Czynnik latte

Czynnik latte - the latte factorIstnieje wiele sposobów na oszczędzanie, których siła tkwi w prostocie i łatwości wdrożenia. Funkcjonują dziesiątki rozwiązań, które co jakiś czas będę opisywał na blogu i mam nadzieję, że część z nich uda się Wam zastosować. Wszystko po to żeby wydawać mniej, oszczędzać więcej i budować swoją finansową niezależność.

Autorem pojęcia „czynnik latte” (z ang. „the latte factor”) jest pochodzący z USA autor książek o tematyce finansowej David Bach. Jak można się domyślić kawa latte ma w tym przypadku znaczenie czysto symboliczne, a sposób na oszczędzanie nie wynika z tajemniczej receptury przygotowania tego napoju.

Pomysł narodził się dzięki rosnącej popularności kawy, którą już chyba w każdym zakątku świata można kupić w papierowym kubeczku i wypić w drodze do pracy czy szkoły. Fenomen tego zjawiska jest tym większy, że ceny w kawiarniach typu Starbucks są – mówiąc delikatnie – dosyć wysokie. Marketing i dobry PR działają, co najłatwiej stwierdzić widząc tłum ludzi stojących w kolejce, by za dużą kawę zapłacić 13-15 zł.

Jeżeli dokupimy kawałek ciasta czy kanapkę, to rachunek zwiększa się do 30 zł. W ten sposób wypływają z naszego portfela dziesiątki złotych, ale wiele osób nie przykłada do tego szczególnej wagi. To właśnie spowodowało, że powstał „czynnik latte”. W ten sposób David Bach określił codzienne wydatki, które jednorazowo są stosunkowo niewielkie, ale po ich zsumowaniu (np. w skali miesiąca) dają już bardzo konkretną kwotę.

Co ważne dotyczy to rzeczy, które mogą być w prosty sposób zastąpiony, a zamiennik jest tańszy lub nawet darmowy. Łatwo policzyć, że codzienny wydatek na kawę w wysokości 14 zł, to przez miesiąc około 300 zł (licząc tylko dni robocze). W skali roku jest to już przeszło 3.600 zł. Robiąc kawę w domu możemy zaoszczędzić zdecydowana część tej kwoty.

Osoby, które nie piją kawy oszczędności mogą znaleźć na wielu innych polach. Najczęściej wymieniane (i stosowane) to prasa, taksówki, papierosy, fast food'y czy woda mineralna w małych butelkach. Zastanawiałem się czy podawać ten ostatni przykład, ale z drugiej strony mała półlitrowa butelka wody mineralnej kosztuje około 1,5 zł, a opakowanie o trzykrotnie wyższej pojemności – 2 zł. Oznacza to, że w mniejszym opakowaniu litr wody kosztuje 3 zł, a w większym 1,33 zł. Czyli ponad dwa razy taniej!

Jeżeli nadal nie przychodzą Wam do głowy żadne przykłady wydatków spełniających kryteria „czynnika latte”, to warto zajrzeć do Kontomierza i dokładnie prześledzić swoje wydatki. Dzięki kategoryzacji i zakładce „trendy” można łatwo zorientować się w której kategorii drzemią największe potencjalne oszczędności. Jeżeli notujecie wszystkie wydatki gotówkowe, to znalezienie właściwej pozycji nie powinno być problemem.

Co myślicie o „czynniku latte”? Jaki wydatek pójdzie pod nóż w Waszym przypadku? Zapraszam do dyskusji.

Fot. SXC.HU / jaylopez


dodaj własny »

5 komentarze czytelników

  1. sam

    To fakt - aby sprawdzic ten czynnik latte najlepiej notowac wszystkie wydatki gotowkowe, zwykle te drobne rzeczy kupujemy gotowka.

    29 lipca 2010 15:13

  2. anonim

    W moim przypadku okazalo sie ze wydaje kupe kasy na gotowe sniadania i lunche kupowane w pracy, to bylo 500pln miesiecznie (6000 rocznie!), wlasnoreczne robienie kanapek, salatek itp pozwolilo ograniczyc ta kwote do ok. 100-150 pln...

    29 lipca 2010 17:51

  3. hej

    wydawanie pieniędzy na catering firmowy jest wyjątkowo rozrzutne. Czasami jeśli nie mamy czasu zrobić rano śniadania do pracy, możemy zakupić np. w automacie popularną zupkę błyskawiczną. Jest niezdrowa, ale zjedzona raz na jakiś czas nie zaszkodzi, a zaoszczędzimy. U mnie kanapki zaczynają się od 3zł w górę, a zupka kosztuje 1,80.

    16 listopada 2010 19:40

  4. Alexis

    U mnie "czynnik latte" to przede wszystkim latte. :/ Przez długi czas były to drugie śniadania w pracy, ale już je w miarę ograniczyłam. Żeby tak jeszcze się przyzwyczaić do notowania drobnych wydatków...

    6 maja 2012 21:52

  5. nie_z_krakowa

    Jak dobrze, że mamy saturator w pracy! Odpada woda gazowana :)
    Kawy nie lubię. Herbata owszem, także jest w pracy (średnia bo średnia ale jest).

    14 listopada 2012 21:36

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies