właściciel musi dokładać do interesu.

Więcej danych o opłatach intercharge możecie znaleźć w tym raporcie, opracowanym przez NBP.

Ale też nie ma co się zbytnio rozczulać nad ciężkim losem sklepów. W końcu te koszty i tak ostatecznie przerzucają na nas.

Narodowy Bank Polski od jakiegoś czasu prowadzi kampanię na rzecz obniżenia opłat kartowych, prowadząc negocjacje z bankami, agentami rozliczeniowymi i Visą (Mastercard się wyłamuje).

I jest chyba coraz bliżej porozumienia, bo ostatnio Visa zadeklarowała gotowość do realizacji programu redukcji opłat kartowych. A za Visą, prędzej czy później, pewnie pójdzie Mastercard.

Co to oznacza dla nas, klientów? Kilka rzeczy:

1. Sprzedawcy często wliczali opłaty kartowe w ceny towarów. Jest szansa, że te będą teraz nieznacznie tańsze.

2. W innych sklepach, szczególnie w kategorii RTV/AGD, panował dziwny (moim zdaniem) zwyczaj: „wszystkie ceny zawierają rabat 3% za płatność gotówką” – a jak, drogi kliencie, chcesz płacić kartą, to zdejmujemy rabat.

O takich rzeczach klient dowiaduje się najczęściej dopiero w momencie płatności (chyba, że czyta dokładnie wszystkie ulotki i ogłoszenia porozrzucane po sklepie), więc konieczność dopłaty jest nieprzyjemną niespodzianką.

Po obniżeniu opłat kartowych jest szansa, że takie zwyczaje znikną.

3. Ale znikną też dobre rzeczy dla klientów banków. W momencie, gdy opłaty za transakcje kartami zostaną obniżone, banki nie będą już tak skore, by dzielić się tym zyskiem ze swoim klientem. Możliwe zatem, że wystawcy kart mocno ograniczą takie bonusy jak cashback/moneyback.

Ale ostatecznie obniżenie opłat kartowych powinno opłacić się nam wszystkim.

Fot. Flickr / MyTudut 


dodaj własny »

2 komentarze czytelników

  1. Markus

    Jak się organizację nie zgodzą to trzeba je zmusić i tyle.
    W Finlandii opłaty urzędowe zapłacisz kartą bez żadnej dodatkowej prowizji (ale co się dziwić jak opłaty są ponad 8 razy niższe niż w Polsce.

    13 maja 2012 10:49

  2. Nowaker

    > My – kupujący nie płacimy, ciężar opłat spoczywa na sprzedawcach.
    > W przypadku niektórych zakupów właściciel musi dokładać do interesu.

    Nonsens. Każde wydatki pokrywa ostatecznie klient - w przeciwnym wypadku firma bankrutuje.

    > Po obniżeniu opłat kartowych jest szansa, że takie zwyczaje znikną.

    Takie "zwyczaje" znikną wraz ze zniknięciem prowizji za płatność kartą. Jeśli prowizja zmniejszy się o połowę, "rabat" udzielany klientom płacących gotówką będzie wynosił 1% a nie 2%. Takie "zwyczaje" są niezbędne do zaoferowania klientom najniższych cen.

    > Ale ostatecznie obniżenie opłat kartowych powinno opłacić się nam wszystkim.

    Każdy kij ma dwa końce. Obniżą się lekko ceny w sklepach - ja zyskam. Firma kartowa, np. VISA, mniej zarobi, więc jej pracownicy również (np. redukcja zatrudnienia). Wymuszanie działań na firmach nie jest dobrą drogą. JEDYNĄ dobrą drogą na polepszanie jakości usług i zmniejszaniu ich ceny jest konkurencja na wolnym rynku. W Unii Europejskiej i Polsce wolnego rynku nie ma.

    13 maja 2012 15:15

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies